wtorek, 25 sierpnia 2015

Od DiCiN CD Katherine

Spojrzałam na cieniostwora...patrzał na mnie wrogo. Kucnęłam nie zwracając uwagi na dziewczynę. Powoli zaczęłam podchodzić, gdy byłam już dość blisko ukłoniłam się i wyciągnęłam rękę. Po chwili stwór przystawił swój pysk do niej. Pogłaskałam go powoli aż się przyzwyczaił i spokojnie wstałam. Również zaczęłam go, a raczej ją głaskać. W końcu spojrzałam na trochę zdziwioną dziewczynę bo zaczęło mnie denerwować jej spojrzenie na mnie.
-Katherine...-wiedziałam, że mamy nową w mieście-przypuszczam, że następna chamska i wredna dziewczyna...przynajmniej dla obcych ludzi...większość dziewczyn taka jest...wredna i chamska, trudno się z nimi zakolegować itp. dla tego wolę towarzystwo zwierząt, im chociaż można zaufać. W ogóle dawaj...rzuć jakiś bezczelny tekst...albo najlepiej mnie ignoruj-powiedziałam, nie rozumiałam trochę czemu to powiedziałam, ale szczerze to zebrało mnie na zwierzenia.
Panowała cisza.
-A jednak ignorowanie-mruknęłam ale tak aby dało się usłyszeć.

Katherine? Hehe...nie wyróżniasz się.

Od DiCiN CD Ciri

Tacy sprytni. Na mojej twarzy pokazał się lekki i wredny uśmiech. Niezauważalnie wyciągnęłam różdżkę i wypowiedziałam tak cicho, że nie usłyszeli zaklęcie, po czym schowałam różdżkę tak samo niezauważalnie jak wtedy.
-Coś mówiłaś?-zapytała mantikora.
-A przypomniało mi się..ty to pewnie Cirilla, lat 20, żywiołak powietrza...a ty to pewnie Asher zamieniony w mantikorę poprzez zaklęcie-szczęka o mało co dziewczynie nie opadła, a jej przyjaciel był również zaskoczony-wiecie mogę wam pomóc bo...w takich sprawach to trochę się znam-dodałam i wyciągnęłam różdżkę, na mojej twarzy pojawił się ten sam uśmiech co wcześniej.

Ciri? Zgaduje, że pomocy nie przyjmiesz :P

Od DiCiN CD Diego

-To ja już może pójdę-powiedziałam i zniknęłam.
Teleportowałam się do domu. Gdy weszłam do sypialni Dayton zmniejszony spał na łóżku. Położyłam się obok smoka i zaczęłam płakać. Day się obudził i szturchnął mnie pyskiem. Podniosłam twarz i go pogłaskałam po czym przytuliłam.
-Już spokojnie...wszystko będzie dobrze-powiedział do mnie telepatycznie.
Usnęłam można powiedzieć "w jego ramionach".
***
Obudziło mnie pukanie do drzwi pokoju.
-To on-usłyszałam telepatyczną wiadomość od Day'a.
Przetarłam oczy i rozejrzałam się. Wstałam i otworzyłam drzwi. Diego wydawał się na początku zaskoczony, a potem (tak mi się wydawało) zmartwiony. Dopiero zdałam sobie sprawę jak wyglądam.
-Czekaj-powiedziałam cicho i zamknęłam drzwi.
Po czym poszłam do łazienki.
***
Po paru minutach wyglądałam już normalnie. Pogłaskałam smoka leżącego na łóżku i znowu otworzyłam drzwi do mojego pokoju. Diego wydawał się zmartwiony. Szczerze bałam się jego odpowiedzi...bo dobrze wiedziałam po co przyszedł. Spojrzałam w jego oczy, a on w moje...łza spłynęła mi po policzku.

Diego?

Od Katherine

Siedziałam na drzewie i obserowałam przechodzących pode mną ludzi. Czarnowłosa, białowłosa, czarnowłosy... To się robiło nudne.
Zaskoczyłam na dół i zaczęłam obserwować przyrodę. Ani jednego zlecenia. Jakie nudy... Coś zaszeleściło w krzakach. Spojrzałam w tym kierunku. Cokolwiek to było, nie bałam się. Gdzieś tam płynie we mnie krew zmiennokształtnego.
Z krzaków wyskoczył dorosły cieniostwór. Cały szary. A szkoda, mógłby być biały. Ale lepszy rydz, niż nic.
Stwór podszedł do mnie i zaczął się łasić. Gdy tylko go dotknęłam, wiedziałam, że to ona.
- Nazwę cię... Enigma.
Wtedy z krzaków wyszła dziewczyna. Blada, czerwonowłosa. Nie zwracałam na nią największej uwagi i dalej głaskałam Enigmę.

DiCiN?

Od Ciri CD DiCiN

Kiedy szłam do swojego domu, zauważyłam, że zgubiłam wisiorek. Nie przejmowałam się, bo miałam takich kilka, a niepowołany nie może go założyć, bo natychmiast go mocno, nawet i do kości, poparzy.
Jak znalazłam się w swoim domu, od razu wzięłam nowy medalion. Nagle zaczął drgać.
Musiała mnie śledzić!
Ktoś zapukał do drzwi.
- To ona ze smokiem - powiedział głęboki głos. Asher. Odwróciłam się. Jako mantikora stał w drzwiach do kuchni.
- Wiesz, jak się nazywa?
- DiCiN Brinley - odpowiedział. - A smok Dayton.
- Schowaj się.
Zniknął w schodach na górę, a ja otworzyłam drzwi. I jak powiedział, stała tam DiCiN.
- Czego? - warknęłam.
- Zgubiłaś coś cos- pokazała mój stary wisior. Następnie spojrzała na moją szyję. Zdziwiła się.
- Dziękuję - wyrwałam jej medalion z ręki i zamknęłam drzwi. Niestety, zablokowała je stopą.
- Kim jesteś? - spytała.
"Przywódczyni miasta" usłyszałam głos w głowie.
- DiCiN, chyba powinnaś wiedzieć o nowych członkach, prawda? - spytałam słodko. To ją zamurowało. W tym samym monecie ze schodów zszedł Asher i stanął obok mnie.
- Dzień dobry - powiedział uprzejmie do zaskoczonej kobiety.
- Dzień dobry - powiedziała niepewnie.
- Nie chciałbym być nieuprzejmy, ale chyba nie można odwiedzić kogoś bez zapowiedzi, prawda? - dalej drążył rozmowę.
- Prawda...
- Chyba że to coś pilnego.
- No... Było. Zgubiła wisiorek.
- A ty śledziłaś Zirael. Tak nie można. Trzeba było od razu oddać własność Zirael, a nie ją śledzić.
Zirael, nienawidziłam tego. To po elfiemu oznaczało "Jaskółka". A właśnie od tego pochodziło moje imię.

DiCiN?

Od Aldora CD Yennefer

- No pewnie, w końcu to mój... Pradziadek.
Bo to prawda. To nie był mój ojciec. Moi rodzice dawno zginęli i on się mną opiekował. A ponieważ, że jest mistrzem eliksirów i nie tylko, wygląda bardzo młodo. I dlatego kazał na siebie mówić "tata".
Jak na zawołanie ulewa przestała lać. Ale Yennefer stwierdziła, że idzie się przebrać i mnie radzi to samo. W sumie, racja.
Pobiegłem do swojego domu. Na szczęście był blisko. Ubrałem granarową koszulę oraz czarne jeansy, a do tego założyłem białe adidasy. Do pasa przypiąłem dwa sztylety. Tak na wszelki wypadek.
Poszedłem do ogrodu Yennefer i tam na nią czekałem.

Yennefer?

Od Diego CD DiCiN

Nie wiedziałem, co o tym myśleć. Ona mordowała ludzi... Może nawet i niewinnych. Tych którzy nie zasługiwali na śmierć. Może nawet bez mrugnięcia okiem, z zimną krwią.
Czułem na sobie jej spojrzenie. Ale ja na nią nie patrzyłem. Patrzyłem na Ice, która wpatrywała się we mnie ze zmartwieniem.
Ta niezręczna cisza panowała jeszcze długo. Wkrótce słońce zaszło.
- Odprowadzę cię do domu - powiedziałem, nawet nie racząc na nią spojrzeć. DiCiN wsiadła na Ice, ja za nią. Smoczyca wylądowała przed jej domem. Znów czułem na sobie jej spojrzałam. I znów na nią nie spojrzałem.
Ice wylądowała w ogrodzie. Wszedłem przez otwarte drzwi balkonowe.
Moim oczom ukazał się lekko zabawny widok.
Thiren spokojnie bawił się z małym gryfem, cieniostworem, hydrą i chimerą, a siostra sztyletowała jego zwierzątka spojrzeniem.
- Thiren... My tyle zwierząt nie będziemy trzymać - powiedziałam.
- Czemu?
- To za dużo... Masz czas do jutra, musisz wybrać dwa. A teraz idziemy spać.

DiCiN?

Od DiCiN CD Ciri

-Mogłabyś się pospieszyć-usłyszałam za sobą zniecierpliwiony głos.
Jednak zignorowałam dziewczynę. Nagle poczułam czyjąś rękę na swoim ramieniu. Obróciłam się gwałtownie tym samym ją zwalając.
-Co ty sobie wyobrażasz aby mnie dotykać-powiedziałam zła.
-Chyba coś do ciebie powiedziałam-odparła chamsko.
-Sory, ale nie tracę czasu na jakieś głupie dziewczyny-odpowiedziałam i odwróciłam się.
Nie byłam jakąś gówniarą, ale tak mnie wkurzyła, że szłam jeszcze wolniej. Nagle dziewczyna mnie pchnęła i wyprzedziła. Już prawie wyszła na zewnątrz gdy nagle drogę zagrodził jej Dayton. Dziewczyna tak się  wystraszyła, że aż cofnęła się i potknęła.Stanęłam nad nią.
-Jeśli jeszcze raz w życiu dotkniesz mnie bez mojego pozwo...
-Uważaj!-krzyknęła i przewróciła mnie bo smok zaryczał.
Wstała i wyciągnęła miecz...Jednak ja byłam szybsza...podniosłam się i wyrwałam jej broń z ręki po czym wyrzuciłam.
-Co ty kó*wa robisz!-zawołała.
-Raczej co ty robisz!-krzyknęłam i podeszłam do Daytona.
Pogłaskałam go i spojrzałam gniewnie na dziewczynę.
-Jak ty to..-szepnęła zdziwiona.
-Boże! To mój smok...i radziłabym ci z nim nie zadzierać-odparłam.
Jej oczy zwęziły się, gdy kazałam smokowi się odsunąć dalej przeszła obok nas zła. Nagle zauważyłam, że zostawiła wisiorek. Wzięłam go i kazałam smokowi zostać po czym zaczęłam ją śledzić.
Weszła do jakiegoś domu. Wyszłam z ukrycia i zapukałam.

Ciri?

Od Ciri

Wolne godziny spędzałam w bibliotece. Szukałam czegoś, co powinno odczarować Ashera.
- I znalazłaś coś? - spytał w mojej głowie.
- Nic... - odpowiedziałam telepatycznie. - Klątwy, czary, uroki i co tam jeszcze.. Nic!
Przewracałam kolejne kartki księgi "Najstraszniejsze klątwy". Nagle natrafiłam na jego klątwę. Jedynie kilka zdań, które przekazałam mu telepatycznie.
"Zamieniony w mantikorę musi przypomnieć sobie swoje prawdziwe imię. Podczas rzucania klątwy rzucający wybiera imię, oczywiście fałszywe. Zaczarowany ma dziesięć lat od przemienienia, inaczej na zawsze zostanie tym potworem".
"Spotkajmy się w lesie".
Zamknęłam książkę i odstawiłam na miejsce. Jak on wcześniej mógł mieć na imię? Zawsze mi mówił, że niczego nie pamięta. Tylko imię. Może ktoś by mu się przypomniał?
Przede mną szła bardzo wolno czerwonowłosa kobieta. Pisała coś na telefonie. A najgorsze było to, że korytarz prowadzący do wyjścia był wąski i nie dało się go minąć.

DiCiN?

Od Huntera CD Malli

Popatrzyłem na dziewczynę. Przypominała mi kogoś, ale nie pamiętałem. W końcu ni kiedyś straciłem pamięć. Dziewczyna chyba sobie przypomniała kim jestem. Złapałem ją za biodra i trzymałem. Dziewczyna wstała. Po czym się uśmiechnęła.
- Hunter? A może raczej Stiles? - zapytała poprawiając włosy. Zmrużyłem oczy, co ona mówiła. Po chwili zauważyłem mojego największego wroga - Theo- odszedłem od dziewczyny i podszedłem do pana Theo. On również był wkurzony moim widokiem. Podszedłem do niego, on po chwili mnie pchną na ziemie. Dziewczyna podeszła do niego i uspokoiła. Wstałem i zamachnąłem się. Chciałem walnąć Theo, ale nie chcący walnąłem dziewczynę.
- Boże przepraszam!- złapałem ją i przytuliłem. Dziewczyna odeszła ode mnie i złapała się za nos. Nagle poleciało mnóstwo krwi. Theo mnie wypchnął z całej siły. Upadłem dziewczyna miała szklane oczy, ale nie płakała. Próbowałem sobie przypomnieć ją. Bo ona mnie pamiętała. Nagle poczułem ogromny ból. Szybko wstałem i walnąłem Theo. Wywołaliśmy bójkę. Która przykuła uwagę dwóch innych chłopaków. Ten z lewej miał dłuższe włosy. Podbiegł do nas i spróbował uspokoić. Nagle przyszła DiCiN razem z Bellą a koło niej Malia. Bella jako jedna z lepszych wojowniczek grupy. Podbiegła do naszej dwójki - czyli mnie i Theo- złapała mnie i Theo za kołnierze, jak jakaś mamusia z sąsiedztwa. Po chwili wypchnęła nas na ziemie.
- Co wy do ku*wy nędzy robicie? - zapytała wkurzona, było widać już po jej oczach, że chciała nas zabić. Theo wstał i pokazał palcem na mnie.
- On uderzył Malię!- powiedział z pretensjami. Zacząłem kiwać głową na nie. Nie chciałem wchodzić do wanny z samym lodem, albo zostać wyrzucony z miasta. Ale w końcu sobie przypomniałem! Kim jest na brunetka, no jak ona się nazywała Malia! Wstałem i co dostałem Plaskacza od Belli.
- A to za co?!? - zapytałem wkurzony. DiCiN podbiegła do Belli. Coś powiedziała jej na ucho. Po chwili uśmiechnęła się krwistym uśmiechem, psychopaty. Theo podszedł do Mali i przytulił ją, podszedłem do dziewczyny.
- Pamiętam cię. - odpowiedziałem podając jej mały uśmiech.
- Ale ja już nie chcę ciebie pamiętać! - powiedziała waląc mnie kopniakiem w kolano. Skrzywiłem się. DiCiN kazała mi gdzieś iść. Weszliśmy do domu Belli. Aldora i reszta poszli gdzieś, byłem tylko ja i Bella i DiCiN. DiCiN zaczęła coś czarować. Weszliśmy do łazienki. Obawiałem się tego.
- Hunter przykro mi, ale takie zasady. - odpowiedziała cicho DiCiN. Bella podeszła do mnie.
- Mieliśmy przysięgę, a ty ją złamałeś! - powiedziała wpychając mnie do wanny. Zamknąłem oczy i zanurzyłem się. Byłem w lodzie. Ale lepiej już miecz taką karę, niż od Dereka to pewne! Po chwili wynurzyłem się, moje oczy stały się czarne, z odrobiną krwi. U demonów tak jest. Jednak przemieniłem się w wilkołaka i uciekłem. Tak my - w grupie Teen Wolf robiliśmy- byłem już po za miastem, i spędziłem w lesie kilka dobrych godzin. Ale coś przykuło moją uwagę, ktoś śpiewał. To był głos dziewczyny. Byłem wtedy w normalnej postaci. Przeniosłem drzewo, które mi przeszkadzało śpiew był coraz głośniejszy. W końcu zauważyłem tamtą dziewczynę, którą wcześniej nie chcący uderzyłem.

Malia? Wybacz to niechcący :(

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Od DiCiN CD Diego

Trochę zdziwiło mnie to pytanie...w końcu nikt nigdy w życiu mnie o to nie pytał.
-Wiesz...tylko dla ciebie-odpowiedziałam w końcu.
Poprosiłam Ice aby wylądowała na tej małej polanie przed nami. Gdy to zrobiła zsiadłam z niej i usiadłam na mokrej od rosy trawie, Diego usiadł na przeciwko.
-Nie odpowiem ci dokładnie mojej historii bo nie jestem gotowa...ale chce abyś wiedział przynajmniej z kim...jesteś w związku...tak więc wychowałam się w rodzinie bogaczy którzy wiedzieli o moich zdolnościach i mieli zamiar mnie wykorzystać po czym zabić. Byli oni bowiem moją zastępczą rodziną która wiodła nie legalne życie. Kupili dla mnie drogie sprzęty do rozwijania talentu. Gdy usłyszałam rozmowę w której gadali o wielkim skoku i mojej śmierci nie mogąc wytrzymać spakowałam się i wybiegłam z domu. Jednak to nie było wszystko...odkładając moje rzeczy wzięłam z garażu benzynę i polałam nią trochę domu. Po czym podpaliłam z daleka zaklęciem i uciekłam. Wiem, że zginęli słyszałam ich krzyki, widziałam jak dom się pali. Ukradłam im pieniądze jednak długo utrzymać się z nich nie mogłam...jednak nie powiedziałam ci jeszcze o jednym..potajemnie bowiem gdy byłam z zastępczą rodziną walczyłam i opanowałam perfekcyjnie posługiwanie się nunchaku. Utrzymywałam się wtedy z nielegalnych walk i zabójstw na zlecenie-ostatnie zdanie wypowiedziałam nie patrząc na chłopaka-wydarzyło się wiele rzeczy o których nie chce gadać, aż do spadnięcia meteorytów wiodłam nielegalne życie, a potem miasto i w ogóle.
W końcu spojrzałam na Diego.

Diego? Szczegóły dowiesz się kiedy indziej :D

Uwaga!!!

Uwaga! Moja koleżanka wymyśliła, żeby zrobić aska dla nadnaturalnych więc zrobiłam go -> KLIK
PS Ask służy do zadawania pytań :) Jakby ktoś nie wiedział :)

Od Malia CD Theo



Lekko otwierałam oczy. Koło mnie siedział Theo. Nagle w moim śnie pojawił się Oni! Krzyknęłam.
- Nie zostawicie mnie, nic wam nie zrobiłam! - krzyknęłam po chwili Theo mnie przytulił. Też go przytuliłam. Po chwili poczułam łzę na moim policzku. Oderwałam się od Theo i dotknęłam swojego policzka. To była moja łza. Zaczęłam kiwać głową w lewo i w prawo. I mówić po cichu.
- Nie, nie, nie.- Theo patrzył się na mnie i złapał mnie za rękę.
- Malia co się dzieję? - popatrzyłam na ręce chłopaka były zimne, jak sopel lodu. Zabrałam od niego ręce i patrzyłam mu w oczy. Po chwili odpowiedziałam.
- Theo to byli ONI- chłopak się zaniepokoił. Zmrużył oczy.
- Malia to tylko sen, tutaj na pewno mają tarczę przez ONI.- chłopak mówił przekonująco. Próbowałam wstać, ale poczułam ostre pieczenie na prawej dłoni. Zauważyłam ugryzienie.
- Theo zobacz, co to jest? - pokazałam mu te ugryzienie. Było nadal czerwone, ale nie leciała krew. Chłopak trzymał moją rękę.
- Nie wiem co to ale lepiej to komuś pokazać.- powiedział, kiwnęłam głową na tak. Wyszłam z łóżka. Podeszłam do szafki. Może to nie wiarygodne ale były tam ubrania.
- Co robisz? - zapytał Theo, patrząc na mnie ze zdziwieniem.
Przekrzywiłam głowę w lewo i poprawiłam włosy.
- Muszę się przebrać w czyste rzeczy. Bo w tych byłam prawie 2 miesiące i prałam je tylko 5 razy. Bo sądziłeś że to strata czasu. - powiedziałam dla chłopaka z zmieszaną miną. Znów podeszłam do szafy. Wybrałam byle co. Ale ładnie wyglądało:
Kiedy wybrałam sobie ciuchy, musiałam się przebrać. Wyszłam z pokoju.
- A Malli gdzie idzie? - zapytał Theo z kpiącym uśmiechem. Warknęłam na niego.
- No chyba muszę się przebrać, co nie? - odpowiedział popychając go na łóżko. Chłopak się uśmiechną. Tak jak i ja.
- Jakby co tutaj masz łazienkę. - wskazał palcem drzwi. Podeszłam do nich. Okazało się że Theo mówił prawdę. Mam toaletę w pokoju. Weszłam do niej. Była ona biała i czarna. Zamknęłam drzwi.
Ubrałam się w białą koszulkę i do tego bordowe bolerko. Wzięłam jeszcze pomadkę bez barwą. Wyszłam z łazienki. Theo stał koło drzwi. Nagle moja rana puchła. Theo zaczął biec ja koło niego, tylko że jestem szybsza. Heh. Kiedy wychodziliśmy zaczęliśmy się ścigać do domu tej kobiety która mnie uratowała.
- Gotowa? - Theo przygotowywał się do biegu, lecz postanowiłam że będę cwana. I szybciej pobiegłam. Theo nie miał szansy na wygraną. Jednak nie mogłam zahamować. Przede mną stał wysoki brunet.
- Uwaga! - jedynie krzyknęłam po czym zauważyłam naprawdę przystojnego bruneta. Z resztą i tak wole szatynów. Chłopak mnie złapał. Patrzyłam w jego oczy, również on.
Hunter? Theo? tutaj bym wolała aby Hunter odpowiedział*
 

Od Ciri CD Belli

Cały czas grałam, co było trudne. Na szczęście lata pracy i opanowałam to do perfekcji.
Kiedy przystawiła mi nóż do gardła, wysłałam wiadomość poprzez wisiorek.
Ryk. Dziewczyna i jej pupilek leżeli przygniecieni przez mantikorę.
Nie, to nie był mój towarzysz. To przyjaciel. Asher został zamieniony właśnie w to zwierzę. A mnie łączyło z nim jedno.
Wisior.
- Jeżeli mówisz "walka na miecze" - zaczęłam wolno mówić - Masz na myśli walka z pupilem? Chyba tak. Ale ja nie będę taka jak ty.
Asher Puścił ich wolno, a ja podałam rękę dziewczynie. Niepewnie ją przyjęła.
- Walka na miecze to walka na miecze. Bez przemian i zwierząt.
Powiedziawszy to, odwróciłam się i zaczęłam iść przed siebie. Asher jak zwykle zniknął w krzakach.
- Czekaj! - krzyknęła dziewczyna. Medalion nie przeczuwał zagrożenia. Spokojnie się odwróciłam.

Bella? To nie towarzysz, tylko przyjaciel ^^

Od Belli CD Ciri

Nie wierzyłam jej. Może dlatego że miała te włosy. Usiadłam koło niej. Patrząc na nią wzrokiem o nazwie "gadaj inaczej dostaniesz za swoje" dziewczyna miała lekkie ciarki. Widziałam na jej twarzy kpiący uśmiech. Nic mi nie mówiła. Postanowiłam że zaproszę ją na coś co chyba dobrze umie.
- Może pojedynek na miecze? Zapytałam dziewczyna wstała i wyjęła miecz. Ja wyjęłam moje sztylety. Pamiętam jak dostałam je od druida. Miałam je dwa, no chyba jednym bym nie walczyła. Dziewczyna patrzyła na mnie z kpiącym uśmiechem i wzrokiem "wygram z tobą w 1 sekundę"
- Gotowa? Zapytała, kiwnęłam głową. Dziewczyna podchodziła bardzo ostrożnie. Jako że mam wyostrzone zmysły, a najbardziej refleks zauważyłam jak kierowała mieczem. Szybko się wycofałam, jeszcze chwila i dziewczyna włożyła mi miecz w brzuch. Po chwili gwizdnęłam do Lost' a. Po nie całych 4 sekundach się zjawił. Dziewczyna miała zmieszaną minę.
- Nie mówiłaś, że masz towarzysza! powiedziała po czym się zamachnęła. Cały czas robiłam uniki. Dziewczyna przybrała pozycję do ataku. Jednak moja strategię. Unikam ciosów przeciwnika. Dziewczyna zaczęła biec w moją stronę. Znów zrobiłam unik.
- Boisz się mnie? Zapytała po czym wzięła oddech.
- Nie, ja po prostu myślę głową a nie mięśniami. Powiedziałam i podałam jej bardzo sarkastyczny uśmiech. Zaczęłam biec w stronę głębokiego lasu. Moja strategia się udała. Bardzo długo biegliśmy. Lost był na górze. Podleciał do mnie i złapał mnie za kołnierz poleciałam w górę. Pokazałam mu szerokie drzewo, pełne liści i gałęzi. Nie daleko była dziewczyna. Kazałam Lost' owi polecieć w chmury, żeby zaczekał na mój sygnał. Zaczęłam śpiewać piosenkę psychopatów.
- La la la śmierć czai się w śród nas. Nie wiadomo kogo na potka. Dla efektu wysunęłam pazury i otarłam je o kore. Dziewczyna była widocznie przestraszona.
- Kim jesteś? Zapytała trochę przestraszona. Wtedy zaczęłam łapać gałęzie. Szarpać korę drzew. W końcu kiedy była niezorientowana, gdzie to się dzieję. W końcu zawyłam. Podałam sygnał dla Lost' a żeby mnie zabrał. Lost chwycił mnie i delikatnie poleciałam w dól. Bez żadnego hałasu, po prostu było super. Wyjęłam sztylety, znów podałam sygnał. Byłam centralnie za dziewczyną. Szybkim ruchem przyłożyłem jej sztylet do gardła. Była zszokowana.

Ciri? Z mistrzynią się nie zadziera^^

Od Ciri

Siedziałam pod drzewem i bawiłam się swoim medalionem. Przedstawiał on wilka z wyszczerzonymi kłami. Drga, gdy w pobliżu jest ktoś nieznajomy, albo ktoś mnie śledzi, albo jest jakiś potwór.:
Nagle zaczął drgać. Ktoś jest w pobliżu.
Nagle zza krzaków wyszła dziewczyna. Brunetka. Odrzuciła mnie nieprzyjemnym spojrzeniem.
- Co tu robisz? - spytała.
- Siedzę - odparłam.
- A kim ty jesteś?
- Człowiekiem.
- Pytam serio!
- To pytaj! Odpowiedziałam ci na nie zgodnie z prawdą!

Bella?

Powitajmy Ciri

 
Imię i Nazwisk: Cirilla Fiona Ellen Riannon, chociaż ZAWSZE przedstawia się jako Ciri. Po prostu Ciri.
Przezwisko: Ciri, Zirael, Jaskółka
Płeć: Kobieta
Wiek: 20
Rasa: Żywiołak
Żywioł: Powietrze
Mieszkanie: Ulica Samotnych nr 2
Praca: Zabija potwory, zarabia różnie, zależy od zlecenia. Najczęściej 6.750
Pieniądze: 2.000
Punkty:
  • Siła: 10
  • Szybkość: 10
  • Walka Bronią Strzelecką: 2
  • Walka Bronią Białą: 11
  • Wytrzymałość: 10
*Rodzina: nie żyję
Zauroczenie: Na razie nie chce mieć partnera. Ale może kiedyś...?
Charakter: Ciri to buntownicza, nie umiejąca siedzieć na tyłku i niezwykle pojętna dziewczyna. Jej zaufanie trudno zdobyć, a jeszcze łatwiej stracić. Nie lubi mieć dużo przyjaciół, wystarczy jej jeden. Jest mądra, ale tego nie okazuje. Nie ocenia książki po okładce. Kocha adrenalinę. Łatwo i dobrze kłamie. Nie boi się nowych wyzwań. Do obcych jest wrogo, wręcz agresywnie nastawiona. Bezczelna i chamska. A jeżeli będziesz ją wypytywać lub śledzić - to drugie jest nieco trudne - strzeli cię w pysk.
Aparycja: Wysoka, ma prawie 1,9 m i szczupła. Ma lekko opaloną cerę, szmaragdowe oczy i nietypowe, białe włosy. Na twarzy jest kilka blizn. Jedna bardzo widoczna, a inne słabiej. Makijaż na oczach jest leciutko rozmazany.
Dodatkowe: Nigdy, ale to przenigdy nie mówi swojego pełnego imienia. W ogóle nie przedstawia swoich imion. Tylko, jeżeli musi, ale tak to przedstawia się zdobieniem.
Zwierzę: Brak
Inne Zdjęcia: Detale Ubrań
 

Od Katherine CD Belli

Jak ona śmie nazwać mnie dziewczynką? Cienia, mordercę i najlepszego złodzieja samochodów? Rzucając jej mordercze spojrzenie wyszłam z jej podwórka.
*Godzinę Później*
Wybrałam już dom. Siedzę teraz pod wielkim dębem, czekając na jakikolwiek znak od rodziny.
Nagle przyleciała sowa. Sowa BD.

Od BD
Do Cień
Witaj. Nie wielbisz mnie, wiem. Ani ja ciebie. Ale nie lubię, jak mi się odmawia.
Ojca nie zabijesz, wiem. I na chwilę obecną nie chcę jego śmieci.
Chcę dokumentów.
Bella Wolveren. To ta dziewczyna, która cię obraziła. Szafka nocna, czarna teczka.
Odezwę się jeszcze.

Z mściwym uśmiechem poszłam do jej domu i ukradłam to, o co mnie prosił. Z pewnością sporo dostanę.
Schowałam dokumenty do torby. Wyjrzałam przez okno. Szła tu.
Zbiegłam na dół i zaczęłam udawać, że jej szukam. Otworzyły się drzwi.
- Wypie*dalaj z mojego domu! - krzyknęła.
- O, jesteś. Chciałam pożyczyć cukier, a drzwi były otwarte. No to więc weszłam. Nie mam cukru, a sklepy są przecież pozamykane o tej porze w niedziele.
- No fakt... - przyznała i weszła do kuchni. Chwilę później przyszła ze szklanką cukru. - Wystarczy?
- Tak.
Wyszłam. Wiedziałam, że mnie śledzi. Od razu, jak wyszłam z jej domu.
Weszłam do domu i Schowałam dokumenty w podłodze. Później faktycznie zaczęłam piec ciasto.

Bella? Tylko nie odkrywaj dokumentów tak od razu. Najlepiej dwa opowiadania później ^^

Od Belli CD Tissai

- A więc zaczęło się to kiedy Nogitsune opętał kogoś nie powiem kogo - te zdanie powiedziałam patrząc na Huntera- Przez co na świat przyszli ONI Hunter pewnie ci mówił kim oni są - dziewczyna przytaknęła głową- Chcieli zabić kogoś, ale mieli pewną słabość czyli światło słoneczne. Więc tylko w nocy szukali opętanych. Ale nasz dobry przyjaciel druid znalazł w bestiariuszu lek dzięki któremu można wypędzić złego Nogitsune. Kiedy daliśmy już  ten proszek dla kogoś, wtedy Nogitsune uciekł z ciała opentanego. Ale Oni wciąż szukają kogoś, i teraz nie wiadomo kto jest tym opętanym. - Tiss patrzyła się na nas, przytaknęła głową. Po czym zapytała.
- A ty ich widziałaś? Zapytała. Kiwnęłam głową na nie.
- To po co wam ten proszek?! zapytała wyraźnie zła.
- Posłuchaj ten proszek działa na każdą istotę, jaka istnieje w bestiariuszu! Na każde aż po kojotołaki jeśli w ogóle jeszcze żyją. - te zdania powiedział Hunter patrząc na Tiss wzrokiem o nazwie "Musisz się jeszcze wiele nauczyć" Tiss usiadła na stole. Wydychała powietrze. I w końcu wstała.
- To kogo szukacie? Znów zapytała.
- Na przerażających doktorów i na Nogitsune - odpowiedziałam. Dziewczyna kiwnęła głową.
- Wiecie co, chyba gdzieś miałam bestiariusz? - odpowiedziała po czym podeszła do regału. Księgi były poukładane zgodnie z alfabetem. Podeszłam do Tiss i szukałam razem z nią. Po kilku sekundach Tiss znalazła ową księgę. Dziewczyna położyła księgę na swój stół. Z księgi niósł się kurz. Hunter zaczął kichać.
- Na zdrowie- odpowiedziała Tiss podając mu uśmiech. Dziewczyna chuchnęła na kurz. Szukaliśmy pod N.
- Znalazłam to. - Odpowiedziałam pokazując palcem obrazek z księgi.:
Tiss zaczęła czytać na głos. Popatrzyłam w tył. Okazało się że Hunter uciekł. Przynajmniej nie będzie nam przeszkadzał, pomyślałam. Tiss była widocznie zszokowana.
- Nigdy nie widziałam czegoś takiego. Powiedziała odchodząc od bestiariusza i łapiąc się za ręce. Podeszłam do niej.
- Co się stało? - zapytałam dziewczyny.
 
Tiss? Próbuje być miła :)

Od Tissai CD Belli

W zawrotnym tempie pędziłam w stronę domu. Wpadłam do środka i pobiegłam do piwnicy - mojego laboratorium.
Było to ciemne, nawet spore pomieszczenie. Pod ścianami stały regały z książkami, flakonikami, składnikami i innymi tego typu rzeczami. Na samym środku stał stół alchemiczny.
Podeszłam do jednego z regałów i wzięłam flakon oraz specjalną wodę.
- Igni - zaczęłam mówić do smoka, który gwałtownie się zmniejszył... Zaraz, od kiedy on tak może? Zresztą, później czas na zastanowienia. - Przynieś mi liście mandragory.
Smok natychmiast popędził na górę. Wtedy wpadli Hunter i Bella.
Zapaliłam ogień pod kociołkiem i wlałam do niego wodę. Następnie wyspałam pył i w tym momencie przyszedł Igni. Poćwiartowałam liście i wrzuciłam składnik. Wymamtotałam parę słów i machnięciem różdżki usnęłam wodę.
Na spodzie kociołka znów leżał pył, ale delikatnie się iskrzył. Znów machnęłam różdżką. Pył znalazł się we flakoniku.
- Wystarczy wysypać go na podłogę - powiedziałam. - A teraz, Bello, wytłumacz mi jakoś ciekawie całą tą sytuację, bo od Huntera niewiele zrozumiałam.

Bella?

Od Yennefer CD Aldora

- Zgadzam się - szepnęłam i z powrotem go pocałowałam. Ale coś chciało przeszkodzić nam w tej chwili. Zaczął padać deszcz.
Uśmiechnięci i cali mokrzy - bo ulewa rozpętała się w kilka sekund - pobiegliśmy do mojego domu. Tam zrobiłam obojgu czekoladę, a zwierzęta poleciały bawić się w chmurach.
Nagle coś zaczęło pukać w okno salonu. Spojrzałam w tym kierunku. Puchacz Mistrza.
- Nie sądziłam, że napisze - powiedziałam, wypuszczając mokrego ptaka do środka. Zaczęłam czytać list.

Droga Yenno!
Wybacz, że tak późno, ale ja, stary dziad, chyba muszę zamieszkać z tobą. Albo z moim synem.
Starość, nie radość, nawet moje eliksiry nie uleczą reumatyzmu. Chcę zamieszkać tylko na kilka dni.
Spotkajmy się na polu bitwy.
Mistrz

- Reumatyzm mu dokucza - uśmiechnęłam się. - Po tym Deszczu mamy się spotkać na polu bitwy. Idziesz?

Aldor?

Od Theo CD Yennefer

Popatrzyłem na tą kobietę. Nie zamierzałem jej mówić skąd naprawdę jesteśmy.
- Z daleka, tak w ogóle nazywam się Theo a ona to Malia. - odpowiedziałem mówiłem że lubię kłamać. Kobieta patrzyła na Malię dłuższy czas. Po chwili popatrzyła się na mnie.
- Jak to się stało? Zapytała patrząc na swojego towarzysza. Postanowiłem że powiem prawdę ale przesadzoną czyli z odrobiną kłamstwa. Usiadłem koło Mali i patrzyłem się na nią.
- Eh rano wstałem i poszedłem coś upolować. Malia spała a wiesz jak się ją zbudzi o lepiej żebyś nie wiedziała- te zdanie powiedziałem ze śmiechem- no kiedy wróciłem jej nie było. Poszedłem jej poszukać i znalazłem jej buty. Wskoczyłem do wody i ją wziąłem. Nie oddychała, zrobiłem jej reanimację, dużo wody popłynęło. Kiedy się obudziła dałem jej bluzę i mocno przytuliłem. I zasnęła, potem znalazłem cię i dalej wiesz. - Kobieta patrzyła się na mnie.
- Aha, więc mam rozwiązanie. - odpowiedziała.
- Jakie? Zapytałem patrząc na gryfa.
- Weźmiemy Malię do nas damy jej koc. A ty kupisz jej i sobie mieszkania. - Kobieta wzięła Malię i położyła delikatnie na gryfa. I poleciały.
- A i Theo biegnij do miasta, za nami! - krzyknęła po czym poleciały na północ. Ja przemieniłem się w wilka i pobiegłem za nimi. Po kilku minutach dotarliśmy do miasta. Kobieta zeszła z gryfa ja podbiegłem i złapałem Malię w ostatniej chwili. Była cała lodowata. Kobieta otworzyła drzwi, pokazała na kanapę. Położyłem Malię na kanapie, i przykryłem ją kocem. Po czym wyszłam szukając mieszkań - dla mnie i Mali- po chwili znalazłem coś idealnego dla Mali. Kupiłem go i najszybciej jak tylko potrafię zacząłem biec w kierunku domu tej kobiety. Kiedy chciałem wejść, zauważyłem gryfa na mój widok szykował się do ataku. Jednak wyszła ta kobieta.
- Itachi! Zostaw tego chłopaka! - powiedziała innym głosem. Owy gryf uspokoił się i poleciał.
- Ja do Mali. - powiedziałem i wszedłem do środka. Malia jeszcze spała. Teraz lepiej wyglądała.
- To może ja ją wezmę. Kupiłem jej średni dom.
- Dobra możesz ją zabrać, ale lepiej jej nie budź - powiedziała z małym uśmieszkiem na twarzy. Wziąłem Malię na ręce i przemieniłem się w wilkołaka. Po chwili znaleźliśmy się w jej nowym mieszkaniu. Otworzyłem drzwi i wszedłem. Wszedłem po schodach na górę. Szukałem jej sypialni. Znalazłem drzwi, ale to była jej łazienka. Poszedłem trochę dalej i znalazłem jej pokój. Był kremowy z białymi meblami. Położyłem Malię na jej nowym łóżku wziąłem kołdrę i przykryłem ją. Usiadłem koło niej. Powoli otwierała oczy.

Malia?

Od Belli CD Katherine

- To nasze miasto, nie ma nazwy. A jeśli by miała bym ci powiedziała. Jestem tu długo i to bardzo.
Powiedziałam nie patrząc na dziewczynę, tylko idąc przed siebie. Dziewczyna szła za mną. Wydychałam powietrze.
- Dobrze się czujesz? Zapytała bo głośno oddychałam.
- Tak! Teraz musisz wybrać swój nowy dom. Dziewczyna sporo się zastanawiała. Postanowiłam ją opuścić i pójść przed siebie. Szłam do domu. Tak długo nie bawiłam się z Lost' em. Kiedy byłam obok mojego domu, co zauważyłam? Tą dziewczynę bawiącą się z moim towarzyszem! Była wk^rwiona na nią. Poszłam do niej i burknęłam.
- Yyy to twój wilk? Zapytała wstając i patrząc mi w oczy.
- Tak i po drugie Lost jest skrzydło - wilkiem dziewczynko, a teraz spadaj z mojego podwórka! Powiedziałam swoim złym głosem, dziewczyna nie chętnie odeszła. Odprowadziłam ją do bramki.
- I więcej tu nie przychodź, jasne! Powiedziałam moim kpiącym głosem i zamykając jej przed oczami bramkę. Dziewczyna odeszła. Ja poszłam do Lost' a.
- Dlaczego mi to robisz? Zapytałam po czym przytuliłam wilka. On mnie polizał.
- Lost ty mój mały. Powiedziałam po czym zaczęłam go łaskotać po brzuchu. I tak mijały godziny, dokładnie to jedna godzina. Lost usiadł ja koło niego. Poszłam do domu. A w moim domu była ta ruda.
- Wype*dalaj z mojego domu! Krzyknęłam.

Katherine? Paszą won z mojego domu xd

Od Belli CD Tisai

Popatrzyłam w tył i zauważyłam Tiss. Zmrużyłam oczy na jej widok. Wzięłam głęboki wdech.
- To mój kolega, rozmawiamy o czymś ważnym. Ale skoro już tu jesteś to musisz coś wiedzieć.
Dziewczyna podeszła do mnie i popatrzyła na mnie wzrokiem mówiącym "to chyba coś ważnego co"
- Ale o co chodzi? Zapytała siadając na moście. Iż byliśmy nad jeziorkiem Jutą. Hunter złożył ręce i popatrzył na mnie.
- Nie mówiłaś innym? Zapytał patrząc się na mnie.
- Nie chciałam ich martwić, naszymi starymi porachunkami. Powiedziałam groźnie. Chłopak widać miał ciarki na plecach. Bo on wiedział o kogo chodzi.
- To może mi powiecie o co chodzi, a może raczej o co chodzi?! Spytała patrząc na mnie. Usiadłam po turecku. Ugryzłam dolną wargę.
- Więc tak, wiesz że byliśmy kiedyś w grupie o nazwie "Teen Wolf"? Zapytałam ją, bo chyba nie wiedziała. I tak wyglądała, patrzyła na mnie i na Huntera dziwnym wzrokiem.
- Nie, ale coś kiedyś słyszałam. Ale chyba jest was więcej prawda? Podawała pytania więcej i więcej, zaczęło mnie już to wkurzać. Więc podeszłam do Huntera i powiedziałam do Huntera.
- Opowiedz jej wszystko co wiesz, mam do niej zaufanie. Chłopak kiwną głową odeszłam od dwójki. Jedynie co słyszałam to głos Huntera mówiący - A więc tak wszystko się zaczęło- eh ten głupi Hunter pomyślałam. Nie wiem jak oni nas znaleźli. Przecież nie mogą tu wejść. Tu nie ma tej mocy. Chyba że... Nie dokończyłam tej myśli, tylko pobiegłam do swojego domu. Lost pływał sobie w chmurach. Gwizdnęłam do niego.
- Lost musisz mi pomóc! Krzyknęłam Lost szybko się pojawił, bo wiedział że z byle okazji do niego nie krzyczę. Wzięłam klucze z kieszenie. Otworzyłam drzwi, najpierw nalałam wody dla Lost' a. Ten pił łapczywie. Zaczął mówić (oczywiście po wilczemu)
- No więc jaki mamy problem? Zapytał siadając.
- Potrzebuję mojego pyłu od Druida. Powiedział krzywo, nie wiedziałam czy jeszcze go mam. On ma zadanie ochronę. Takie coś jakby tarcza ochronna. Lost zaczął węszyć, ja też przemieniłam się w wilka i węszyłam. Lost chyba coś wyczuł. Pobiegł na górę do mojego pokoju. Ja podbiegłam za nim. Zaczął gryźć moją torbę. Po chwili z torby zniszczonej, wypadł flakon z proszkiem. Było go mało, ale chyba wystraczy. Nie mogłam go stracić, więc wzięłam flakon i pobiegłam do Tiss i Huntera. Tiss była widocznie znudzona.
- Tiss jesteś czarodziejką prawda? Zapytałam pokazując jej flakon.
- Tak a co to jest?
- Jeśli Hunter opowiedział ci o ONI to chyba wiesz co to jest. Dziewczyna kiwnęła głową.
- Możesz mi pomoc to zrobić, na barierę? Dziewczyna otworzyła flakon i powąchała. Miała zmieszany uśmiech.
- Chyba mogę wam pomóc! Powiedziała po czym pobiegła do swojego domu. My - ja i Hunter- pobiegliśmy za nią.

Tiss?

niedziela, 23 sierpnia 2015

Od Diego CD DiCiN

Wreszcie się od siebie oderwaliśmy. Ale ja jestem ciekaw, jak zareaguje na to moja siostrunia. A jak braviszek.
- To teraz możemy pokazać się całemu miastu, a w szczególności mojej ukochanej rodzinie. Ciekawe, jak zareaguje Thiren na wieść o cioci.
DiCiN zaśmiała się, ale przytaknęła na moją propozycję. Wsiedliśmy na Ice, na której przyleciałem.
Dała mi czas do zadania tego pytania.
- DiCiN... - zacząłem niepewnie. - Znasz moją historię. Ja chcę teraz poznać twoją.

DiCiN?

Od Aldora CD Yennefer

Uśmiechnąłem się i zacząłem się do niej przybliżać. Wiem, że za chwilę zadam to pytanie.
- Nie wiem. Nie wyglądasz na taką osobę - Powiedziałem wolno.
- Pozory mylą.
Nasze twarze dzieliło kilka nieznośnych centymetrów. I to ja postanowiłem je przebić. Pocałowałem ją.
Tak dobrze znane mi miękkie usta... Poczułem, że było, jak dawniej. Przed wojną. Przed Tym całym bajzlem.
Całowałem ją długo i namiętnie. A kiedy wreszcie odsunęliśmy się od siebie, zadałem to pytanie.
- Czy znów i oficjalnie zostaniesz moją dziewczyną?
Popatrzyła mi w oczy, a ja w jej. Takie piękne, ale potrafią być przerażające, np. podczas furii. O tak, wtedy kryć się.
- Znasz odpowiedz.
- Ale chcę ją powtórnie usłyszeć.

Yennefer?

Od Katherine

Po raz setny czytałam list. Mistrzunio pisał o Mieście, w którym są tacy, jak ja. Mam iść ciągle na południe. By zobaczyć jego, Remusa, Silvera, Serpa i chłopaków... No i żeby przyjąć zlecenie.
Coś trzasnęło. Podniosłam głowę. Byłam ukryta w cieniu, a na dodatek miałam ma sobie, czarne legginsy, czarne buty, czarną bluzę z kapturem - kaptur miałam rzecz jasna nałożony na głowę - i czarną chustę zakrywającą twarz.
Niedaleko ode mnie szła dziewczna.
Wstałam i zaczęłam śledzić dziewczynę. Nie zobaczyła mnie ani nie usłyszała.
W końcu doszliśmy - no nie tak dosłownie "my" - do jakieś bramy. A więc to miasto... Zdjęłam chustę, żebym nie wyglądała podejrzanie i kaptur.
- Przepraszam - wyłoniłam się z cienia. Musiałam użyć swojego miłego głosiku. Wolałam ten swój przerażający, od którego włosy stają Dęba. - Co to za miasto?

Bella?

Powitajmy Katherine

 
Imię i nazwisko: Katherine Jullietta Black
*Przezwisko: Katie, Julie, Czarna, Cień, Ruda
Płeć: kobieta
Wiek: 20
Rasa: Żywiołak
Żywioł: Ogień
Mieszkanie: Ul. Samotnych nr. 3
Praca: Pracuje jako morderczyni i złodziejka, ale wmawia wszystkim, że jest strażniczką granic. Zarabia różnie, zależy od zlecenia. Najczęściej 6,500
Pieniądze: 40.001
Punkty:
siła:7
szybkość:9
walka bronią strzelecką:9
walka bronią białą: 9
wytrzymałość:9
*Rodzina: Matka, Lily, nie żyje. Z ojcem, Syriuszem, się pokłóciła. Wujostwo, które się nad nią znęcało, nie żyje. Jest Jeszcze ojciec chrzestny, Remus, i pradziadek zwany Mistrzuniem, który jednocześnie jest jej szefem. A, i czteroletni chrześniak, Serpens i jego brat, w którym Katherine się trochę podkochuje, Silver.
*Zauroczenie: Silver, ale się z nim nie widziała od czasu napaści na bar jej mafii...
Charakter: Katie jest odważną i szaloną dziewczyną. Jednak to dzięki pomysłowości i długim treningom u Mistrzunia udało jej się zostać tym, kim jest . Jest oddaną i prawdziwą przyjaciółką. Ma silną wolę. Możesz powierzyć jej każdy sekret, nie wyda go. Jeżeli chodzi o sprawy miłosne, to potrafi doradzić, a nawet zeswatać. Jednak jak każdy, ma swoje słabe strony. U niej jest to... lenistwo. Przejawia się wczesnym rankiem, gdy musi wstać. No i jej wadą jest też pamięć. Pamięta doskonale, co jej zrobiłeś. Nigdy ci tego nie wybaczy i zawsze ci będzie to wytykać. Te właśnie cechy pokazuje prawdziwym przyjaciołom, a ma ich niewiele. Dla obcych i innych ludzi jest Wredna, chamska i złośliwa. W końcu to Cień - Zwinna morderczyni. Uwielbia widok krwi, ale nie jest psychopatą. Może czasem użyć takiego głosu, że ciarki przebiegną po plecach. Jeżeli ma zabić, to najpierw szpieguje, więc nie zdziw się, że coś o tobie wie. Czasami szpieguje nawet bez powodu. Trudno złapać ją na gorącym uczynku. Potrafi zniknąć w cieniu - w końcu dlatego taką ma ksywę. Jedno mogę powiedzieć - strzeż się!
Aparycja: Niezwykle chuda - niedożywienie w dzieciństwie - i przeciętnego wzrostu. Ma rude włosy, czerwone, pełne usta i brązowe oczy. Ubiera się w czarne rzeczy, przez co tak jest nazywana. Czarna.
*Historia: Nigdy nie opowiada obcym i nigdy nie opowie obcym. Tylko cztery osoby ją znają.
*Zainteresowania: Sport, Walka bronią białą i dystansową, zabijanie - ale nie jest szalonym psychopatą, jak jej wróg BD - krew.
*Dodatkowe: Ma alergię na orzechy, morduje od dziesiątego roku życia, rzadko korzysta z mocy, zwierzęta bardzo ufają, ale to tylko dlatego, że miała w rodzinie zmiennokształtnego
*Zwierzę: Miała. Nazywała się Spooky i była wyverną. Niestety, zabił ją BD. Od tej chwili szuka legendarnego... Ale po co to mówić?
Sterujący: NienormalnaXD

Od Tissai

Spacerowałam przez las z Ignim u boku. Nagle usłyszałam trzask. Spojrzałam w tamtym kierunku. Była to Bella. Gdzieś się śpieszyła. Postanowiłam, że pośledzę ją trochę. Na szczęście nie zauważyła mnie. Szła do jakiegoś jeziorka. Dziwne. Nagle ktoś wyszedł za krzaków. Chłopak. Wysoki, może miał 19 lat. Zaczęli rozmawiać. Szeptem.
- Kto to?- spytałam, wychodząc z krzaków.

Bella?

Od Yennefer CD Theo

Spojrzałam podejrzanie na chłopaka. Nie podobał się Itachi' emu. Może dlatego, że to wilkołak albo wampir?
- Moja przyjaciółka...- powiedział chłopak siedząc gryfa. - Podtopiła się...
- Prowadź.
Powiedziałam to jedno słowo. Bo tutaj liczy się dobro tej dziewczyny. A później zajmę się chłopakiem. Doprowadził nas - czyli mnie i Itachi' ego- do dziewiętnastolatki. Uklękłam przy niej i sprawdziłam, czy wszystko w porządku.
- Jest tylko trochę wyziębiona. Ale po za tym, powinna być dobrze. A teraz powiedz mi, co tu robicie?- ostanie pytanie zadałam dosyć chłodno.

Theo?

sobota, 22 sierpnia 2015

Od Theo

W nocy nie mogłem spać może dlatego że koło mnie była Malia. Spaliśmy na drzewie, było one najszersze więc wybraliśmy te. Popatrzyłem w górę na niebie nie było oni jednej chmury były tylko gwiazdy. Wziąłem wdech i próbowałem zejść z drzewa nie budząc Malli, bo wtedy bym oberwał i to na 100%. Ze skoczyłem z drzewa. Poczułem mały wiatr. Pobiegłem przed siebie nie wiedziałem gdzie jestem ale miałem to gdzieś. Nie zauważyłem że znalazłem się na łące. Usiadłem łapiąc oddech. Złapałem się za głowę i położyłem się na ziemi. Zamknąłem oczy i po chwili zasnąłem. Nagle poczułem na swojej twarzy wodę. Szybko wstałem i co zauważyłem? Malię która wepchnęłam mnie do jeziorka.
- Zabiję cię, ty jedna!- powiedziałem i ochlapałem Malię. Dziewczyna zaczęła czymś we mnie rzucać. Po chwili Malia rzuciła we mnie żabą. Miałem ją na głowie.
- No? To wychodzisz czy mam rzucić żabą w twoją twarz?- zapytała podając mi rękę. Ale i tak postanowiłem się zemścić. Złapałem ją za rękę i w ciągnąłem ją do wody.
- Theo uduszę!- krzyknęło po czym się zanurzyła. Rozglądałem się do około. Nigdzie jej nie było. Zanurkowałem i zobaczyłem Malię nie przytomną. Szybko do niej popłynąłem, ale poczułem brak powietrza a walić to! Szybko złapałem jej rękę i od razu popłynąłem nad powierzchnie.
- Malia? Żyjesz?- wyszedłem z wody i położyłem Malię na ziemię. Położyłem ręce na jej klace  i zacząłem ją reanimować. Po chwili z ust Malli poleciał strumień wody, zaczęła kaszleć.
- Theo wiesz chyba pływanie nie jest dla mnie.- wyksztusiła jedynie po czym zdjąłem bluzę i przykryłem dziewczynę i mocno przytuliłem ją. Dziewczyna zasnęła, więc postanowiłem że poszukam kogoś. Może ktoś by nam pomógł. Przemieniłem się w wilka i pobiegłem na dużą górę, postanowiłem że coś może znajdę jakiejś miasto. Byłem już prawie na górze ale coś przykuło moją uwagę. Dokładnie to zauważyłem gryfa a obok jego kobieta z czarnymi włosami i fioletowymi oczami. Przemieniłem się w człowieka i podbiegłem. Gryf warknął na mnie, kobieta pogłaskała gryfa po głowie. Podszedłem do niej ostrożnie wciąż obserwując zachowanie gryfa.

Yennefer?

Nie, nie i jeszcze raz nie!

Taak. Nie piszę ale zaglądam na tego bloga i po prostu się nie zgadzam! Malia jako kojotołak nie może przemieniać się w wilkołaka, tylko i wyłącznie w tego kojotołaka. Jeśli również chce być kojotołakiem to musi opisać tą rasę...a Bella ma uzupełnić "mieszkania".
Wszystko proszę jak najszybciej zmienić.
PS: Będę tu zaglądała!

~DiCiN

Powitajmy nowych członków!


 
Malia:
 

Imię i Nazwisko: Malia Tate (czyt. Malija)
*Przezwisko: Malli nienawidzi jak ktoś ją tak nazywa!
Płeć: Kobieta
Wiek: 19
Rasa: Kojotokołak
Mieszkanie: Ul. Madagaskar nr. 1
Praca: Wojowniczka górska, zarabia 6.500
Pieniądze: 25.000$
Punkty:
  • Siła: 9
  • Szybkość: 13
  • Walka Bronią Strzelecką: 6
  • Walka Bronią Białą: 6
  • Wytrzymałość: 9
*Rodzina: Ma jedynie całą grupę kuzynów mówię ci sporo ich jest!
*Zauroczenie: Z watahy...
*Głos: 
Charakter: Malia ma dużo cech, ale główne to odwaga i lojalność. Dziewczyna rzuca się na każdego przeciwnika, nawet jeśli jest od niego słabsza, i wie kim on jest. Lojalność to jej najlepsza cecha, ponieważ jest lojalna wobec swoich przyjaciół, a najbardziej dla Alison (jej dawnej przyjaciółki). Zawsze stara się bronić innych, może wygląda jak lala ale nie jest arogancka i chamska. Dla reszty przyjaciół stara się być najbardziej miła i pomocna jak tylko potrafi. Jest też bardzo miła i jak zawsze pomocna. Jednak jest romantyczką ale nie jest wrażliwa. Ale jest trochę jak to powiedzieć no jest niegrzeczna (chyba wiecie o co chodzi?). Jest inteligentna i bardzo sprytna. Ma bardzo sarkastyczne poczucie humoru. 
Aparycja: Malia jest piękną dziewiętnastolatką, o jasnej karnacji, brązowych oczach i włosach normalnie są one rozpuszczone lub upięte. Jest wysoka ma ona 176 cm wzrostu.i bardzo wysportowana, co wynika że przez 8 lat była kojotołakiem. Jej styl ubierania jest naturalny i spokojny , zazwyczaj dominują w nim stosowne kolory takie jak szary lub miętowy w jej koszulkach żądzą nadruki. Często nagłada wygodne i luźne ubrania, ale przy tym modne ubrania takie jak kurtki, leginsy ze skóry czy krótkie spodenki. Dostawia do tego kolczyki kółka lub bronzoletki ze srebra. Malia ma wielkie zamiłowanie do sweterków i leginsów w kwiaty które jej pasują do ubioru.
*Historia: Nie warta mówienia
*Zainteresowania: Bieganie po lesie, walka, poznawanie nowych znajomych.
Dodatkowe: Jej rasa jest zagrożona wyginięciem, jako kojotokołak nie może przemieniać się w całkowitego kojota bo mogła by przemienić się na zawsze w tej postaci. Jako kojotokołak jest chyba najszybsza z rodziny wilko-krwistych.
Inne Zdjęcia:
 
 
Z Hunterem:
 
Z Theo:
 
Sterująca: Malia Tate
Kojotokołak:
 
 
                                        Oraz Theo:
 
 
Imię i Nazwisko: Theo Raeken
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Rasa: Wilkołak
Mieszkanie: Ul. Wczesna nr 3
Praca: Szpieg zarabia 6.000
Pieniądze: 5.000
Punkty:
  • Siła: 10
  • Szybkość: 10
  • Walka Bronią Strzelecką: 7
  • Walka Bronią Białą: 4
  • Wytrzymałość: 12
*Zauroczenie: Malia
Głos:
Charakter: Theo jest uroczym i miłym chłopakiem również uwielbia uprawiać sport najbardziej biegi. Jest bardzo tajemniczy może wydawać się że znasz go na wylot a on robi coś takiego że nigdy byś tego nie mógł wyobrazić. Jest odpowiedzialny, ale ma pewien problem lubi kłamać. Jest kłamczuchem. Jest trybem samotnego wilka, zawsze wszystko musi zrobić sam. Jest też marudny czasem jest marudą świata. Lubi być jak duch, czyli nie widzialny dla świata. Mówiłam jest tajemniczy. Ale ma też spore poczucie humoru. Oraz jest też bardzo romantyczny, potrafi rozgrzać każde lodowe serduszko.
Aparycja: Theo jest atletyczny dlatego że chodzi na siłownie. Jest wysoki ma 179 cm wzrostu ale żyrafa. Theo ma krótkie blond włosy i szare oczy. Najczęściej chodzi w czerni.
Zainteresowania: Może to nie wiarygodne ale Theo lubi jeździć na deskorolce i całkiem dobrze mu to idzie. Również lubi chodzić po górach
Dodatkowe: Kiedyś był z grupie Teen Wolf
Sterujący: 4Fun^.^
Wilkołak:

Wilk:

 
 
 
 

piątek, 21 sierpnia 2015

Moja nieobecność!

Napiszę krótko.
Dlatego, że nie mam żadnych chęci do tego bloga, zajmie się nim Bella.
Bardzo mi przykro!

~DiCiN

niedziela, 16 sierpnia 2015

Zawieszenie!

Przepraszam was bardzo, ale...nie wiem czemu już od pewnego czasu mam wielką niechęć do tego bloga jak i WW. Postanowiłam więc, że blog zostanie zawieszony do odwołania.
Bardzo mi przykro!

~DiCiN

niedziela, 9 sierpnia 2015

Od Belli CD Huntera

Nie dałam mu tego co on mi, uśmiechu niby księcia z bajki pff bzdura. Hunter był miły, ale nie zmienię to zabawa, nazywa się "zabawa w kotka i myszkę". Wszystko udawałam. Jedynie co mu podałam to minę seryjnego zabójcy. Wyszłam z wody, cudem nie pokazałam mu środkowego palca. Przemieniłam się w wilka, i pobiegłam przed siebie. Pobiegłam do swojego domu. Lost leżał na kanapie był wyraźnie smutny. Podeszłam do kompana i pogłaskałam po głowie.

- Co się dzieje? Zapytałam w końcu mogę. Lost położył głowę na moje kolana. Uśmiechnęłam się lekko. Byłam cała mokra. Podbiegłam do łazienki, zamknęłam drzwi za sobą. Popatrzyłam się w lustro. Może coś trzeba zmienić? myślałam cały czas. Popatrzyłam na zegar była 20.46. Zmrużyłam oczy i jeszcze raz popatrzyłam na zegarek. Wetknęłam ciężko. Zdjęłam ubrania i weszłam do prysznica, umyłam ciało i włosy.
*15 minut później
Wyszłam z prysznica i wzięłam ręcznik i owinęłam nim swoje ciało. Podeszłam do szafki z dolnej szuflady wyjęłam suszarkę i grzebień. Włożyłam go do kontaktu i zaczęłam suszyć włosy. Popatrzyłam przez okno, zasłoniłam nimi okno, by niespodziewany ktoś nie podglądał. Po kilku minutach suszenia zaczęłam słyszeć ten dźwięk. Był coraz głośniejszy. Walnęłam się w twarz.
- Bella już ich nie ma, pamiętasz?
Zaczęłam coraz szybciej oddychać. Popatrzyłam w drzwi i zobaczyłam go:

Krzyknęłam z całej siły. Szybko wzięłam się w garść i przemieniłam się w wilkołaka. Zaczęłam walczyć było bardzo ciężko. Szczególnie że Doktorów nie da się zabić w normalnej przemianie.
Szkoda że nie ma Kanimy, może by pomogła myślałam przez chwilę. Doktor odsuną się o trzy kroki do tyłu. Kiwną głową i powiedział. - To jeszcze nie koniec. Powiedział grubym tonem, przyznam że poczułam ciarki na plecach. Jak to możliwe że on żyję. Przecież alfa go zabił, widziałam i przytym byłam. To było jak stan przed zawałowy, serce mi biło jak szalone. Popatrzyłam w górę, wzięłam głęboki oddech. Zamknęłam oczy i nałożyłam szlafrok. Nie wierzyłam w to co się stało. Poszłam po schodach, na górę do mojej sypialni. Może i dom z pozoru mały, ale głęboki to on jest. Usiadłam na łóżku. Złapałam się za głowę zaczęłam głęboko myśleć jak on mógł się tu dostać? Wzięłam mój telefon kliknęłam na szybkie wybieranie. Zadzwoniłam do Huntera. Nie odbierał.
- Do dawaj odbierz! Mówiłam zła na siebie, jak i na niego. Nie odbierał, ugryzłam się w dolną wargę. Jasne że Hunter nie chcę mnie znać, to było do przewidzenia. Wysłałam mu SMS-a z treścią:
"Doktor tu jest POMOCY!!!
Musiała mu skłamać, żeby przyszedł. Usłyszałam pukanie do drzwi. pobiegłam do drzwi. Stał tam szanowny pan Hunter. Zaprosiłam go do środka. Kiwnęłam głową jednocześnie oblizując górną wargę. Chłopak patrzył się na mnie cichym wzrokiem. Usiadłam na kanapie, koło mnie Hunter. Moje włosy były w połowie mokre, więc były blond. Chłopak złapał mnie za rękę i przez chwilę trzymał. Jednak mnie nie tak łatwo zauroczyć! Zabrałam mu swoją rękę, ugryzłam dolną wargę. Chłopak wiedział o co chodzi z tym ugryzieniem. Chłopak dotknął mojej szyi. Walnęłam go w twarz.
Hunter co ty robisz xd