Popatrzyłam w tył i zauważyłam Tiss. Zmrużyłam oczy na jej widok. Wzięłam głęboki wdech.
- To mój kolega, rozmawiamy o czymś ważnym. Ale skoro już tu jesteś to musisz coś wiedzieć.
Dziewczyna podeszła do mnie i popatrzyła na mnie wzrokiem mówiącym "to chyba coś ważnego co"
- Ale o co chodzi? Zapytała siadając na moście. Iż byliśmy nad jeziorkiem Jutą. Hunter złożył ręce i popatrzył na mnie.
- Nie mówiłaś innym? Zapytał patrząc się na mnie.
- Nie chciałam ich martwić, naszymi starymi porachunkami. Powiedziałam groźnie. Chłopak widać miał ciarki na plecach. Bo on wiedział o kogo chodzi.
- To może mi powiecie o co chodzi, a może raczej o co chodzi?! Spytała patrząc na mnie. Usiadłam po turecku. Ugryzłam dolną wargę.
- Więc tak, wiesz że byliśmy kiedyś w grupie o nazwie "Teen Wolf"? Zapytałam ją, bo chyba nie wiedziała. I tak wyglądała, patrzyła na mnie i na Huntera dziwnym wzrokiem.
- Nie, ale coś kiedyś słyszałam. Ale chyba jest was więcej prawda? Podawała pytania więcej i więcej, zaczęło mnie już to wkurzać. Więc podeszłam do Huntera i powiedziałam do Huntera.
- Opowiedz jej wszystko co wiesz, mam do niej zaufanie. Chłopak kiwną głową odeszłam od dwójki. Jedynie co słyszałam to głos Huntera mówiący - A więc tak wszystko się zaczęło- eh ten głupi Hunter pomyślałam. Nie wiem jak oni nas znaleźli. Przecież nie mogą tu wejść. Tu nie ma tej mocy. Chyba że... Nie dokończyłam tej myśli, tylko pobiegłam do swojego domu. Lost pływał sobie w chmurach. Gwizdnęłam do niego.
- Lost musisz mi pomóc! Krzyknęłam Lost szybko się pojawił, bo wiedział że z byle okazji do niego nie krzyczę. Wzięłam klucze z kieszenie. Otworzyłam drzwi, najpierw nalałam wody dla Lost' a. Ten pił łapczywie. Zaczął mówić (oczywiście po wilczemu)
- No więc jaki mamy problem? Zapytał siadając.
- Potrzebuję mojego pyłu od Druida. Powiedział krzywo, nie wiedziałam czy jeszcze go mam. On ma zadanie ochronę. Takie coś jakby tarcza ochronna. Lost zaczął węszyć, ja też przemieniłam się w wilka i węszyłam. Lost chyba coś wyczuł. Pobiegł na górę do mojego pokoju. Ja podbiegłam za nim. Zaczął gryźć moją torbę. Po chwili z torby zniszczonej, wypadł flakon z proszkiem. Było go mało, ale chyba wystraczy. Nie mogłam go stracić, więc wzięłam flakon i pobiegłam do Tiss i Huntera. Tiss była widocznie znudzona.
- Tiss jesteś czarodziejką prawda? Zapytałam pokazując jej flakon.
- Tak a co to jest?
- Jeśli Hunter opowiedział ci o ONI to chyba wiesz co to jest. Dziewczyna kiwnęła głową.
- Możesz mi pomoc to zrobić, na barierę? Dziewczyna otworzyła flakon i powąchała. Miała zmieszany uśmiech.
- Chyba mogę wam pomóc! Powiedziała po czym pobiegła do swojego domu. My - ja i Hunter- pobiegliśmy za nią.
Tiss?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz