Jak ona śmie nazwać mnie dziewczynką? Cienia, mordercę i najlepszego złodzieja samochodów? Rzucając jej mordercze spojrzenie wyszłam z jej podwórka.
*Godzinę Później*
Wybrałam już dom. Siedzę teraz pod wielkim dębem, czekając na jakikolwiek znak od rodziny.
Nagle przyleciała sowa. Sowa BD.
Od BD
Do Cień
Witaj. Nie wielbisz mnie, wiem. Ani ja ciebie. Ale nie lubię, jak mi się odmawia.
Ojca nie zabijesz, wiem. I na chwilę obecną nie chcę jego śmieci.
Chcę dokumentów.
Bella Wolveren. To ta dziewczyna, która cię obraziła. Szafka nocna, czarna teczka.
Odezwę się jeszcze.
Z mściwym uśmiechem poszłam do jej domu i ukradłam to, o co mnie prosił. Z pewnością sporo dostanę.
Schowałam dokumenty do torby. Wyjrzałam przez okno. Szła tu.
Zbiegłam na dół i zaczęłam udawać, że jej szukam. Otworzyły się drzwi.
- Wypie*dalaj z mojego domu! - krzyknęła.
- O, jesteś. Chciałam pożyczyć cukier, a drzwi były otwarte. No to więc weszłam. Nie mam cukru, a sklepy są przecież pozamykane o tej porze w niedziele.
- No fakt... - przyznała i weszła do kuchni. Chwilę później przyszła ze szklanką cukru. - Wystarczy?
- Tak.
Wyszłam. Wiedziałam, że mnie śledzi. Od razu, jak wyszłam z jej domu.
Weszłam do domu i Schowałam dokumenty w podłodze. Później faktycznie zaczęłam piec ciasto.
Bella? Tylko nie odkrywaj dokumentów tak od razu. Najlepiej dwa opowiadania później ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz