poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Od Belli CD Tissai

- A więc zaczęło się to kiedy Nogitsune opętał kogoś nie powiem kogo - te zdanie powiedziałam patrząc na Huntera- Przez co na świat przyszli ONI Hunter pewnie ci mówił kim oni są - dziewczyna przytaknęła głową- Chcieli zabić kogoś, ale mieli pewną słabość czyli światło słoneczne. Więc tylko w nocy szukali opętanych. Ale nasz dobry przyjaciel druid znalazł w bestiariuszu lek dzięki któremu można wypędzić złego Nogitsune. Kiedy daliśmy już  ten proszek dla kogoś, wtedy Nogitsune uciekł z ciała opentanego. Ale Oni wciąż szukają kogoś, i teraz nie wiadomo kto jest tym opętanym. - Tiss patrzyła się na nas, przytaknęła głową. Po czym zapytała.
- A ty ich widziałaś? Zapytała. Kiwnęłam głową na nie.
- To po co wam ten proszek?! zapytała wyraźnie zła.
- Posłuchaj ten proszek działa na każdą istotę, jaka istnieje w bestiariuszu! Na każde aż po kojotołaki jeśli w ogóle jeszcze żyją. - te zdania powiedział Hunter patrząc na Tiss wzrokiem o nazwie "Musisz się jeszcze wiele nauczyć" Tiss usiadła na stole. Wydychała powietrze. I w końcu wstała.
- To kogo szukacie? Znów zapytała.
- Na przerażających doktorów i na Nogitsune - odpowiedziałam. Dziewczyna kiwnęła głową.
- Wiecie co, chyba gdzieś miałam bestiariusz? - odpowiedziała po czym podeszła do regału. Księgi były poukładane zgodnie z alfabetem. Podeszłam do Tiss i szukałam razem z nią. Po kilku sekundach Tiss znalazła ową księgę. Dziewczyna położyła księgę na swój stół. Z księgi niósł się kurz. Hunter zaczął kichać.
- Na zdrowie- odpowiedziała Tiss podając mu uśmiech. Dziewczyna chuchnęła na kurz. Szukaliśmy pod N.
- Znalazłam to. - Odpowiedziałam pokazując palcem obrazek z księgi.:
Tiss zaczęła czytać na głos. Popatrzyłam w tył. Okazało się że Hunter uciekł. Przynajmniej nie będzie nam przeszkadzał, pomyślałam. Tiss była widocznie zszokowana.
- Nigdy nie widziałam czegoś takiego. Powiedziała odchodząc od bestiariusza i łapiąc się za ręce. Podeszłam do niej.
- Co się stało? - zapytałam dziewczyny.
 
Tiss? Próbuje być miła :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz