wtorek, 25 sierpnia 2015

Od Ciri CD DiCiN

Kiedy szłam do swojego domu, zauważyłam, że zgubiłam wisiorek. Nie przejmowałam się, bo miałam takich kilka, a niepowołany nie może go założyć, bo natychmiast go mocno, nawet i do kości, poparzy.
Jak znalazłam się w swoim domu, od razu wzięłam nowy medalion. Nagle zaczął drgać.
Musiała mnie śledzić!
Ktoś zapukał do drzwi.
- To ona ze smokiem - powiedział głęboki głos. Asher. Odwróciłam się. Jako mantikora stał w drzwiach do kuchni.
- Wiesz, jak się nazywa?
- DiCiN Brinley - odpowiedział. - A smok Dayton.
- Schowaj się.
Zniknął w schodach na górę, a ja otworzyłam drzwi. I jak powiedział, stała tam DiCiN.
- Czego? - warknęłam.
- Zgubiłaś coś cos- pokazała mój stary wisior. Następnie spojrzała na moją szyję. Zdziwiła się.
- Dziękuję - wyrwałam jej medalion z ręki i zamknęłam drzwi. Niestety, zablokowała je stopą.
- Kim jesteś? - spytała.
"Przywódczyni miasta" usłyszałam głos w głowie.
- DiCiN, chyba powinnaś wiedzieć o nowych członkach, prawda? - spytałam słodko. To ją zamurowało. W tym samym monecie ze schodów zszedł Asher i stanął obok mnie.
- Dzień dobry - powiedział uprzejmie do zaskoczonej kobiety.
- Dzień dobry - powiedziała niepewnie.
- Nie chciałbym być nieuprzejmy, ale chyba nie można odwiedzić kogoś bez zapowiedzi, prawda? - dalej drążył rozmowę.
- Prawda...
- Chyba że to coś pilnego.
- No... Było. Zgubiła wisiorek.
- A ty śledziłaś Zirael. Tak nie można. Trzeba było od razu oddać własność Zirael, a nie ją śledzić.
Zirael, nienawidziłam tego. To po elfiemu oznaczało "Jaskółka". A właśnie od tego pochodziło moje imię.

DiCiN?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz