Nie wierzyłam jej. Może dlatego że miała te włosy. Usiadłam koło niej. Patrząc na nią wzrokiem o nazwie "gadaj inaczej dostaniesz za swoje" dziewczyna miała lekkie ciarki. Widziałam na jej twarzy kpiący uśmiech. Nic mi nie mówiła. Postanowiłam że zaproszę ją na coś co chyba dobrze umie.
- Może pojedynek na miecze? Zapytałam dziewczyna wstała i wyjęła miecz. Ja wyjęłam moje sztylety. Pamiętam jak dostałam je od druida. Miałam je dwa, no chyba jednym bym nie walczyła. Dziewczyna patrzyła na mnie z kpiącym uśmiechem i wzrokiem "wygram z tobą w 1 sekundę"
- Gotowa? Zapytała, kiwnęłam głową. Dziewczyna podchodziła bardzo ostrożnie. Jako że mam wyostrzone zmysły, a najbardziej refleks zauważyłam jak kierowała mieczem. Szybko się wycofałam, jeszcze chwila i dziewczyna włożyła mi miecz w brzuch. Po chwili gwizdnęłam do Lost' a. Po nie całych 4 sekundach się zjawił. Dziewczyna miała zmieszaną minę.
- Nie mówiłaś, że masz towarzysza! powiedziała po czym się zamachnęła. Cały czas robiłam uniki. Dziewczyna przybrała pozycję do ataku. Jednak moja strategię. Unikam ciosów przeciwnika. Dziewczyna zaczęła biec w moją stronę. Znów zrobiłam unik.
- Boisz się mnie? Zapytała po czym wzięła oddech.
- Nie, ja po prostu myślę głową a nie mięśniami. Powiedziałam i podałam jej bardzo sarkastyczny uśmiech. Zaczęłam biec w stronę głębokiego lasu. Moja strategia się udała. Bardzo długo biegliśmy. Lost był na górze. Podleciał do mnie i złapał mnie za kołnierz poleciałam w górę. Pokazałam mu szerokie drzewo, pełne liści i gałęzi. Nie daleko była dziewczyna. Kazałam Lost' owi polecieć w chmury, żeby zaczekał na mój sygnał. Zaczęłam śpiewać piosenkę psychopatów.
- La la la śmierć czai się w śród nas. Nie wiadomo kogo na potka. Dla efektu wysunęłam pazury i otarłam je o kore. Dziewczyna była widocznie przestraszona.
- Kim jesteś? Zapytała trochę przestraszona. Wtedy zaczęłam łapać gałęzie. Szarpać korę drzew. W końcu kiedy była niezorientowana, gdzie to się dzieję. W końcu zawyłam. Podałam sygnał dla Lost' a żeby mnie zabrał. Lost chwycił mnie i delikatnie poleciałam w dól. Bez żadnego hałasu, po prostu było super. Wyjęłam sztylety, znów podałam sygnał. Byłam centralnie za dziewczyną. Szybkim ruchem przyłożyłem jej sztylet do gardła. Była zszokowana.
Ciri? Z mistrzynią się nie zadziera^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz