Zaskoczyłam na dół i zaczęłam obserwować przyrodę. Ani jednego zlecenia. Jakie nudy... Coś zaszeleściło w krzakach. Spojrzałam w tym kierunku. Cokolwiek to było, nie bałam się. Gdzieś tam płynie we mnie krew zmiennokształtnego.
Z krzaków wyskoczył dorosły cieniostwór. Cały szary. A szkoda, mógłby być biały. Ale lepszy rydz, niż nic.
Stwór podszedł do mnie i zaczął się łasić. Gdy tylko go dotknęłam, wiedziałam, że to ona.
- Nazwę cię... Enigma.
Wtedy z krzaków wyszła dziewczyna. Blada, czerwonowłosa. Nie zwracałam na nią największej uwagi i dalej głaskałam Enigmę.
DiCiN?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz