Nie wiedziałem, co o tym myśleć. Ona mordowała ludzi... Może nawet i niewinnych. Tych którzy nie zasługiwali na śmierć. Może nawet bez mrugnięcia okiem, z zimną krwią.
Czułem na sobie jej spojrzenie. Ale ja na nią nie patrzyłem. Patrzyłem na Ice, która wpatrywała się we mnie ze zmartwieniem.
Ta niezręczna cisza panowała jeszcze długo. Wkrótce słońce zaszło.
- Odprowadzę cię do domu - powiedziałem, nawet nie racząc na nią spojrzeć. DiCiN wsiadła na Ice, ja za nią. Smoczyca wylądowała przed jej domem. Znów czułem na sobie jej spojrzałam. I znów na nią nie spojrzałem.
Ice wylądowała w ogrodzie. Wszedłem przez otwarte drzwi balkonowe.
Moim oczom ukazał się lekko zabawny widok.
Thiren spokojnie bawił się z małym gryfem, cieniostworem, hydrą i chimerą, a siostra sztyletowała jego zwierzątka spojrzeniem.
- Thiren... My tyle zwierząt nie będziemy trzymać - powiedziałam.
- Czemu?
- To za dużo... Masz czas do jutra, musisz wybrać dwa. A teraz idziemy spać.
DiCiN?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz