Wolne godziny spędzałam w bibliotece. Szukałam czegoś, co powinno odczarować Ashera.
- I znalazłaś coś? - spytał w mojej głowie.
- Nic... - odpowiedziałam telepatycznie. - Klątwy, czary, uroki i co tam jeszcze.. Nic!
Przewracałam kolejne kartki księgi "Najstraszniejsze klątwy". Nagle natrafiłam na jego klątwę. Jedynie kilka zdań, które przekazałam mu telepatycznie.
"Zamieniony w mantikorę musi przypomnieć sobie swoje prawdziwe imię. Podczas rzucania klątwy rzucający wybiera imię, oczywiście fałszywe. Zaczarowany ma dziesięć lat od przemienienia, inaczej na zawsze zostanie tym potworem".
"Spotkajmy się w lesie".
Zamknęłam książkę i odstawiłam na miejsce. Jak on wcześniej mógł mieć na imię? Zawsze mi mówił, że niczego nie pamięta. Tylko imię. Może ktoś by mu się przypomniał?
Przede mną szła bardzo wolno czerwonowłosa kobieta. Pisała coś na telefonie. A najgorsze było to, że korytarz prowadzący do wyjścia był wąski i nie dało się go minąć.
DiCiN?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz