wtorek, 25 sierpnia 2015

Od DiCiN CD Katherine

Spojrzałam na cieniostwora...patrzał na mnie wrogo. Kucnęłam nie zwracając uwagi na dziewczynę. Powoli zaczęłam podchodzić, gdy byłam już dość blisko ukłoniłam się i wyciągnęłam rękę. Po chwili stwór przystawił swój pysk do niej. Pogłaskałam go powoli aż się przyzwyczaił i spokojnie wstałam. Również zaczęłam go, a raczej ją głaskać. W końcu spojrzałam na trochę zdziwioną dziewczynę bo zaczęło mnie denerwować jej spojrzenie na mnie.
-Katherine...-wiedziałam, że mamy nową w mieście-przypuszczam, że następna chamska i wredna dziewczyna...przynajmniej dla obcych ludzi...większość dziewczyn taka jest...wredna i chamska, trudno się z nimi zakolegować itp. dla tego wolę towarzystwo zwierząt, im chociaż można zaufać. W ogóle dawaj...rzuć jakiś bezczelny tekst...albo najlepiej mnie ignoruj-powiedziałam, nie rozumiałam trochę czemu to powiedziałam, ale szczerze to zebrało mnie na zwierzenia.
Panowała cisza.
-A jednak ignorowanie-mruknęłam ale tak aby dało się usłyszeć.

Katherine? Hehe...nie wyróżniasz się.

Od DiCiN CD Ciri

Tacy sprytni. Na mojej twarzy pokazał się lekki i wredny uśmiech. Niezauważalnie wyciągnęłam różdżkę i wypowiedziałam tak cicho, że nie usłyszeli zaklęcie, po czym schowałam różdżkę tak samo niezauważalnie jak wtedy.
-Coś mówiłaś?-zapytała mantikora.
-A przypomniało mi się..ty to pewnie Cirilla, lat 20, żywiołak powietrza...a ty to pewnie Asher zamieniony w mantikorę poprzez zaklęcie-szczęka o mało co dziewczynie nie opadła, a jej przyjaciel był również zaskoczony-wiecie mogę wam pomóc bo...w takich sprawach to trochę się znam-dodałam i wyciągnęłam różdżkę, na mojej twarzy pojawił się ten sam uśmiech co wcześniej.

Ciri? Zgaduje, że pomocy nie przyjmiesz :P

Od DiCiN CD Diego

-To ja już może pójdę-powiedziałam i zniknęłam.
Teleportowałam się do domu. Gdy weszłam do sypialni Dayton zmniejszony spał na łóżku. Położyłam się obok smoka i zaczęłam płakać. Day się obudził i szturchnął mnie pyskiem. Podniosłam twarz i go pogłaskałam po czym przytuliłam.
-Już spokojnie...wszystko będzie dobrze-powiedział do mnie telepatycznie.
Usnęłam można powiedzieć "w jego ramionach".
***
Obudziło mnie pukanie do drzwi pokoju.
-To on-usłyszałam telepatyczną wiadomość od Day'a.
Przetarłam oczy i rozejrzałam się. Wstałam i otworzyłam drzwi. Diego wydawał się na początku zaskoczony, a potem (tak mi się wydawało) zmartwiony. Dopiero zdałam sobie sprawę jak wyglądam.
-Czekaj-powiedziałam cicho i zamknęłam drzwi.
Po czym poszłam do łazienki.
***
Po paru minutach wyglądałam już normalnie. Pogłaskałam smoka leżącego na łóżku i znowu otworzyłam drzwi do mojego pokoju. Diego wydawał się zmartwiony. Szczerze bałam się jego odpowiedzi...bo dobrze wiedziałam po co przyszedł. Spojrzałam w jego oczy, a on w moje...łza spłynęła mi po policzku.

Diego?

Od Katherine

Siedziałam na drzewie i obserowałam przechodzących pode mną ludzi. Czarnowłosa, białowłosa, czarnowłosy... To się robiło nudne.
Zaskoczyłam na dół i zaczęłam obserwować przyrodę. Ani jednego zlecenia. Jakie nudy... Coś zaszeleściło w krzakach. Spojrzałam w tym kierunku. Cokolwiek to było, nie bałam się. Gdzieś tam płynie we mnie krew zmiennokształtnego.
Z krzaków wyskoczył dorosły cieniostwór. Cały szary. A szkoda, mógłby być biały. Ale lepszy rydz, niż nic.
Stwór podszedł do mnie i zaczął się łasić. Gdy tylko go dotknęłam, wiedziałam, że to ona.
- Nazwę cię... Enigma.
Wtedy z krzaków wyszła dziewczyna. Blada, czerwonowłosa. Nie zwracałam na nią największej uwagi i dalej głaskałam Enigmę.

DiCiN?

Od Ciri CD DiCiN

Kiedy szłam do swojego domu, zauważyłam, że zgubiłam wisiorek. Nie przejmowałam się, bo miałam takich kilka, a niepowołany nie może go założyć, bo natychmiast go mocno, nawet i do kości, poparzy.
Jak znalazłam się w swoim domu, od razu wzięłam nowy medalion. Nagle zaczął drgać.
Musiała mnie śledzić!
Ktoś zapukał do drzwi.
- To ona ze smokiem - powiedział głęboki głos. Asher. Odwróciłam się. Jako mantikora stał w drzwiach do kuchni.
- Wiesz, jak się nazywa?
- DiCiN Brinley - odpowiedział. - A smok Dayton.
- Schowaj się.
Zniknął w schodach na górę, a ja otworzyłam drzwi. I jak powiedział, stała tam DiCiN.
- Czego? - warknęłam.
- Zgubiłaś coś cos- pokazała mój stary wisior. Następnie spojrzała na moją szyję. Zdziwiła się.
- Dziękuję - wyrwałam jej medalion z ręki i zamknęłam drzwi. Niestety, zablokowała je stopą.
- Kim jesteś? - spytała.
"Przywódczyni miasta" usłyszałam głos w głowie.
- DiCiN, chyba powinnaś wiedzieć o nowych członkach, prawda? - spytałam słodko. To ją zamurowało. W tym samym monecie ze schodów zszedł Asher i stanął obok mnie.
- Dzień dobry - powiedział uprzejmie do zaskoczonej kobiety.
- Dzień dobry - powiedziała niepewnie.
- Nie chciałbym być nieuprzejmy, ale chyba nie można odwiedzić kogoś bez zapowiedzi, prawda? - dalej drążył rozmowę.
- Prawda...
- Chyba że to coś pilnego.
- No... Było. Zgubiła wisiorek.
- A ty śledziłaś Zirael. Tak nie można. Trzeba było od razu oddać własność Zirael, a nie ją śledzić.
Zirael, nienawidziłam tego. To po elfiemu oznaczało "Jaskółka". A właśnie od tego pochodziło moje imię.

DiCiN?

Od Aldora CD Yennefer

- No pewnie, w końcu to mój... Pradziadek.
Bo to prawda. To nie był mój ojciec. Moi rodzice dawno zginęli i on się mną opiekował. A ponieważ, że jest mistrzem eliksirów i nie tylko, wygląda bardzo młodo. I dlatego kazał na siebie mówić "tata".
Jak na zawołanie ulewa przestała lać. Ale Yennefer stwierdziła, że idzie się przebrać i mnie radzi to samo. W sumie, racja.
Pobiegłem do swojego domu. Na szczęście był blisko. Ubrałem granarową koszulę oraz czarne jeansy, a do tego założyłem białe adidasy. Do pasa przypiąłem dwa sztylety. Tak na wszelki wypadek.
Poszedłem do ogrodu Yennefer i tam na nią czekałem.

Yennefer?

Od Diego CD DiCiN

Nie wiedziałem, co o tym myśleć. Ona mordowała ludzi... Może nawet i niewinnych. Tych którzy nie zasługiwali na śmierć. Może nawet bez mrugnięcia okiem, z zimną krwią.
Czułem na sobie jej spojrzenie. Ale ja na nią nie patrzyłem. Patrzyłem na Ice, która wpatrywała się we mnie ze zmartwieniem.
Ta niezręczna cisza panowała jeszcze długo. Wkrótce słońce zaszło.
- Odprowadzę cię do domu - powiedziałem, nawet nie racząc na nią spojrzeć. DiCiN wsiadła na Ice, ja za nią. Smoczyca wylądowała przed jej domem. Znów czułem na sobie jej spojrzałam. I znów na nią nie spojrzałem.
Ice wylądowała w ogrodzie. Wszedłem przez otwarte drzwi balkonowe.
Moim oczom ukazał się lekko zabawny widok.
Thiren spokojnie bawił się z małym gryfem, cieniostworem, hydrą i chimerą, a siostra sztyletowała jego zwierzątka spojrzeniem.
- Thiren... My tyle zwierząt nie będziemy trzymać - powiedziałam.
- Czemu?
- To za dużo... Masz czas do jutra, musisz wybrać dwa. A teraz idziemy spać.

DiCiN?

Od DiCiN CD Ciri

-Mogłabyś się pospieszyć-usłyszałam za sobą zniecierpliwiony głos.
Jednak zignorowałam dziewczynę. Nagle poczułam czyjąś rękę na swoim ramieniu. Obróciłam się gwałtownie tym samym ją zwalając.
-Co ty sobie wyobrażasz aby mnie dotykać-powiedziałam zła.
-Chyba coś do ciebie powiedziałam-odparła chamsko.
-Sory, ale nie tracę czasu na jakieś głupie dziewczyny-odpowiedziałam i odwróciłam się.
Nie byłam jakąś gówniarą, ale tak mnie wkurzyła, że szłam jeszcze wolniej. Nagle dziewczyna mnie pchnęła i wyprzedziła. Już prawie wyszła na zewnątrz gdy nagle drogę zagrodził jej Dayton. Dziewczyna tak się  wystraszyła, że aż cofnęła się i potknęła.Stanęłam nad nią.
-Jeśli jeszcze raz w życiu dotkniesz mnie bez mojego pozwo...
-Uważaj!-krzyknęła i przewróciła mnie bo smok zaryczał.
Wstała i wyciągnęła miecz...Jednak ja byłam szybsza...podniosłam się i wyrwałam jej broń z ręki po czym wyrzuciłam.
-Co ty kó*wa robisz!-zawołała.
-Raczej co ty robisz!-krzyknęłam i podeszłam do Daytona.
Pogłaskałam go i spojrzałam gniewnie na dziewczynę.
-Jak ty to..-szepnęła zdziwiona.
-Boże! To mój smok...i radziłabym ci z nim nie zadzierać-odparłam.
Jej oczy zwęziły się, gdy kazałam smokowi się odsunąć dalej przeszła obok nas zła. Nagle zauważyłam, że zostawiła wisiorek. Wzięłam go i kazałam smokowi zostać po czym zaczęłam ją śledzić.
Weszła do jakiegoś domu. Wyszłam z ukrycia i zapukałam.

Ciri?

Od Ciri

Wolne godziny spędzałam w bibliotece. Szukałam czegoś, co powinno odczarować Ashera.
- I znalazłaś coś? - spytał w mojej głowie.
- Nic... - odpowiedziałam telepatycznie. - Klątwy, czary, uroki i co tam jeszcze.. Nic!
Przewracałam kolejne kartki księgi "Najstraszniejsze klątwy". Nagle natrafiłam na jego klątwę. Jedynie kilka zdań, które przekazałam mu telepatycznie.
"Zamieniony w mantikorę musi przypomnieć sobie swoje prawdziwe imię. Podczas rzucania klątwy rzucający wybiera imię, oczywiście fałszywe. Zaczarowany ma dziesięć lat od przemienienia, inaczej na zawsze zostanie tym potworem".
"Spotkajmy się w lesie".
Zamknęłam książkę i odstawiłam na miejsce. Jak on wcześniej mógł mieć na imię? Zawsze mi mówił, że niczego nie pamięta. Tylko imię. Może ktoś by mu się przypomniał?
Przede mną szła bardzo wolno czerwonowłosa kobieta. Pisała coś na telefonie. A najgorsze było to, że korytarz prowadzący do wyjścia był wąski i nie dało się go minąć.

DiCiN?

Od Huntera CD Malli

Popatrzyłem na dziewczynę. Przypominała mi kogoś, ale nie pamiętałem. W końcu ni kiedyś straciłem pamięć. Dziewczyna chyba sobie przypomniała kim jestem. Złapałem ją za biodra i trzymałem. Dziewczyna wstała. Po czym się uśmiechnęła.
- Hunter? A może raczej Stiles? - zapytała poprawiając włosy. Zmrużyłem oczy, co ona mówiła. Po chwili zauważyłem mojego największego wroga - Theo- odszedłem od dziewczyny i podszedłem do pana Theo. On również był wkurzony moim widokiem. Podszedłem do niego, on po chwili mnie pchną na ziemie. Dziewczyna podeszła do niego i uspokoiła. Wstałem i zamachnąłem się. Chciałem walnąć Theo, ale nie chcący walnąłem dziewczynę.
- Boże przepraszam!- złapałem ją i przytuliłem. Dziewczyna odeszła ode mnie i złapała się za nos. Nagle poleciało mnóstwo krwi. Theo mnie wypchnął z całej siły. Upadłem dziewczyna miała szklane oczy, ale nie płakała. Próbowałem sobie przypomnieć ją. Bo ona mnie pamiętała. Nagle poczułem ogromny ból. Szybko wstałem i walnąłem Theo. Wywołaliśmy bójkę. Która przykuła uwagę dwóch innych chłopaków. Ten z lewej miał dłuższe włosy. Podbiegł do nas i spróbował uspokoić. Nagle przyszła DiCiN razem z Bellą a koło niej Malia. Bella jako jedna z lepszych wojowniczek grupy. Podbiegła do naszej dwójki - czyli mnie i Theo- złapała mnie i Theo za kołnierze, jak jakaś mamusia z sąsiedztwa. Po chwili wypchnęła nas na ziemie.
- Co wy do ku*wy nędzy robicie? - zapytała wkurzona, było widać już po jej oczach, że chciała nas zabić. Theo wstał i pokazał palcem na mnie.
- On uderzył Malię!- powiedział z pretensjami. Zacząłem kiwać głową na nie. Nie chciałem wchodzić do wanny z samym lodem, albo zostać wyrzucony z miasta. Ale w końcu sobie przypomniałem! Kim jest na brunetka, no jak ona się nazywała Malia! Wstałem i co dostałem Plaskacza od Belli.
- A to za co?!? - zapytałem wkurzony. DiCiN podbiegła do Belli. Coś powiedziała jej na ucho. Po chwili uśmiechnęła się krwistym uśmiechem, psychopaty. Theo podszedł do Mali i przytulił ją, podszedłem do dziewczyny.
- Pamiętam cię. - odpowiedziałem podając jej mały uśmiech.
- Ale ja już nie chcę ciebie pamiętać! - powiedziała waląc mnie kopniakiem w kolano. Skrzywiłem się. DiCiN kazała mi gdzieś iść. Weszliśmy do domu Belli. Aldora i reszta poszli gdzieś, byłem tylko ja i Bella i DiCiN. DiCiN zaczęła coś czarować. Weszliśmy do łazienki. Obawiałem się tego.
- Hunter przykro mi, ale takie zasady. - odpowiedziała cicho DiCiN. Bella podeszła do mnie.
- Mieliśmy przysięgę, a ty ją złamałeś! - powiedziała wpychając mnie do wanny. Zamknąłem oczy i zanurzyłem się. Byłem w lodzie. Ale lepiej już miecz taką karę, niż od Dereka to pewne! Po chwili wynurzyłem się, moje oczy stały się czarne, z odrobiną krwi. U demonów tak jest. Jednak przemieniłem się w wilkołaka i uciekłem. Tak my - w grupie Teen Wolf robiliśmy- byłem już po za miastem, i spędziłem w lesie kilka dobrych godzin. Ale coś przykuło moją uwagę, ktoś śpiewał. To był głos dziewczyny. Byłem wtedy w normalnej postaci. Przeniosłem drzewo, które mi przeszkadzało śpiew był coraz głośniejszy. W końcu zauważyłem tamtą dziewczynę, którą wcześniej nie chcący uderzyłem.

Malia? Wybacz to niechcący :(

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Od DiCiN CD Diego

Trochę zdziwiło mnie to pytanie...w końcu nikt nigdy w życiu mnie o to nie pytał.
-Wiesz...tylko dla ciebie-odpowiedziałam w końcu.
Poprosiłam Ice aby wylądowała na tej małej polanie przed nami. Gdy to zrobiła zsiadłam z niej i usiadłam na mokrej od rosy trawie, Diego usiadł na przeciwko.
-Nie odpowiem ci dokładnie mojej historii bo nie jestem gotowa...ale chce abyś wiedział przynajmniej z kim...jesteś w związku...tak więc wychowałam się w rodzinie bogaczy którzy wiedzieli o moich zdolnościach i mieli zamiar mnie wykorzystać po czym zabić. Byli oni bowiem moją zastępczą rodziną która wiodła nie legalne życie. Kupili dla mnie drogie sprzęty do rozwijania talentu. Gdy usłyszałam rozmowę w której gadali o wielkim skoku i mojej śmierci nie mogąc wytrzymać spakowałam się i wybiegłam z domu. Jednak to nie było wszystko...odkładając moje rzeczy wzięłam z garażu benzynę i polałam nią trochę domu. Po czym podpaliłam z daleka zaklęciem i uciekłam. Wiem, że zginęli słyszałam ich krzyki, widziałam jak dom się pali. Ukradłam im pieniądze jednak długo utrzymać się z nich nie mogłam...jednak nie powiedziałam ci jeszcze o jednym..potajemnie bowiem gdy byłam z zastępczą rodziną walczyłam i opanowałam perfekcyjnie posługiwanie się nunchaku. Utrzymywałam się wtedy z nielegalnych walk i zabójstw na zlecenie-ostatnie zdanie wypowiedziałam nie patrząc na chłopaka-wydarzyło się wiele rzeczy o których nie chce gadać, aż do spadnięcia meteorytów wiodłam nielegalne życie, a potem miasto i w ogóle.
W końcu spojrzałam na Diego.

Diego? Szczegóły dowiesz się kiedy indziej :D

Uwaga!!!

Uwaga! Moja koleżanka wymyśliła, żeby zrobić aska dla nadnaturalnych więc zrobiłam go -> KLIK
PS Ask służy do zadawania pytań :) Jakby ktoś nie wiedział :)

Od Malia CD Theo



Lekko otwierałam oczy. Koło mnie siedział Theo. Nagle w moim śnie pojawił się Oni! Krzyknęłam.
- Nie zostawicie mnie, nic wam nie zrobiłam! - krzyknęłam po chwili Theo mnie przytulił. Też go przytuliłam. Po chwili poczułam łzę na moim policzku. Oderwałam się od Theo i dotknęłam swojego policzka. To była moja łza. Zaczęłam kiwać głową w lewo i w prawo. I mówić po cichu.
- Nie, nie, nie.- Theo patrzył się na mnie i złapał mnie za rękę.
- Malia co się dzieję? - popatrzyłam na ręce chłopaka były zimne, jak sopel lodu. Zabrałam od niego ręce i patrzyłam mu w oczy. Po chwili odpowiedziałam.
- Theo to byli ONI- chłopak się zaniepokoił. Zmrużył oczy.
- Malia to tylko sen, tutaj na pewno mają tarczę przez ONI.- chłopak mówił przekonująco. Próbowałam wstać, ale poczułam ostre pieczenie na prawej dłoni. Zauważyłam ugryzienie.
- Theo zobacz, co to jest? - pokazałam mu te ugryzienie. Było nadal czerwone, ale nie leciała krew. Chłopak trzymał moją rękę.
- Nie wiem co to ale lepiej to komuś pokazać.- powiedział, kiwnęłam głową na tak. Wyszłam z łóżka. Podeszłam do szafki. Może to nie wiarygodne ale były tam ubrania.
- Co robisz? - zapytał Theo, patrząc na mnie ze zdziwieniem.
Przekrzywiłam głowę w lewo i poprawiłam włosy.
- Muszę się przebrać w czyste rzeczy. Bo w tych byłam prawie 2 miesiące i prałam je tylko 5 razy. Bo sądziłeś że to strata czasu. - powiedziałam dla chłopaka z zmieszaną miną. Znów podeszłam do szafy. Wybrałam byle co. Ale ładnie wyglądało:
Kiedy wybrałam sobie ciuchy, musiałam się przebrać. Wyszłam z pokoju.
- A Malli gdzie idzie? - zapytał Theo z kpiącym uśmiechem. Warknęłam na niego.
- No chyba muszę się przebrać, co nie? - odpowiedział popychając go na łóżko. Chłopak się uśmiechną. Tak jak i ja.
- Jakby co tutaj masz łazienkę. - wskazał palcem drzwi. Podeszłam do nich. Okazało się że Theo mówił prawdę. Mam toaletę w pokoju. Weszłam do niej. Była ona biała i czarna. Zamknęłam drzwi.
Ubrałam się w białą koszulkę i do tego bordowe bolerko. Wzięłam jeszcze pomadkę bez barwą. Wyszłam z łazienki. Theo stał koło drzwi. Nagle moja rana puchła. Theo zaczął biec ja koło niego, tylko że jestem szybsza. Heh. Kiedy wychodziliśmy zaczęliśmy się ścigać do domu tej kobiety która mnie uratowała.
- Gotowa? - Theo przygotowywał się do biegu, lecz postanowiłam że będę cwana. I szybciej pobiegłam. Theo nie miał szansy na wygraną. Jednak nie mogłam zahamować. Przede mną stał wysoki brunet.
- Uwaga! - jedynie krzyknęłam po czym zauważyłam naprawdę przystojnego bruneta. Z resztą i tak wole szatynów. Chłopak mnie złapał. Patrzyłam w jego oczy, również on.
Hunter? Theo? tutaj bym wolała aby Hunter odpowiedział*
 

Od Ciri CD Belli

Cały czas grałam, co było trudne. Na szczęście lata pracy i opanowałam to do perfekcji.
Kiedy przystawiła mi nóż do gardła, wysłałam wiadomość poprzez wisiorek.
Ryk. Dziewczyna i jej pupilek leżeli przygniecieni przez mantikorę.
Nie, to nie był mój towarzysz. To przyjaciel. Asher został zamieniony właśnie w to zwierzę. A mnie łączyło z nim jedno.
Wisior.
- Jeżeli mówisz "walka na miecze" - zaczęłam wolno mówić - Masz na myśli walka z pupilem? Chyba tak. Ale ja nie będę taka jak ty.
Asher Puścił ich wolno, a ja podałam rękę dziewczynie. Niepewnie ją przyjęła.
- Walka na miecze to walka na miecze. Bez przemian i zwierząt.
Powiedziawszy to, odwróciłam się i zaczęłam iść przed siebie. Asher jak zwykle zniknął w krzakach.
- Czekaj! - krzyknęła dziewczyna. Medalion nie przeczuwał zagrożenia. Spokojnie się odwróciłam.

Bella? To nie towarzysz, tylko przyjaciel ^^

Od Belli CD Ciri

Nie wierzyłam jej. Może dlatego że miała te włosy. Usiadłam koło niej. Patrząc na nią wzrokiem o nazwie "gadaj inaczej dostaniesz za swoje" dziewczyna miała lekkie ciarki. Widziałam na jej twarzy kpiący uśmiech. Nic mi nie mówiła. Postanowiłam że zaproszę ją na coś co chyba dobrze umie.
- Może pojedynek na miecze? Zapytałam dziewczyna wstała i wyjęła miecz. Ja wyjęłam moje sztylety. Pamiętam jak dostałam je od druida. Miałam je dwa, no chyba jednym bym nie walczyła. Dziewczyna patrzyła na mnie z kpiącym uśmiechem i wzrokiem "wygram z tobą w 1 sekundę"
- Gotowa? Zapytała, kiwnęłam głową. Dziewczyna podchodziła bardzo ostrożnie. Jako że mam wyostrzone zmysły, a najbardziej refleks zauważyłam jak kierowała mieczem. Szybko się wycofałam, jeszcze chwila i dziewczyna włożyła mi miecz w brzuch. Po chwili gwizdnęłam do Lost' a. Po nie całych 4 sekundach się zjawił. Dziewczyna miała zmieszaną minę.
- Nie mówiłaś, że masz towarzysza! powiedziała po czym się zamachnęła. Cały czas robiłam uniki. Dziewczyna przybrała pozycję do ataku. Jednak moja strategię. Unikam ciosów przeciwnika. Dziewczyna zaczęła biec w moją stronę. Znów zrobiłam unik.
- Boisz się mnie? Zapytała po czym wzięła oddech.
- Nie, ja po prostu myślę głową a nie mięśniami. Powiedziałam i podałam jej bardzo sarkastyczny uśmiech. Zaczęłam biec w stronę głębokiego lasu. Moja strategia się udała. Bardzo długo biegliśmy. Lost był na górze. Podleciał do mnie i złapał mnie za kołnierz poleciałam w górę. Pokazałam mu szerokie drzewo, pełne liści i gałęzi. Nie daleko była dziewczyna. Kazałam Lost' owi polecieć w chmury, żeby zaczekał na mój sygnał. Zaczęłam śpiewać piosenkę psychopatów.
- La la la śmierć czai się w śród nas. Nie wiadomo kogo na potka. Dla efektu wysunęłam pazury i otarłam je o kore. Dziewczyna była widocznie przestraszona.
- Kim jesteś? Zapytała trochę przestraszona. Wtedy zaczęłam łapać gałęzie. Szarpać korę drzew. W końcu kiedy była niezorientowana, gdzie to się dzieję. W końcu zawyłam. Podałam sygnał dla Lost' a żeby mnie zabrał. Lost chwycił mnie i delikatnie poleciałam w dól. Bez żadnego hałasu, po prostu było super. Wyjęłam sztylety, znów podałam sygnał. Byłam centralnie za dziewczyną. Szybkim ruchem przyłożyłem jej sztylet do gardła. Była zszokowana.

Ciri? Z mistrzynią się nie zadziera^^

Od Ciri

Siedziałam pod drzewem i bawiłam się swoim medalionem. Przedstawiał on wilka z wyszczerzonymi kłami. Drga, gdy w pobliżu jest ktoś nieznajomy, albo ktoś mnie śledzi, albo jest jakiś potwór.:
Nagle zaczął drgać. Ktoś jest w pobliżu.
Nagle zza krzaków wyszła dziewczyna. Brunetka. Odrzuciła mnie nieprzyjemnym spojrzeniem.
- Co tu robisz? - spytała.
- Siedzę - odparłam.
- A kim ty jesteś?
- Człowiekiem.
- Pytam serio!
- To pytaj! Odpowiedziałam ci na nie zgodnie z prawdą!

Bella?

Powitajmy Ciri

 
Imię i Nazwisk: Cirilla Fiona Ellen Riannon, chociaż ZAWSZE przedstawia się jako Ciri. Po prostu Ciri.
Przezwisko: Ciri, Zirael, Jaskółka
Płeć: Kobieta
Wiek: 20
Rasa: Żywiołak
Żywioł: Powietrze
Mieszkanie: Ulica Samotnych nr 2
Praca: Zabija potwory, zarabia różnie, zależy od zlecenia. Najczęściej 6.750
Pieniądze: 2.000
Punkty:
  • Siła: 10
  • Szybkość: 10
  • Walka Bronią Strzelecką: 2
  • Walka Bronią Białą: 11
  • Wytrzymałość: 10
*Rodzina: nie żyję
Zauroczenie: Na razie nie chce mieć partnera. Ale może kiedyś...?
Charakter: Ciri to buntownicza, nie umiejąca siedzieć na tyłku i niezwykle pojętna dziewczyna. Jej zaufanie trudno zdobyć, a jeszcze łatwiej stracić. Nie lubi mieć dużo przyjaciół, wystarczy jej jeden. Jest mądra, ale tego nie okazuje. Nie ocenia książki po okładce. Kocha adrenalinę. Łatwo i dobrze kłamie. Nie boi się nowych wyzwań. Do obcych jest wrogo, wręcz agresywnie nastawiona. Bezczelna i chamska. A jeżeli będziesz ją wypytywać lub śledzić - to drugie jest nieco trudne - strzeli cię w pysk.
Aparycja: Wysoka, ma prawie 1,9 m i szczupła. Ma lekko opaloną cerę, szmaragdowe oczy i nietypowe, białe włosy. Na twarzy jest kilka blizn. Jedna bardzo widoczna, a inne słabiej. Makijaż na oczach jest leciutko rozmazany.
Dodatkowe: Nigdy, ale to przenigdy nie mówi swojego pełnego imienia. W ogóle nie przedstawia swoich imion. Tylko, jeżeli musi, ale tak to przedstawia się zdobieniem.
Zwierzę: Brak
Inne Zdjęcia: Detale Ubrań
 

Od Katherine CD Belli

Jak ona śmie nazwać mnie dziewczynką? Cienia, mordercę i najlepszego złodzieja samochodów? Rzucając jej mordercze spojrzenie wyszłam z jej podwórka.
*Godzinę Później*
Wybrałam już dom. Siedzę teraz pod wielkim dębem, czekając na jakikolwiek znak od rodziny.
Nagle przyleciała sowa. Sowa BD.

Od BD
Do Cień
Witaj. Nie wielbisz mnie, wiem. Ani ja ciebie. Ale nie lubię, jak mi się odmawia.
Ojca nie zabijesz, wiem. I na chwilę obecną nie chcę jego śmieci.
Chcę dokumentów.
Bella Wolveren. To ta dziewczyna, która cię obraziła. Szafka nocna, czarna teczka.
Odezwę się jeszcze.

Z mściwym uśmiechem poszłam do jej domu i ukradłam to, o co mnie prosił. Z pewnością sporo dostanę.
Schowałam dokumenty do torby. Wyjrzałam przez okno. Szła tu.
Zbiegłam na dół i zaczęłam udawać, że jej szukam. Otworzyły się drzwi.
- Wypie*dalaj z mojego domu! - krzyknęła.
- O, jesteś. Chciałam pożyczyć cukier, a drzwi były otwarte. No to więc weszłam. Nie mam cukru, a sklepy są przecież pozamykane o tej porze w niedziele.
- No fakt... - przyznała i weszła do kuchni. Chwilę później przyszła ze szklanką cukru. - Wystarczy?
- Tak.
Wyszłam. Wiedziałam, że mnie śledzi. Od razu, jak wyszłam z jej domu.
Weszłam do domu i Schowałam dokumenty w podłodze. Później faktycznie zaczęłam piec ciasto.

Bella? Tylko nie odkrywaj dokumentów tak od razu. Najlepiej dwa opowiadania później ^^

Od Belli CD Tissai

- A więc zaczęło się to kiedy Nogitsune opętał kogoś nie powiem kogo - te zdanie powiedziałam patrząc na Huntera- Przez co na świat przyszli ONI Hunter pewnie ci mówił kim oni są - dziewczyna przytaknęła głową- Chcieli zabić kogoś, ale mieli pewną słabość czyli światło słoneczne. Więc tylko w nocy szukali opętanych. Ale nasz dobry przyjaciel druid znalazł w bestiariuszu lek dzięki któremu można wypędzić złego Nogitsune. Kiedy daliśmy już  ten proszek dla kogoś, wtedy Nogitsune uciekł z ciała opentanego. Ale Oni wciąż szukają kogoś, i teraz nie wiadomo kto jest tym opętanym. - Tiss patrzyła się na nas, przytaknęła głową. Po czym zapytała.
- A ty ich widziałaś? Zapytała. Kiwnęłam głową na nie.
- To po co wam ten proszek?! zapytała wyraźnie zła.
- Posłuchaj ten proszek działa na każdą istotę, jaka istnieje w bestiariuszu! Na każde aż po kojotołaki jeśli w ogóle jeszcze żyją. - te zdania powiedział Hunter patrząc na Tiss wzrokiem o nazwie "Musisz się jeszcze wiele nauczyć" Tiss usiadła na stole. Wydychała powietrze. I w końcu wstała.
- To kogo szukacie? Znów zapytała.
- Na przerażających doktorów i na Nogitsune - odpowiedziałam. Dziewczyna kiwnęła głową.
- Wiecie co, chyba gdzieś miałam bestiariusz? - odpowiedziała po czym podeszła do regału. Księgi były poukładane zgodnie z alfabetem. Podeszłam do Tiss i szukałam razem z nią. Po kilku sekundach Tiss znalazła ową księgę. Dziewczyna położyła księgę na swój stół. Z księgi niósł się kurz. Hunter zaczął kichać.
- Na zdrowie- odpowiedziała Tiss podając mu uśmiech. Dziewczyna chuchnęła na kurz. Szukaliśmy pod N.
- Znalazłam to. - Odpowiedziałam pokazując palcem obrazek z księgi.:
Tiss zaczęła czytać na głos. Popatrzyłam w tył. Okazało się że Hunter uciekł. Przynajmniej nie będzie nam przeszkadzał, pomyślałam. Tiss była widocznie zszokowana.
- Nigdy nie widziałam czegoś takiego. Powiedziała odchodząc od bestiariusza i łapiąc się za ręce. Podeszłam do niej.
- Co się stało? - zapytałam dziewczyny.
 
Tiss? Próbuje być miła :)

Od Tissai CD Belli

W zawrotnym tempie pędziłam w stronę domu. Wpadłam do środka i pobiegłam do piwnicy - mojego laboratorium.
Było to ciemne, nawet spore pomieszczenie. Pod ścianami stały regały z książkami, flakonikami, składnikami i innymi tego typu rzeczami. Na samym środku stał stół alchemiczny.
Podeszłam do jednego z regałów i wzięłam flakon oraz specjalną wodę.
- Igni - zaczęłam mówić do smoka, który gwałtownie się zmniejszył... Zaraz, od kiedy on tak może? Zresztą, później czas na zastanowienia. - Przynieś mi liście mandragory.
Smok natychmiast popędził na górę. Wtedy wpadli Hunter i Bella.
Zapaliłam ogień pod kociołkiem i wlałam do niego wodę. Następnie wyspałam pył i w tym momencie przyszedł Igni. Poćwiartowałam liście i wrzuciłam składnik. Wymamtotałam parę słów i machnięciem różdżki usnęłam wodę.
Na spodzie kociołka znów leżał pył, ale delikatnie się iskrzył. Znów machnęłam różdżką. Pył znalazł się we flakoniku.
- Wystarczy wysypać go na podłogę - powiedziałam. - A teraz, Bello, wytłumacz mi jakoś ciekawie całą tą sytuację, bo od Huntera niewiele zrozumiałam.

Bella?

Od Yennefer CD Aldora

- Zgadzam się - szepnęłam i z powrotem go pocałowałam. Ale coś chciało przeszkodzić nam w tej chwili. Zaczął padać deszcz.
Uśmiechnięci i cali mokrzy - bo ulewa rozpętała się w kilka sekund - pobiegliśmy do mojego domu. Tam zrobiłam obojgu czekoladę, a zwierzęta poleciały bawić się w chmurach.
Nagle coś zaczęło pukać w okno salonu. Spojrzałam w tym kierunku. Puchacz Mistrza.
- Nie sądziłam, że napisze - powiedziałam, wypuszczając mokrego ptaka do środka. Zaczęłam czytać list.

Droga Yenno!
Wybacz, że tak późno, ale ja, stary dziad, chyba muszę zamieszkać z tobą. Albo z moim synem.
Starość, nie radość, nawet moje eliksiry nie uleczą reumatyzmu. Chcę zamieszkać tylko na kilka dni.
Spotkajmy się na polu bitwy.
Mistrz

- Reumatyzm mu dokucza - uśmiechnęłam się. - Po tym Deszczu mamy się spotkać na polu bitwy. Idziesz?

Aldor?

Od Theo CD Yennefer

Popatrzyłem na tą kobietę. Nie zamierzałem jej mówić skąd naprawdę jesteśmy.
- Z daleka, tak w ogóle nazywam się Theo a ona to Malia. - odpowiedziałem mówiłem że lubię kłamać. Kobieta patrzyła na Malię dłuższy czas. Po chwili popatrzyła się na mnie.
- Jak to się stało? Zapytała patrząc na swojego towarzysza. Postanowiłem że powiem prawdę ale przesadzoną czyli z odrobiną kłamstwa. Usiadłem koło Mali i patrzyłem się na nią.
- Eh rano wstałem i poszedłem coś upolować. Malia spała a wiesz jak się ją zbudzi o lepiej żebyś nie wiedziała- te zdanie powiedziałem ze śmiechem- no kiedy wróciłem jej nie było. Poszedłem jej poszukać i znalazłem jej buty. Wskoczyłem do wody i ją wziąłem. Nie oddychała, zrobiłem jej reanimację, dużo wody popłynęło. Kiedy się obudziła dałem jej bluzę i mocno przytuliłem. I zasnęła, potem znalazłem cię i dalej wiesz. - Kobieta patrzyła się na mnie.
- Aha, więc mam rozwiązanie. - odpowiedziała.
- Jakie? Zapytałem patrząc na gryfa.
- Weźmiemy Malię do nas damy jej koc. A ty kupisz jej i sobie mieszkania. - Kobieta wzięła Malię i położyła delikatnie na gryfa. I poleciały.
- A i Theo biegnij do miasta, za nami! - krzyknęła po czym poleciały na północ. Ja przemieniłem się w wilka i pobiegłem za nimi. Po kilku minutach dotarliśmy do miasta. Kobieta zeszła z gryfa ja podbiegłem i złapałem Malię w ostatniej chwili. Była cała lodowata. Kobieta otworzyła drzwi, pokazała na kanapę. Położyłem Malię na kanapie, i przykryłem ją kocem. Po czym wyszłam szukając mieszkań - dla mnie i Mali- po chwili znalazłem coś idealnego dla Mali. Kupiłem go i najszybciej jak tylko potrafię zacząłem biec w kierunku domu tej kobiety. Kiedy chciałem wejść, zauważyłem gryfa na mój widok szykował się do ataku. Jednak wyszła ta kobieta.
- Itachi! Zostaw tego chłopaka! - powiedziała innym głosem. Owy gryf uspokoił się i poleciał.
- Ja do Mali. - powiedziałem i wszedłem do środka. Malia jeszcze spała. Teraz lepiej wyglądała.
- To może ja ją wezmę. Kupiłem jej średni dom.
- Dobra możesz ją zabrać, ale lepiej jej nie budź - powiedziała z małym uśmieszkiem na twarzy. Wziąłem Malię na ręce i przemieniłem się w wilkołaka. Po chwili znaleźliśmy się w jej nowym mieszkaniu. Otworzyłem drzwi i wszedłem. Wszedłem po schodach na górę. Szukałem jej sypialni. Znalazłem drzwi, ale to była jej łazienka. Poszedłem trochę dalej i znalazłem jej pokój. Był kremowy z białymi meblami. Położyłem Malię na jej nowym łóżku wziąłem kołdrę i przykryłem ją. Usiadłem koło niej. Powoli otwierała oczy.

Malia?

Od Belli CD Katherine

- To nasze miasto, nie ma nazwy. A jeśli by miała bym ci powiedziała. Jestem tu długo i to bardzo.
Powiedziałam nie patrząc na dziewczynę, tylko idąc przed siebie. Dziewczyna szła za mną. Wydychałam powietrze.
- Dobrze się czujesz? Zapytała bo głośno oddychałam.
- Tak! Teraz musisz wybrać swój nowy dom. Dziewczyna sporo się zastanawiała. Postanowiłam ją opuścić i pójść przed siebie. Szłam do domu. Tak długo nie bawiłam się z Lost' em. Kiedy byłam obok mojego domu, co zauważyłam? Tą dziewczynę bawiącą się z moim towarzyszem! Była wk^rwiona na nią. Poszłam do niej i burknęłam.
- Yyy to twój wilk? Zapytała wstając i patrząc mi w oczy.
- Tak i po drugie Lost jest skrzydło - wilkiem dziewczynko, a teraz spadaj z mojego podwórka! Powiedziałam swoim złym głosem, dziewczyna nie chętnie odeszła. Odprowadziłam ją do bramki.
- I więcej tu nie przychodź, jasne! Powiedziałam moim kpiącym głosem i zamykając jej przed oczami bramkę. Dziewczyna odeszła. Ja poszłam do Lost' a.
- Dlaczego mi to robisz? Zapytałam po czym przytuliłam wilka. On mnie polizał.
- Lost ty mój mały. Powiedziałam po czym zaczęłam go łaskotać po brzuchu. I tak mijały godziny, dokładnie to jedna godzina. Lost usiadł ja koło niego. Poszłam do domu. A w moim domu była ta ruda.
- Wype*dalaj z mojego domu! Krzyknęłam.

Katherine? Paszą won z mojego domu xd

Od Belli CD Tisai

Popatrzyłam w tył i zauważyłam Tiss. Zmrużyłam oczy na jej widok. Wzięłam głęboki wdech.
- To mój kolega, rozmawiamy o czymś ważnym. Ale skoro już tu jesteś to musisz coś wiedzieć.
Dziewczyna podeszła do mnie i popatrzyła na mnie wzrokiem mówiącym "to chyba coś ważnego co"
- Ale o co chodzi? Zapytała siadając na moście. Iż byliśmy nad jeziorkiem Jutą. Hunter złożył ręce i popatrzył na mnie.
- Nie mówiłaś innym? Zapytał patrząc się na mnie.
- Nie chciałam ich martwić, naszymi starymi porachunkami. Powiedziałam groźnie. Chłopak widać miał ciarki na plecach. Bo on wiedział o kogo chodzi.
- To może mi powiecie o co chodzi, a może raczej o co chodzi?! Spytała patrząc na mnie. Usiadłam po turecku. Ugryzłam dolną wargę.
- Więc tak, wiesz że byliśmy kiedyś w grupie o nazwie "Teen Wolf"? Zapytałam ją, bo chyba nie wiedziała. I tak wyglądała, patrzyła na mnie i na Huntera dziwnym wzrokiem.
- Nie, ale coś kiedyś słyszałam. Ale chyba jest was więcej prawda? Podawała pytania więcej i więcej, zaczęło mnie już to wkurzać. Więc podeszłam do Huntera i powiedziałam do Huntera.
- Opowiedz jej wszystko co wiesz, mam do niej zaufanie. Chłopak kiwną głową odeszłam od dwójki. Jedynie co słyszałam to głos Huntera mówiący - A więc tak wszystko się zaczęło- eh ten głupi Hunter pomyślałam. Nie wiem jak oni nas znaleźli. Przecież nie mogą tu wejść. Tu nie ma tej mocy. Chyba że... Nie dokończyłam tej myśli, tylko pobiegłam do swojego domu. Lost pływał sobie w chmurach. Gwizdnęłam do niego.
- Lost musisz mi pomóc! Krzyknęłam Lost szybko się pojawił, bo wiedział że z byle okazji do niego nie krzyczę. Wzięłam klucze z kieszenie. Otworzyłam drzwi, najpierw nalałam wody dla Lost' a. Ten pił łapczywie. Zaczął mówić (oczywiście po wilczemu)
- No więc jaki mamy problem? Zapytał siadając.
- Potrzebuję mojego pyłu od Druida. Powiedział krzywo, nie wiedziałam czy jeszcze go mam. On ma zadanie ochronę. Takie coś jakby tarcza ochronna. Lost zaczął węszyć, ja też przemieniłam się w wilka i węszyłam. Lost chyba coś wyczuł. Pobiegł na górę do mojego pokoju. Ja podbiegłam za nim. Zaczął gryźć moją torbę. Po chwili z torby zniszczonej, wypadł flakon z proszkiem. Było go mało, ale chyba wystraczy. Nie mogłam go stracić, więc wzięłam flakon i pobiegłam do Tiss i Huntera. Tiss była widocznie znudzona.
- Tiss jesteś czarodziejką prawda? Zapytałam pokazując jej flakon.
- Tak a co to jest?
- Jeśli Hunter opowiedział ci o ONI to chyba wiesz co to jest. Dziewczyna kiwnęła głową.
- Możesz mi pomoc to zrobić, na barierę? Dziewczyna otworzyła flakon i powąchała. Miała zmieszany uśmiech.
- Chyba mogę wam pomóc! Powiedziała po czym pobiegła do swojego domu. My - ja i Hunter- pobiegliśmy za nią.

Tiss?

niedziela, 23 sierpnia 2015

Od Diego CD DiCiN

Wreszcie się od siebie oderwaliśmy. Ale ja jestem ciekaw, jak zareaguje na to moja siostrunia. A jak braviszek.
- To teraz możemy pokazać się całemu miastu, a w szczególności mojej ukochanej rodzinie. Ciekawe, jak zareaguje Thiren na wieść o cioci.
DiCiN zaśmiała się, ale przytaknęła na moją propozycję. Wsiedliśmy na Ice, na której przyleciałem.
Dała mi czas do zadania tego pytania.
- DiCiN... - zacząłem niepewnie. - Znasz moją historię. Ja chcę teraz poznać twoją.

DiCiN?

Od Aldora CD Yennefer

Uśmiechnąłem się i zacząłem się do niej przybliżać. Wiem, że za chwilę zadam to pytanie.
- Nie wiem. Nie wyglądasz na taką osobę - Powiedziałem wolno.
- Pozory mylą.
Nasze twarze dzieliło kilka nieznośnych centymetrów. I to ja postanowiłem je przebić. Pocałowałem ją.
Tak dobrze znane mi miękkie usta... Poczułem, że było, jak dawniej. Przed wojną. Przed Tym całym bajzlem.
Całowałem ją długo i namiętnie. A kiedy wreszcie odsunęliśmy się od siebie, zadałem to pytanie.
- Czy znów i oficjalnie zostaniesz moją dziewczyną?
Popatrzyła mi w oczy, a ja w jej. Takie piękne, ale potrafią być przerażające, np. podczas furii. O tak, wtedy kryć się.
- Znasz odpowiedz.
- Ale chcę ją powtórnie usłyszeć.

Yennefer?

Od Katherine

Po raz setny czytałam list. Mistrzunio pisał o Mieście, w którym są tacy, jak ja. Mam iść ciągle na południe. By zobaczyć jego, Remusa, Silvera, Serpa i chłopaków... No i żeby przyjąć zlecenie.
Coś trzasnęło. Podniosłam głowę. Byłam ukryta w cieniu, a na dodatek miałam ma sobie, czarne legginsy, czarne buty, czarną bluzę z kapturem - kaptur miałam rzecz jasna nałożony na głowę - i czarną chustę zakrywającą twarz.
Niedaleko ode mnie szła dziewczna.
Wstałam i zaczęłam śledzić dziewczynę. Nie zobaczyła mnie ani nie usłyszała.
W końcu doszliśmy - no nie tak dosłownie "my" - do jakieś bramy. A więc to miasto... Zdjęłam chustę, żebym nie wyglądała podejrzanie i kaptur.
- Przepraszam - wyłoniłam się z cienia. Musiałam użyć swojego miłego głosiku. Wolałam ten swój przerażający, od którego włosy stają Dęba. - Co to za miasto?

Bella?

Powitajmy Katherine

 
Imię i nazwisko: Katherine Jullietta Black
*Przezwisko: Katie, Julie, Czarna, Cień, Ruda
Płeć: kobieta
Wiek: 20
Rasa: Żywiołak
Żywioł: Ogień
Mieszkanie: Ul. Samotnych nr. 3
Praca: Pracuje jako morderczyni i złodziejka, ale wmawia wszystkim, że jest strażniczką granic. Zarabia różnie, zależy od zlecenia. Najczęściej 6,500
Pieniądze: 40.001
Punkty:
siła:7
szybkość:9
walka bronią strzelecką:9
walka bronią białą: 9
wytrzymałość:9
*Rodzina: Matka, Lily, nie żyje. Z ojcem, Syriuszem, się pokłóciła. Wujostwo, które się nad nią znęcało, nie żyje. Jest Jeszcze ojciec chrzestny, Remus, i pradziadek zwany Mistrzuniem, który jednocześnie jest jej szefem. A, i czteroletni chrześniak, Serpens i jego brat, w którym Katherine się trochę podkochuje, Silver.
*Zauroczenie: Silver, ale się z nim nie widziała od czasu napaści na bar jej mafii...
Charakter: Katie jest odważną i szaloną dziewczyną. Jednak to dzięki pomysłowości i długim treningom u Mistrzunia udało jej się zostać tym, kim jest . Jest oddaną i prawdziwą przyjaciółką. Ma silną wolę. Możesz powierzyć jej każdy sekret, nie wyda go. Jeżeli chodzi o sprawy miłosne, to potrafi doradzić, a nawet zeswatać. Jednak jak każdy, ma swoje słabe strony. U niej jest to... lenistwo. Przejawia się wczesnym rankiem, gdy musi wstać. No i jej wadą jest też pamięć. Pamięta doskonale, co jej zrobiłeś. Nigdy ci tego nie wybaczy i zawsze ci będzie to wytykać. Te właśnie cechy pokazuje prawdziwym przyjaciołom, a ma ich niewiele. Dla obcych i innych ludzi jest Wredna, chamska i złośliwa. W końcu to Cień - Zwinna morderczyni. Uwielbia widok krwi, ale nie jest psychopatą. Może czasem użyć takiego głosu, że ciarki przebiegną po plecach. Jeżeli ma zabić, to najpierw szpieguje, więc nie zdziw się, że coś o tobie wie. Czasami szpieguje nawet bez powodu. Trudno złapać ją na gorącym uczynku. Potrafi zniknąć w cieniu - w końcu dlatego taką ma ksywę. Jedno mogę powiedzieć - strzeż się!
Aparycja: Niezwykle chuda - niedożywienie w dzieciństwie - i przeciętnego wzrostu. Ma rude włosy, czerwone, pełne usta i brązowe oczy. Ubiera się w czarne rzeczy, przez co tak jest nazywana. Czarna.
*Historia: Nigdy nie opowiada obcym i nigdy nie opowie obcym. Tylko cztery osoby ją znają.
*Zainteresowania: Sport, Walka bronią białą i dystansową, zabijanie - ale nie jest szalonym psychopatą, jak jej wróg BD - krew.
*Dodatkowe: Ma alergię na orzechy, morduje od dziesiątego roku życia, rzadko korzysta z mocy, zwierzęta bardzo ufają, ale to tylko dlatego, że miała w rodzinie zmiennokształtnego
*Zwierzę: Miała. Nazywała się Spooky i była wyverną. Niestety, zabił ją BD. Od tej chwili szuka legendarnego... Ale po co to mówić?
Sterujący: NienormalnaXD

Od Tissai

Spacerowałam przez las z Ignim u boku. Nagle usłyszałam trzask. Spojrzałam w tamtym kierunku. Była to Bella. Gdzieś się śpieszyła. Postanowiłam, że pośledzę ją trochę. Na szczęście nie zauważyła mnie. Szła do jakiegoś jeziorka. Dziwne. Nagle ktoś wyszedł za krzaków. Chłopak. Wysoki, może miał 19 lat. Zaczęli rozmawiać. Szeptem.
- Kto to?- spytałam, wychodząc z krzaków.

Bella?

Od Yennefer CD Theo

Spojrzałam podejrzanie na chłopaka. Nie podobał się Itachi' emu. Może dlatego, że to wilkołak albo wampir?
- Moja przyjaciółka...- powiedział chłopak siedząc gryfa. - Podtopiła się...
- Prowadź.
Powiedziałam to jedno słowo. Bo tutaj liczy się dobro tej dziewczyny. A później zajmę się chłopakiem. Doprowadził nas - czyli mnie i Itachi' ego- do dziewiętnastolatki. Uklękłam przy niej i sprawdziłam, czy wszystko w porządku.
- Jest tylko trochę wyziębiona. Ale po za tym, powinna być dobrze. A teraz powiedz mi, co tu robicie?- ostanie pytanie zadałam dosyć chłodno.

Theo?

sobota, 22 sierpnia 2015

Od Theo

W nocy nie mogłem spać może dlatego że koło mnie była Malia. Spaliśmy na drzewie, było one najszersze więc wybraliśmy te. Popatrzyłem w górę na niebie nie było oni jednej chmury były tylko gwiazdy. Wziąłem wdech i próbowałem zejść z drzewa nie budząc Malli, bo wtedy bym oberwał i to na 100%. Ze skoczyłem z drzewa. Poczułem mały wiatr. Pobiegłem przed siebie nie wiedziałem gdzie jestem ale miałem to gdzieś. Nie zauważyłem że znalazłem się na łące. Usiadłem łapiąc oddech. Złapałem się za głowę i położyłem się na ziemi. Zamknąłem oczy i po chwili zasnąłem. Nagle poczułem na swojej twarzy wodę. Szybko wstałem i co zauważyłem? Malię która wepchnęłam mnie do jeziorka.
- Zabiję cię, ty jedna!- powiedziałem i ochlapałem Malię. Dziewczyna zaczęła czymś we mnie rzucać. Po chwili Malia rzuciła we mnie żabą. Miałem ją na głowie.
- No? To wychodzisz czy mam rzucić żabą w twoją twarz?- zapytała podając mi rękę. Ale i tak postanowiłem się zemścić. Złapałem ją za rękę i w ciągnąłem ją do wody.
- Theo uduszę!- krzyknęło po czym się zanurzyła. Rozglądałem się do około. Nigdzie jej nie było. Zanurkowałem i zobaczyłem Malię nie przytomną. Szybko do niej popłynąłem, ale poczułem brak powietrza a walić to! Szybko złapałem jej rękę i od razu popłynąłem nad powierzchnie.
- Malia? Żyjesz?- wyszedłem z wody i położyłem Malię na ziemię. Położyłem ręce na jej klace  i zacząłem ją reanimować. Po chwili z ust Malli poleciał strumień wody, zaczęła kaszleć.
- Theo wiesz chyba pływanie nie jest dla mnie.- wyksztusiła jedynie po czym zdjąłem bluzę i przykryłem dziewczynę i mocno przytuliłem ją. Dziewczyna zasnęła, więc postanowiłem że poszukam kogoś. Może ktoś by nam pomógł. Przemieniłem się w wilka i pobiegłem na dużą górę, postanowiłem że coś może znajdę jakiejś miasto. Byłem już prawie na górze ale coś przykuło moją uwagę. Dokładnie to zauważyłem gryfa a obok jego kobieta z czarnymi włosami i fioletowymi oczami. Przemieniłem się w człowieka i podbiegłem. Gryf warknął na mnie, kobieta pogłaskała gryfa po głowie. Podszedłem do niej ostrożnie wciąż obserwując zachowanie gryfa.

Yennefer?

Nie, nie i jeszcze raz nie!

Taak. Nie piszę ale zaglądam na tego bloga i po prostu się nie zgadzam! Malia jako kojotołak nie może przemieniać się w wilkołaka, tylko i wyłącznie w tego kojotołaka. Jeśli również chce być kojotołakiem to musi opisać tą rasę...a Bella ma uzupełnić "mieszkania".
Wszystko proszę jak najszybciej zmienić.
PS: Będę tu zaglądała!

~DiCiN

Powitajmy nowych członków!


 
Malia:
 

Imię i Nazwisko: Malia Tate (czyt. Malija)
*Przezwisko: Malli nienawidzi jak ktoś ją tak nazywa!
Płeć: Kobieta
Wiek: 19
Rasa: Kojotokołak
Mieszkanie: Ul. Madagaskar nr. 1
Praca: Wojowniczka górska, zarabia 6.500
Pieniądze: 25.000$
Punkty:
  • Siła: 9
  • Szybkość: 13
  • Walka Bronią Strzelecką: 6
  • Walka Bronią Białą: 6
  • Wytrzymałość: 9
*Rodzina: Ma jedynie całą grupę kuzynów mówię ci sporo ich jest!
*Zauroczenie: Z watahy...
*Głos: 
Charakter: Malia ma dużo cech, ale główne to odwaga i lojalność. Dziewczyna rzuca się na każdego przeciwnika, nawet jeśli jest od niego słabsza, i wie kim on jest. Lojalność to jej najlepsza cecha, ponieważ jest lojalna wobec swoich przyjaciół, a najbardziej dla Alison (jej dawnej przyjaciółki). Zawsze stara się bronić innych, może wygląda jak lala ale nie jest arogancka i chamska. Dla reszty przyjaciół stara się być najbardziej miła i pomocna jak tylko potrafi. Jest też bardzo miła i jak zawsze pomocna. Jednak jest romantyczką ale nie jest wrażliwa. Ale jest trochę jak to powiedzieć no jest niegrzeczna (chyba wiecie o co chodzi?). Jest inteligentna i bardzo sprytna. Ma bardzo sarkastyczne poczucie humoru. 
Aparycja: Malia jest piękną dziewiętnastolatką, o jasnej karnacji, brązowych oczach i włosach normalnie są one rozpuszczone lub upięte. Jest wysoka ma ona 176 cm wzrostu.i bardzo wysportowana, co wynika że przez 8 lat była kojotołakiem. Jej styl ubierania jest naturalny i spokojny , zazwyczaj dominują w nim stosowne kolory takie jak szary lub miętowy w jej koszulkach żądzą nadruki. Często nagłada wygodne i luźne ubrania, ale przy tym modne ubrania takie jak kurtki, leginsy ze skóry czy krótkie spodenki. Dostawia do tego kolczyki kółka lub bronzoletki ze srebra. Malia ma wielkie zamiłowanie do sweterków i leginsów w kwiaty które jej pasują do ubioru.
*Historia: Nie warta mówienia
*Zainteresowania: Bieganie po lesie, walka, poznawanie nowych znajomych.
Dodatkowe: Jej rasa jest zagrożona wyginięciem, jako kojotokołak nie może przemieniać się w całkowitego kojota bo mogła by przemienić się na zawsze w tej postaci. Jako kojotokołak jest chyba najszybsza z rodziny wilko-krwistych.
Inne Zdjęcia:
 
 
Z Hunterem:
 
Z Theo:
 
Sterująca: Malia Tate
Kojotokołak:
 
 
                                        Oraz Theo:
 
 
Imię i Nazwisko: Theo Raeken
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Rasa: Wilkołak
Mieszkanie: Ul. Wczesna nr 3
Praca: Szpieg zarabia 6.000
Pieniądze: 5.000
Punkty:
  • Siła: 10
  • Szybkość: 10
  • Walka Bronią Strzelecką: 7
  • Walka Bronią Białą: 4
  • Wytrzymałość: 12
*Zauroczenie: Malia
Głos:
Charakter: Theo jest uroczym i miłym chłopakiem również uwielbia uprawiać sport najbardziej biegi. Jest bardzo tajemniczy może wydawać się że znasz go na wylot a on robi coś takiego że nigdy byś tego nie mógł wyobrazić. Jest odpowiedzialny, ale ma pewien problem lubi kłamać. Jest kłamczuchem. Jest trybem samotnego wilka, zawsze wszystko musi zrobić sam. Jest też marudny czasem jest marudą świata. Lubi być jak duch, czyli nie widzialny dla świata. Mówiłam jest tajemniczy. Ale ma też spore poczucie humoru. Oraz jest też bardzo romantyczny, potrafi rozgrzać każde lodowe serduszko.
Aparycja: Theo jest atletyczny dlatego że chodzi na siłownie. Jest wysoki ma 179 cm wzrostu ale żyrafa. Theo ma krótkie blond włosy i szare oczy. Najczęściej chodzi w czerni.
Zainteresowania: Może to nie wiarygodne ale Theo lubi jeździć na deskorolce i całkiem dobrze mu to idzie. Również lubi chodzić po górach
Dodatkowe: Kiedyś był z grupie Teen Wolf
Sterujący: 4Fun^.^
Wilkołak:

Wilk:

 
 
 
 

piątek, 21 sierpnia 2015

Moja nieobecność!

Napiszę krótko.
Dlatego, że nie mam żadnych chęci do tego bloga, zajmie się nim Bella.
Bardzo mi przykro!

~DiCiN

niedziela, 16 sierpnia 2015

Zawieszenie!

Przepraszam was bardzo, ale...nie wiem czemu już od pewnego czasu mam wielką niechęć do tego bloga jak i WW. Postanowiłam więc, że blog zostanie zawieszony do odwołania.
Bardzo mi przykro!

~DiCiN

niedziela, 9 sierpnia 2015

Od Belli CD Huntera

Nie dałam mu tego co on mi, uśmiechu niby księcia z bajki pff bzdura. Hunter był miły, ale nie zmienię to zabawa, nazywa się "zabawa w kotka i myszkę". Wszystko udawałam. Jedynie co mu podałam to minę seryjnego zabójcy. Wyszłam z wody, cudem nie pokazałam mu środkowego palca. Przemieniłam się w wilka, i pobiegłam przed siebie. Pobiegłam do swojego domu. Lost leżał na kanapie był wyraźnie smutny. Podeszłam do kompana i pogłaskałam po głowie.

- Co się dzieje? Zapytałam w końcu mogę. Lost położył głowę na moje kolana. Uśmiechnęłam się lekko. Byłam cała mokra. Podbiegłam do łazienki, zamknęłam drzwi za sobą. Popatrzyłam się w lustro. Może coś trzeba zmienić? myślałam cały czas. Popatrzyłam na zegar była 20.46. Zmrużyłam oczy i jeszcze raz popatrzyłam na zegarek. Wetknęłam ciężko. Zdjęłam ubrania i weszłam do prysznica, umyłam ciało i włosy.
*15 minut później
Wyszłam z prysznica i wzięłam ręcznik i owinęłam nim swoje ciało. Podeszłam do szafki z dolnej szuflady wyjęłam suszarkę i grzebień. Włożyłam go do kontaktu i zaczęłam suszyć włosy. Popatrzyłam przez okno, zasłoniłam nimi okno, by niespodziewany ktoś nie podglądał. Po kilku minutach suszenia zaczęłam słyszeć ten dźwięk. Był coraz głośniejszy. Walnęłam się w twarz.
- Bella już ich nie ma, pamiętasz?
Zaczęłam coraz szybciej oddychać. Popatrzyłam w drzwi i zobaczyłam go:

Krzyknęłam z całej siły. Szybko wzięłam się w garść i przemieniłam się w wilkołaka. Zaczęłam walczyć było bardzo ciężko. Szczególnie że Doktorów nie da się zabić w normalnej przemianie.
Szkoda że nie ma Kanimy, może by pomogła myślałam przez chwilę. Doktor odsuną się o trzy kroki do tyłu. Kiwną głową i powiedział. - To jeszcze nie koniec. Powiedział grubym tonem, przyznam że poczułam ciarki na plecach. Jak to możliwe że on żyję. Przecież alfa go zabił, widziałam i przytym byłam. To było jak stan przed zawałowy, serce mi biło jak szalone. Popatrzyłam w górę, wzięłam głęboki oddech. Zamknęłam oczy i nałożyłam szlafrok. Nie wierzyłam w to co się stało. Poszłam po schodach, na górę do mojej sypialni. Może i dom z pozoru mały, ale głęboki to on jest. Usiadłam na łóżku. Złapałam się za głowę zaczęłam głęboko myśleć jak on mógł się tu dostać? Wzięłam mój telefon kliknęłam na szybkie wybieranie. Zadzwoniłam do Huntera. Nie odbierał.
- Do dawaj odbierz! Mówiłam zła na siebie, jak i na niego. Nie odbierał, ugryzłam się w dolną wargę. Jasne że Hunter nie chcę mnie znać, to było do przewidzenia. Wysłałam mu SMS-a z treścią:
"Doktor tu jest POMOCY!!!
Musiała mu skłamać, żeby przyszedł. Usłyszałam pukanie do drzwi. pobiegłam do drzwi. Stał tam szanowny pan Hunter. Zaprosiłam go do środka. Kiwnęłam głową jednocześnie oblizując górną wargę. Chłopak patrzył się na mnie cichym wzrokiem. Usiadłam na kanapie, koło mnie Hunter. Moje włosy były w połowie mokre, więc były blond. Chłopak złapał mnie za rękę i przez chwilę trzymał. Jednak mnie nie tak łatwo zauroczyć! Zabrałam mu swoją rękę, ugryzłam dolną wargę. Chłopak wiedział o co chodzi z tym ugryzieniem. Chłopak dotknął mojej szyi. Walnęłam go w twarz.
Hunter co ty robisz xd

piątek, 31 lipca 2015

Od DiCiN CD Diego

Odwróciłam wzrok.
-Ja nie wiem-powiedziałam i teleportowałam się do domu.
Ja...nie wiedziałam co powiedzieć, bo..o to chodzi, że on tak na prawdę też mi się...podoba. Ale ja nie potrafię mu tego powiedzieć. Siadłam na łóżku w sypialni, niepewnie wzięłam telefon i napisałam SMS'a do Diego.

O 21:30 nad jeziorem Bero

Była 21:00, wzięłam poranny prysznic i ubrałam moją jedyną sukienkę w której nigdy nie chodziłam, dostałam ją.


Uczesałam się, ale włosy zostawiłam rozpuszczone. Umyłam zęby i wyszłam na dwór. Było dość ciepło, jednak wzięłam czarne i ciepłe bolerko które było razem z sukienką. Miałam na sobie zwykłe, płaskie czarne baleriny z dużą kokardką na czubku. Zmierzyłam w stronę jeziora, chciałam sobie zrobić spacerek. Gdy byłam na miejscu, Diego jeszcze nie było. Nagle poczułam czyjeś ręce na moich biodrach. Odwróciłam się, to był chłopak na którego czekałam.
-DiCiN ja przepraszam-powiedział smutny.
-Nie masz za co-odparłam.
-Ale...-nie dałam dokończyć tego co mówi, przerwałam mu...pocałunkiem.
Dość długim i lekko namiętnym pocałunkiem.
-Tak, zostanę twoją dziewczyną-szepnęłam gdy oderwałam swoje usta od jego.

Diego? ;*

Od Huntera CD Belli

- Coś więcej?
Bella się uśmiechnęła, może znów będziemy razem? Eh te marzenia.
- To może o 18.00? Zapytała.
- A gdzie? Zapytałem.
Dziewczyna wyjęła swój telefon, i wziąłem od niej numer. Zapytałem.
- Mogę zrobić tobie zdjęcie do kontaktu?
- Jasne tylko, wiesz ja nie lubię jak ktoś robi mi zdjęcie. Wytłumaczyła.
Zrobiłem jej zdjęcie kiedy się na mnie patrzyła, wyglądała słodko. Wymyśliłem niespodziankę.
- Może spotkamy się nad jeziorem Juta?
Dziewczyna kiwnęła głową, po czym zamknęła mi drzwi przed oczami. Popatrzyłem na zegarek, była 17.05 szybko pobiegłem do domu, po jakieś rzeczy. Wziąłem koc w kratkę.
- Może będzie fajnie. Pomyślałem w końcu Bella podobała mi się od podstawówki.
Pobiegłem nad Jutę. Rozłożyłem koc. Zdjąłem ubranie i wskoczyłem do wody. Na kocu leżał ręcznik. Po chwili zauważyłem Tiss.
- No cześć. Przywitała się.
- Hey ja jestem Hunter, możesz iść zaprosiłem kogoś.
- Bella, jak przypuszczam.
Kiwnąłem głową, po chwili Bella przyszła. Tiss wyczarowała jakąś magie, że jej nie widzieliśmy.
Bella mnie nie widziała. Nic dziwnego, byłem zanurzony w wodzie. Bella weszła na most. Zdjęła buty i włożyła stopy do jeziora. Widziałem je i szybko złapałem. Wciągnąłem Belle do wody.
Byliśmy zanurzeni w wodzie. Bella miała lekki uśmiech na twarzy. Zaczęła mnie gonić. Za ją chlapać. I tak minęły godziny.
2h później.
- Hunter zimno trochę, to ja może pójdę do domu?
- Nie musisz, patrz. Pokazałem jej koc i dwa ręczniki jeden był różowy specjalnie go wziąłem by Bella trochę pomarudziła.
- Różowy, ty chyba żartujesz?
- Nie, ja będę miał czarny a ty różowy. Powiedziałem kpiąco.
Zaczęła mnie ochlapywać. Szybko uciekłem w wodzie. Nagle poczułem że coś, że coś mnie łaskocze. To były glony. Popatrzyłem się wszędzie. Bella krzyknęła.
- Za różowy!
Skoczyła do wody. Bardzo mnie ochlapała.
- Hahna...
- Co?
Podpłynęła do mnie i zdjęła mi glony z włosów i z okolic twarzy.
- Dzięki. Podziękowałem jej podając jej szczery uśmiech.
Bella? Robi się romans xd

Od Diego CD DiCiN

Dayton złapał tego faceta w szpony i uniósł się e górę. Ja z DiCiN usadowiliśmy się na Ice. Dziewczyna siedziała z przodu, ale ja prowadziłem. Nagle odwróciła się do mnie i uśmiechnęła się. Odwzajemniłem uśmiech, ponieważ był bardzo piękny. Nagle Ice zmieniła kierunek. Skierowała się w dół i wylądowaliśmy na plaży. Zachód słońca. Zeszliśmy z niej, a ta odleciała. Wołania na nic, ta w najlepsze latała wśród chmur.
DiCiN Usiadła, a ja obok niej.
- Wiesz co? - odezwała się niespodziewanie.
- Co?
- Lubię cię. Bardzo cie lubię.
Znalazłem w sobie odwagę i spojrzałem na nią. W te piękne zielone tęczówki.
- Wiesz, muszę ci coś powiew.
Spojrzała na mnie z wyczeoiwanirm.
- Od pewnego czasu... Czuje do ciebie coś więcej, niż przyjaźń. Tak więc... Czy zostalibyśmy razem?

DiCiN? :3

czwartek, 30 lipca 2015

Od Belli CD Huntera

- Jasne tylko niczego nie dotykaj!
Chłopak wszedł. Tylko zamknęłam drzwi i od razu leżał plackiem na kanapie.
- Ehh...
- Oj sorry. - Złapał się za głowę i wstał. Poszłam do kuchni Hunter mi się przyglądał. Znowu zaczyna pomyślałam.
- To może ja pójdę po Mary?
- Tak jasne.
Słyszałam że Lost przyleciał. Chyba polubił Huntera myślałam. Weszłam do mojej sypialni. Była cała w piórach. Byłam bardzo zła. Wzięłam Mary na ręce. Widziałam jak Lost bawił się z Hunterem.
- Masz rękę do zwierząt.- Powiedziałam miło.
- Można tak powiedzieć.
Byłam rozczarowana poszłam do kuchni po dużą torbę na śmieci. Hunter podszedł i zapytał.
- Mary rozwaliła ci pokój?
Kiwnęłam głową na tak. Nie sądziłam że Hunter może być miły, ale i tak niezbyt go lubiłam. Nie po tym jak... może później opowiem. Poszłam to toalety po zmiotkę. Hunter wziął Mary i Lost' a na dwór. Kazał opiekować się Mary. Ja byłam już na górze. Postanowiłam zrobić małą bójkę na poduchy. Wzięłam dużo pierzu i włożyłam do poduszki.
- Już jestem. - I bach walnęłam go z całej siły nie był zadowolony. Wskoczył na łóżko i wziął poduszkę i zaczął we mnie rzucać. Było bardzo fajnie nigdy się tak nie czułam. Taka radosna po prostu uśmiech mi nie schodził z twarzy. Ale nie miałam już nic do "walki" postanowiłam że wejdę do szafy. Może by mnie nie widział? Cały pokój był wypełniony pierzyną.
Weszłam do szafy.
Odetchnęłam z ulgą. Ciężko oddychała. Usłyszałam że ktoś wszedł mi pod łóżko. Szybko wyszłam i krzyknęłam.
- Nieee!
Hunter wyjął gitarę. Wyjął ją i zaczął grać, naprawdę super grał. Był zaskoczony tym że gram.
- Masz świetną gitarę.
- Oddawaj!
- Czemu? Zaczął grać i uciekać. Wyjęłam mój sznurek. Zrobiłam okrąg jakby lasso. Zaczęłam biec za Hunterem. Rzuciłam liną i złapałam Gitarę. I uciekłam do pokoju. Zamknęłam się i zaczęłam śpiewać moją ulubioną piosenkę.
- Mogę tańczyć, mogę być lalką jak baletnicą
By być twoim numer jeden
Mogę zaśpiewać, mogę tańczyć o ile zrozumiesz mnie.
Mogę pocałować w ciche dni.
Ale jestem tylko człowiekiem.
Jestem tylko człowiekiem
Który duszę ma straszną on ma
Mogę zrobić wszystko tylko żeby być jedynką
Nie zrozum mnie źle ale ja  kocham cię...
Jestem tylko człowiekieeem
Tylko ranisz moje serce pamiętaj myśl o mnie.
O mnie...
Chowałam gitarę w specjalne etui. Schowałam pod łóżkiem. Zobaczyłam czy nie ma nikogo za drzwiami. Otworzyłam je i co widzę. Hunter słyszał jak śpiewałam.
- Wynoś się z mojego domu!
- Bella?
- Czego?
- Pięknie śpiewasz, naprawdę.
Zarumieniłam się naprawdę. Nikt w życiu mi nie powiedział że pięknie śpiewam.
- To jak mogę wejść?
- Wejdź. Powiedziałam smutna.
Hunter mnie przytulił. Lekko się uśmiechnęłam, chyba poczułam coś. Ale co? Nie!
- Hunter to tylko przyjaźń nic więcej. Wytłumaczyłam smutna nie chciałam go zranić więc dałam mu małego buziaka w policzek był krótki ale miły. Uśmiechnęłam się do Huntera.
- Więc przyjaźń. Odpowiedział.
- Tak.
Odprowadziłam go do drzwi. I podeszłam i powiedziałam mu na ucho.
- A może więcej...
Hunter akcja się rozkręca xd

Od DiCiN cz.1. Dziwne zjawiska

Szłam przez las śpiewając sobie piosenkę.

Gdy księżyca blask oświetli ci drogę,
ja ci przejść ją pomogę,
Gdy piorun trzaśnie i zacznie lać,
nie pozwolę ci się bać,
Gdy księżyca blask oświetli ci drogę,
ja ci przejść ją pomogę,
Gdy upadniesz na sam dół,
pomogę ci nie odczuwając ból.
Zaufaj mi, chodź ze mną, rusz w przygodę świata,
Zaufaj mi, chodź ze mną, będziemy razem latać.
Chodź wiele przeszkód stoi nam na przeszkodzie,
To i tak przejdziemy po starej kłodzie,
Przejdziemy przez liny,
Pokonamy gadziny,
Nie zatrzymamy wcale się,
Teraz już to wiem.
Gdy księżyca blask oświetli ci drogę,
ja ci przejść ją pomogę,
Gdy piorun trzaśnie i zacznie lać,
nie pozwolę ci się bać,
Gdy księżyca blask oświetli ci drogę,
ja ci przejść ją pomogę,
Gdy upadniesz na sam dół,
pomogę ci nie odczuwając ból.
Pomooogeee ciiii....
Pomooogeee ciiii....
Pomooogeee ciiii....
Bez wątpienia pomogę ci!

Nagle usłyszałam jakby pisk i trzask. Szybko pobiegłam w tamtą stronę. Gdy wybiegłam z krzaków, ujrzałam królika w klatce. Ale....kto mógłby zrobić coś takiego. Szybko podbiegłam do królika i uwolniłam go...był ranny. W ogóle co tu robi królik?
-Jedna pułapka dwie zdobycze-usłyszałam głos jakiegoś chłopaka.
Odwróciłam się, było ich parę, każdy był ubrany jak "łowca" i mieli czarne paski (jak maski) idące od tyłu głowy, przechodzące przez uszy, policzki i nos, kończąc się na tyle.
-Czego chcesz!-powiedziałam.
Nagle ktoś złapał mnie od tyłu.
-Wiesz mój ojciec chętnie cię pozna, zabierzcie ją-rozkazał jeden chłopak.
Nagle coś wybiegło z lasu, po chwili ujrzałam, że to...czarny lew...



-Aaaaa!-krzyknął ten co mnie trzymał, zresztą nie tylko on, wszyscy uciekli oprócz...mnie. Zaczęłam powoli się cofać. Lew zaryczał i uciekł.
Szybko zaczęłam biec z królikiem.
-Łapać ją!-usłyszałam głos za sobą.
No fajnie, znowu oni. Nagle zauważyłam pegaza, szybko pobiegłam w jego stronę, zaczął uciekać. Wyciągnęłam z poręcznej torby dwie mikstury. Szybkości i siły. Wypiłam je. Dogoniłam istotę i skoczyłam na nią powalając. Po chwili się uspokoiła. Szybko wsiadłam na pegaza.
-Tam jest!-ktoś krzyknął.
-Leć-szepnęłam.
Pegaz wzbił się w powietrze, a ja odetchnęłam z ulgą.
To było dziwne. Wróciłam do domu, pegaza wypuściłam. Weszłam do środka i zapaliłam światła. Było już ciemno. Królik był ranny. Mogłam mu dać maść, ale pożyczyłam Hunterowi. Zabandażowałam łapkę królika i położyłam go obok siebie na łóżku.
***
Obudził mnie króliczek ocierając swój nosek o mój. Otworzyłam oczy i go pogłaskałam. Dałam mu jedzenie i weszłam do łazienki aby zrobić z sobą porządek. Wyszłam czysta, ubrana, uczesana. Wzięłam zwierzę które skończyło posiłek na ręce i zeszłam do kuchni. Zrobiłam sobie kanapki z sałatą, pomidorem i ogórkiem. Oczywiście dając trochę królikowi. Spojrzałam na niego...był nadzwyczajny. W całym swoim życiu nie widziałam takiego królika, nie był on normalnym królikiem jak inne.

Wzięłam go na ręce i wyszłam z domu. Nie wiedziałam do kogo się udać, poszłam do tego najbliżej czyli Aldora, potem Yennefer i paru innych osób, ale jednak nikt też nigdy takiego króliczka nie widział. Wracałam do domu i spojrzałam w stronę lasu, tego samego w którym mnie napadnięto. Nie chciałam brać Daytona, więc zawołałam pegaza. Nazwałam ją Yella, wsiadłam na nią i wzbiłam się w powietrze. To było cudowne. Wylądowałam niedaleko miejsca w którym mnie napadnięto. Wymyśliłam sprytny plan aby złapać jednego z złoczyńców. Włożyłam królika do pułapki, zrobiłam co trzeba było i się schowałam. Po chwili przyszedł jeden z uśmiechem. Wyszłam z ukrycie.
-A ciebie nie uczono, aby samej do lasu nie chodzić-powiedział chłopak z uśmiechem, wtedy złapałam linę i pociągnęłam ją, zaplątując i zawiązując na drzewie. Chłopak stał w kółku z liny więc gdy to zrobiłam, zawisł na jednej nodze do góry nogami.
-Aaaa! Zostaw, wypuść!-krzyczał.
-Ok-odparłam i już miałam przeciąć linę.
-Nie!-wydarł się.
-No to tak czy nie?-zapytałam zniecierpliwiona.
-Czego chcesz?

CDN

Od DiCiN CD Diego

Facet wyjrzał przez okno i otworzył drzwi.
-Co się drzesz! Czego chcesz?-zaczął krzyczeć.
-Mój smok-mówiłam spanikowana i pokazałam Ice-coś się jej stało, zasnęła!
Widać było, że mężczyzna był zadowolony.
-O boże! Zajmę się nim, niech pani pójdzie może po jakieś jedzenie, bo mam mało, a ja się nim zajmę-mówił słodko.
-Dobrze, zaraz wracam-odparłam szybko i pobiegłam do krzaków w których się schowałam.
-Nie śpiesz się!-usłyszałam na pożegnanie.
Facet wszedł do domu i po chwili wyszedł z nożem.
-Dayton my odwrócimy jego uwagę a ty zaatakujesz od tyłu, śpieszmy się-powiedziałam. Ominęliśmy łukiem domek i podeszliśmy z drugiej strony.
-Od czego by tu zacząć-mówił facet z uśmiechem.
-Od niczego-powiedziałam wychodząc.
-Jednak wróciłaś i kogoś przyprowadziłaś-uśmiechnął się i nagle zaczął zamieniać w wilkołaka.
Wtedy wkroczył mój smok. Przygniótł do ziemi i unieruchomił. Ice wstała.
-A teraz nam powiesz po co chciałeś je uspać-powiedziałam.
-Wiesz skóra z nich ładna i...-mówił, dałam mu z liścia.
Dayton zabierz go do miasta ale żeby ci nie uciekł. Smok zaryczał i odleciał. My wsiedliśmy na Ice i polecieliśmy za nim. Siedziałam przed Diego, jednak on prowadził. Lubiłam go...bardzo. Miałam też do niego pewne zaufanie. Odwróciłam głowę i się uśmiechnęłam, chłopak odwzajemnił uśmiech. Nagle jego towarzyszka zmieniła kierunek, a Diego nie mógł nic z tym zrobić. Ice wylądowała na plaży, zeszliśmy z niej, a ona nagle odleciała.
-Ice!-wołaliśmy jednak nie zawróciła.
Spojrzałam na morze, dopiero teraz zauważyłam, że zachodzi słońce. Usiadłam na piachu i obserwowałam to zjawisko.
-Wiesz co-zwróciłam się do chłopaka który usiadł obok.
-Co?-zapytał.
-Lubię cię, bardzo cię lubię-powiedziałam i spojrzałam na niego.
-Wiesz muszę ci coś powiedzieć-zwrócił twarz w moją stronę, teraz nasze oczy patrzyły w te drugie jakby chciały odczyta co kryje się za nimi.

Diego? Romantycznie :3

Nowa członkini!

Powitajmy White!

White
Imię i nazwisko: White Merigold
*Przezwisko: Biała
Płeć: Kobieta
Wiek: 20
Rasa: Anioł
Mieszkanie: Wczesna nr 1
Praca: Zielarka zarabia 5.000
Pieniądze: 10.000
Punkty:
  • Siła: 6
  • Szybkość: 11
  • Walka Bronią Białą: 12
  • Walka Bronią Strzelecką: 3
  • Wytrzymałość: 11

*Rodzina: mama Karina ojciec Aragorn 
*Zauroczenie: Aldor, Diego
Głos:
Charakter: White to dziewczyna o miłym usposobieniu. Jednak przez śmierć rodziny zachowuje dystans i skrywa swoją prawdziwą twarz. Na pozór jest oschła, zabójcza i bezlitosna. Troszczy się tylko o siebie i nie potrafi darzyć innego człowieka jakimikolwiek uczuciami prócz nienawiścią. Jednak w głębi duszy mimo wszystko. Biała jest miła i opiekuńcza. Bardzo uparta, zawsze stawia na swoim. Jeśli ją bliżej poznasz może dostrzeżesz w niej oddaną przyjaciółkę, która odda za ciebie swoje własne życie. Jednak nie traktuj ją jako bezsilną istotę bo umie pokazać pazura i udowodnić, że arena to jej raj, w którym czuje się jak w domu. Biała uwielbia przygody, jest optymistyczna i pełna nadziei porównywalnych do promyków słońca - dosięgną każdego i przyniosą ciepło w sercu. Nieugięta i wyjątkowo wytrzymała. Zna doskonale wszelkie gatunki zwierząt i roślin. Nie boi się rozlewu krwi chociaż i tak nie chce zabijać bez powodu, w końcu nikt nie będzie nią manipulował.
Aparycja: White farbowała włosy na rudo ale naprawdę jest brunetką. Jest szczupła ale bardzo niska ma tylko 158 cm wzrostu. Lubi chodzić w sukienkach.
Historia: A więc wrzystko się zaczęło dawno temu kiedy była człowiekim. Była bardzo ważna więc Aniołowie dali jej skrzydła koniec.
Zainteresowania: Moda
Sterujący: Ruda Dziewczyna

wtorek, 28 lipca 2015

Od Huntera CD Belli

Widziałem jakąś dziewczynę z flarą. Biegła z flarą mówiąc "Chcę być wolna". Kiedy dziewczyna biegła w moją stronę za nużyłem się. Widziałem tylko rozmazany obraz byłem w wodzie. Po chwili odeszła. Wyszłem z wody biorąc wielki oddech. Zauważyłem dziewczynę siedzącą na konarze drzewa.
- No no no kto mnie tu śledził? Powiedziała kpiąco.
- Nikt cię nie śledzi Bella.
- Hunter co ty tu robisz, o 5.00?
- Nie mogłem spać, a ty co tu robisz? Zapytałem.
- Nudziło mnie życie. Burknęła podając mi ręcznik.
- Skoro cię nudziło, to po co tu przyszłaś?
- Chciałam pomyśleć, a co ty robisz w jeziorze?
- Chciałem ochłonąć, wiesz po czym?
- Tak wiem.
Wyszedłem z wody kiedy Bella podała mi ręcznik patrzyła z rumieńcami na twarzy. Uśmiechnąłem się do niej. Dziewczyna odeszła poszła nad górkę. Szybko założyłem ubranie i poszedłem za nią.
- A pani gdzie?
- Nigdzie dzisiaj będę spała tu. Powiedziała zmęczona.
- Aha to ja już pójdę.
Popatrzyłem się na nią przez chwilę jedynie kiedy śpi jest słodka jak anioł. Po chwili powiedziała.
- Jeśli chcesz możesz zostać.
Usiadłem koło niej wyglądała jak dziki kot jej oczy były takie zielone. Po kilku minutach zasnęła.
Ja patrzyłem w gwiazdy. Oparłem się o głaz był zimny i to bardzo. Bella spała przy konarze. Było chyba dla niej zimno. Skoro się trzęsła. Pomyślałem. Zdjąłem koszulę i przykryłem Belle. Widziałem lekki grymas i uśmiech na jej twarzy. Po chwili zobaczyłem Lost' a. Podleciał do nas na jego grzbiecie leżała Mary. Powiedział że spała na skodach. Wziąłem moją sunie na kolana, Lost okrył Belle swoimi skrzydłami. Potem próbował zabrać moją koszulę. Ale Bella mocno trzymała.
*** 3h później
Szybko wsałem popatrzyłem się w lewo. Belli nie było również Mary. Szybko wstałem i chciałem zobaczyć gdzie moja koszula. Miałem ją na sobie. Popatrzyłem i znalazłem kamień z lekkim napisem.
- Jesteśmy u mnie w domu, wzięliśmy Mary ze sobą. Spokojnie jeszcze śpi.
Przemieniłem się w wilka i pobiegłem do domu Belli. Zapukałem.
- Bella gdzie Mary?
- Śpi.
- Mogę wejść?
Bella tak czy nie?

Ważne!

Uwaga!

  1. Laura-ma napisać pierwsze opowiadanie do końca 29.07 inaczej zostaniesz wyrzucona!
  2. Nasari-ma albo napisać nowe opowiadanie albo dokończyć opowiadanie Belli ( opo. możesz znaleźć w etykiecie pod jej imieniem) do końca 30.07 inaczej zostaniesz wyrzucona!
  3. Daniel-ma napisać opowiadanie do końca 30.07 inaczej zostaniesz wyrzucony!
  4. Bella-ma napisać opowiadanie do Tissaii, jeśli nie chcesz powiadom o tym Tissaie i mnie.
  5. Tissaia-jeśli Bella napiszę ci wiadomość, że nie chce odpisywać na twoje opo. masz napisać nowe w tym samym dniu kiedy zobaczyłaś wiadomość inaczej zostaniesz wyrzucona!
Jeśli łatwo chcecie znaleźć opowiadania poszukajcie w etykietach!

~DiCiN

Od Yennefer CD Aldora

Wróciłam do domu i zaczęłam przygotowywać posiłek. Ja i Itachi byliśmy głodni.
I, co prawda, cieszyłam się, że Aldor żyje. Że jest wśród nas. Bo w końcu te dwa lata przepłakałam, tęskniąc za nim.
Zawsze uważałam go za przyjaciela, ale teraz...
Odpędziłam od siebie te myśli. Zaczęłam rozmrażać mięso dla gryfa.
Zajrzałam do lodówki. Zdecydowałam się na owsiankę.
Kiedy robiłam jedzenie dla siebie, mięso się odmroziło. Rzuciłam je Itachi'emu. Gryf jakoś mieścił się w mieszkaniu.
Po zjedzeniu udałam się na spacer do najbliższego lasu. Było tak cicho. I tak pięknie.
Tą błogą ciszę przerwał łopot skrzydeł. A przecież Itachi był ze mną.
Spojrzałam w górę. To tylko Kieł.
- Myślałaś, że się mnie pozbędziesz? - Aldor udał urażonego.
- Wiesz, ja rzadko myślę - wyszczerzyłam białe ząbki

Aldor?

Od Belli CD Huntera

Odwróciłam się od niego tyłem. Zaczęłam płakać, myślałam o tych biednych dzieciach. Poczułam jak łza leci mi przez policzek i upada na ziemie. Hunter patrzył na mnie jak na biedne stworzenie może wilk-kojot pomyślałam. Wytarłam łzy i podeszłam do niego.
- Czemu nic nie zrobiłeś, wiesz jaki to jest ból dostawać biczem po plecach. Po całym ciele?!
- Bella ja...
- Nic ty nie robiłeś tylko patrzyłeś na mnie jak on mnie biczował a te dzieci płakały!
- Ale...
- Jakie masz argumenty? Powiedziałam z łzą w oku.
- Nie mogłem ci pomóc, ja byłem innej grupy czystej krwi a ty dopiero co się przemieniłaś!
Walnęłam go w twarz z Plaskacza. Jak on mógł coś takiego powiedzieć? Dobrze był w innej grupie ale reguły w Teen Wolf były jasne każdy pomaga swojej i innej krwi. Chłopak patrzył się na mnie i powiedział.
- Jeśli chcesz mogę spróbować uleczyć twoje rany?
- Te na placach eh to blizny nie da się ich zniszczyć.
- Ale może można kupić maść leczniczą, słyszałem że jest gdzieś?
- Jest w mieście. Burknęłam
Chłopak zobaczył czy ma pieniądze, miał dużo przy duszy. Więc poszliśmy na targ, Hunter kupił sporo tej maści.
- Trzymaj! Dał mi maść i poszedł.
- Ej no zaczekaj! Złapałam go za rękę popatrzył się na mnie a ja na niego. Zarumieniłam się on chyba też.
- Co chcesz?
- Masz. Dałam mu pieniądze, on ich nie przyjął ale podszedł do mnie i powiedział do ucha.
- A mieszkanie masz jakieś?
Kiwnęłam głową na tak.
- Musimy iść do DiCiN "przywódczyni"
- Jasne to idziemy.
I musieliśmy długo iść nie daleko była.
DiCiN?

poniedziałek, 27 lipca 2015

Od Huntera

Szukałem ciągle domu, albo chociaż jaskini. Kiedy biegłem a szybko biegam, zauważyłem brunetkę. Nie mogłem zahamować więc krzyknąłem.
- Uwaga!
Dziewczyna osłupiała jak słup soli. Wywróciliśmy się ja upadłem a ona na mnie. Dziewczyna popatrzyła się krwistym spojrzeniem ale jednocześnie słodkim uśmiechem.
- Wstawaj! Powiedziała wyraźnie zła. Wstałem i odszedłem dziewczyna burknęła pod nosem jak by chciała mnie zaczepić. Podszedłem do niej i zapytałem.
- Tak?
- Jeśli szukasz mieszkania na nockę, to chodź ze mną?!
Byłem zaskoczony, skąd ona to wie, więc zapytałem.
- Skąd to wiesz i po drugie wiesz gdzie jest takie miasto?
- Mam swoje sposoby i po drugie tak nie daleko jest miasto.
Zastanowiłem się przez chwilę czy z nią pójść, nie wydawała mi się żeby kłamała więc kiwnąłem głową na tak.
- Ale zaczekaj, powiedz kim jesteś?
- Po co ci wiedza o mnie?
- Może powiedz jakiej jesteś rasy?
Dziewczyna powiedziała cicho.
- Wilkołak, a ty?
- Nie ważne.
- Nie ważne!? Dziewczyna podeszła i zadała to samo pytanie była ona inna niż wszystkie dzika i odważna. Więc żeby się uśmiechnęła powiedziałem żart.
- Chłopaków z okularami się nie bije. I zadziałało dziewczyna się uśmiechnęła się.
- Mieszaniec.
- Czego?
- Demona i wilkołaka. Mruknąłem i podszedłem do drzewa, usiadłem popatrzyłem w chmury. Dziewczyna podeszła do mnie i zapytała.
- Teen Wolf?
Byłem zszokowany jej wiedzą, nie wiedziałem skąd ona o mnie wie. Podszedłem do niej i chwyciłem jej ramiona. Jej twarz wydawała mi się znajoma. Jakbym gdzieś ją widział. W końcu sobie przypomniałem. Ona była jedną z wojowniczek wolferens. Grupy wilczej krwi.
- Bella?
Dziewczyna podeszła i odezwała się.
- Wolveren.
Teraz wiedziałem obroniła osierocone dzieci przed Luisem. Miała całe plecy w krwi.
Teraz się zmieniła. Pomyślałem.
Nagle...

Bella?

Od Diego CD DiCiN

- Ktoś, kto przypadkowo natknął się na głodnego smoka i zapewne przypadkiem wylał mu się silny eliksir nasenny, który może unieruchomić głodną bestię. Ice, jakieś szczegóły?
- No... Wysoki, opalony... Z mieczem na plecach... Czarne włosy... Niebieskie oczy... Podarte ubranie.
- A mówił coś? Jaki miał wyraz twarzy.
- "Dobre Smoczki. Grzeczne bestię. Macie jelenia. Słodkich snów". I miał złośliwy wyraz.
Powtórzyłem słowa Ice DiCiN. Rudowłosa zamyśliła się.
- Znasz takiego?
- Kojarzę. Chodźcie za mną.
Smoki i ja ruszyliśmy za dziewczyną w głąb lasu. Musieliśmy przedzierać się przez chaszcze i ciernie. I to wszystko po to, by dotrzeć do drewnianego domku. W oknie siedział ten facet, którego opisywała Ice.
- Co robimy? - spytałem.
- Ty i Dayton się ukryjcie. Ice niech położy się tak, jakby spała. Tylko się nie wychylajcie.
Gdy zrobiliśmy to, co kazała, DiCiN Podeszła do domku i zapukała.
- Mój smok... Nie wiem, co mu.jest! Niech mi pan pomoże!

DiCiN?

Nowy członek!

Powitajmy Huntera!

Imię i Nazwisko: Hunter Blood
Płeć: Mężczyzna
Rasa: Mieszaniec demona i wilkołaka
Mieszkanie: Ul. Madagaskar nr 4
Praca: Wojownik pracuję w lesie zarabia 6.000
Punkty:
  • Siła: 11
  • Szybkość: 11
  • Walka Bronią Strzelecką: 9
  • Walka Bronią Białą: 1
  • Wytrzymałość: 11

*Rodzina: ma jedynie starszego brata Josha
Zauroczenie: Bella, Bella i jeszcze raz Bella!
Głos:
Charakter: Huntera bardzo trudno opisać jego charakter, raz jest miły i romantyczny a potem chamski i arogancki. Można powiedzieć o nim że jest pół aniołem i pół diabłem. Jeśli zdobędziesz jego zaufanie, będzie miły i zabawny oraz czasem marudny, ale jeśli nie to będzie zły, chamski, wulgarny, arogancki. Ale jeśli się w tobie zakocha.... Będzie uparcie miły i szczery do bólu. Można powiedzieć że ma branie. Lubi być złośliwi, ale nie zawsze. Lubi być czasem brutalny! Ale jeśli zdobędzie drugą połówkę, zmieni się.
Hunter jest inteligętny kiedyś był "szalonym naukowcem (komputerowym)" Ale się buntował i obiecał że nie będzie hakerem!. Jest uroczym chłopakiem czego czasem nie pokazuję, lubi czasem z kim poflirtować co nawet dobrze mu idzie. Kocha zwierzęta a najbardziej jego sunie Mary
Aparycja: Hunter jest szatynem jest wysoki, jest dobrze zbudowany, ma jasną cerę. Lubi nosić koszulki i jeansy.
Historia: Kiedyś był członkiem wielkiej grupy "Teen Wolf" tak był kiedyś czystej krwi. Ale przez wojnę z demonami jest mieszańcem. Wyrzucili go na zbity pysk. Biegł ponad 2 lata i znalazł to miejsce.
Zainteresowania: Gra na gitarze, polowania na wampiry, kocha zwierzęta
Dodatkowe: Nienawidzi wampirów, kiedy musi nosi okulary
Zwierzę: Mary
Pies Lodu
Inne Zdjęcia:
Jako Demon



Sterujący: Mirabel K.

sobota, 25 lipca 2015

Od DiCiN CD Diego

Gdy tylko to usłyszałam uspokoiłam się i już po chwili byłam w swoim domu. Zaczęłam przewracać go do góry nogami aż znalazłam. Eliksir cofający inne eliksiry lub zaklęcia. Szybko teleportowałam się z powrotem do lasu. Diego myślał co zrobić, a Ice zmartwione czekała na mój powrót. Podeszłam do mojego smoka i wlałam mu eliksir do buzi. Po chwili zaczął otwierać oczy. Przytuliłam się do niego. Zaryczał cicho potem jeszcze parę razy ale coraz głośniej, w końcu siadł.
-Borze nic ci nie jest, martwiłam się-powiedziałam, tuląc się do niego.
Smok szturchnął mnie pyszczkiem i polizał w policzek. Zaśmiałam się cicho. Jeszcze chwilę przytulałam go po czym zwróciłam się do Diego.
-Bardzo ci dziękuje, ale...kto mógł to zrobić?

Diego? Znajdziemy sprawce?

Od Diego CD DiCiN

- Co się stało? - spytałem Ice. Mentalnie oczywiście.
- Nie wiem. Nagle zaczął spadać - odpowiedziała Ice.
- A zanim spadł, coś słyszałaś?
- Problem w tym, że nie.
DiCiN nadal Płakała. Delikatnie ją odsunąłem i podszedłem do nieprzytomnego smoka. Gdy tylko się zbliżyłem, wyczułem silny eliksir nasenny. Tylko jedno mnie zastanawiało. Po co ktoś miałby napoić smoka takim właśnie eliksirem?
- Co jedliście?
- No... Ja nic. Ale Dayton tak. Zrobił się głodny i wylądowaliśmy. Wtedy jakiś człowiek widząc nas, oddał nam upolowanego jelenia. Chciałam ostrzec Daytona, żeby nie jadł, bo dziwnie pachnie. Ale on już to zjadł.
- Ona coś wie? - spytała roztrzęsiona DiCiN.
Opowiedziałem, co usłyszałem.

DiCiN?

Uwaga!!!

Popisałam trochę z Bellą i ogłaszam, że Bella zostanie.
Jestem jej bardzo wdzięczna!
Ogłaszam również że zostaje ona administratorem.
Dziękuje!

~DiCiN

piątek, 24 lipca 2015

Od Aldora CD Yennefer

Zniżyłem się do miejsca lądowania Yenn.
- Wstawaj - zaśmiałem się, widząc ją rozpłaszczoną na trawie.
- Nie chcę mi się - burknęła. Ale jednak się podniosła i Wsiadła na Itachi'ego.
Dołączyliśmy do DiCiN. Resztę drogi milczeliśmy. Dopiero na miejscu Yenn burknęła coś do rudej i pociągnęła mnie za rękę. Wyjaśniła, że mam kupić sobie dom.
Wybrałem ten najbliżej jej.
Kiedy oglądaliśmy wnętrze, ta od razu walnęła mnie w głowę.
- Au! Za co? - spytałem oburzony
- Za to, że zginąłeś! - odparła zła.
- Ej, ja też myślałem, że zginąłem.
- Ale mogłeś się odezwać - burknęła.
- Oj, oj.
- Ja jestem w domu obok - powiedziała i sobie poszła.

Yennefer?

Od DiCiN CD Diego

Nagle przyleciała Ice. Spojrzałam na Diego, wydawał się zmartwiony i zagubiony.
-Coś się stało?-zapytałam.
-Eee...chodź ze mną-odparł zmieszany Diego siadając na smoka.
-Ale co się stało?-dopytywałam się.
-Zobaczysz.
Wsiadłam na Ice i wzbiliśmy się w powietrze. Niedługo po tym wylądowaliśmy w lesie, a towarzyszka Diego zaczęła nas prowadzić. Po chwili ujrzałam...Daytona, leżał i...i się nie ruszał. Szybko podbiegłam do niego.
-Dayton, Dayton-zaczęłam go szturchać.
Nie mogłam w to uwierzyć, łzy same leciały mi z oczu. Wstałam, a do mnie podszedł Diego.
-DiCiN-szepnął.
Obróciłam się i wtuliłam w niego ciągle płacząc.

Diego?

Od Diego CD DiCiN

Dziewczyna podniosła się ze mnie, lekko zarumieniona. Usłyszałem szybkie kroki i coś rzuciło mi się na szyję.
- Dieguś! - krzyknął. - Nic ci nie jest?
- Mi nic - uśmiechnąłem się szeroko.
- Dziękuję.
- Za co? - spytałem, udając zdziwienie.
- Że zobaczyłem również mantikorę.
- Mantikorę? - byłem zaniepokojony. - Gdzie?
- O! Tam! - pokazał palcem coś za nami.
Odwróciłem się. Młody nie kłamał. Faktycznie, była tam mantikora. Na szczęście nas jeszcze nie zauważyła.
- Chodź, mały. Migar się pewnie stęsknił. - wziąłem Thirena na ręce i ruszyliśmy w stronę powrotną. Nie spotkaliśmy już żadnego zwierzaka.
W ogródku Jasmine bawiła się z cieniostworkiem i chimerką. Widać było, że już się ich nie bała.
- I co, siostrzyczko? - spytałem rozbawionym głosem. - Już nie uważasz ich za groźne i cwane bestie?
- A spadaj - mruknęła, drapiąc Migara po brzuchu.
W tym samym momencie na podwórku wylądowała Ice. Spojrzała na mnie i wysłała mi wiadomość.
Dayton jest nieprzytomny. Potrzebuje pomocy.
Spojrzałem z niepokojem na DiCiN. Bałem się jej reakcji.

DiCiN?

Uwaga!

Bella nie jest już administratorem ze względu za dodanie członka, chodź administratorzy tego nie mogą, a Yennefer/Tissaia jeszcze ją upomniała to i tak nie skasowała. A Jacob musi wysłać MI formularz z opowiadaniem. Jeśli nie wyśle z formularzem opowiadania wpiszę taki punkt do regulaminu.

~DiCiN

czwartek, 23 lipca 2015

Od Belli CD Aldora

- Bella! złapał moją ręki trzymał.
- Czego?
- Chcesz być wampirem czy wilkołakiem?- Patrzył na mnie złym wzrokiem.
- Wilkołakiem, dobrze nie będę się drapać. Powiedziałam cicho.
- To dobrze. Uśmiechną się lekko.
Dotknęłam moją ręką brzucha, ten tonik był nie dobry. Smakował jakby maliny i wymioty nasrały mi na język. To było obrzydliwe.
- Aldor co ten tonik miał w składzie?- Zapytałam trzymając się brzucha.
- Zioła, i dalej to tajemnica!
Tajemnica? Byłam zaskoczona tymi wydarzeniami. Chciałam zobaczyć ranę ale jej nie widziałam. Więc dotknęłam jej czułam coś twardego, chyba się goi. Pomyślałam.
Przemieniłam się w wilka i pobiegłam Aldor wydawał mi się bardzo miłym. W końcu pokazał mi sztuczki i uleczył mnie. Chociaż było to nie przyjemne, ale najbardziej ten tonik. Byłam zaskoczona że ktoś o takim dobrym sercu istnieje. Ale biegłam dalej. I tak bym go nie zdradziła Jacoba. Wspaniałe dzieciństwo miałam. Tylko rodzice eh. Popatrzyłam w górę Lost nad mną czuwał. Nagle poczułam ten sam zapach. Tego szukałam trop innych wilkołaków. Pobiegłam szukając dalszego tropu. Byłam na dziwnym obcym mi terenie. Poczułam się obco. Ale usłyszałam wycie 6 basiorów. Pobiegłam tam gdzie słuch mi kazał. Nagle zobaczyłam Jacoba, Sam'a, Paul'a i Embry'ego. Byłam szczęśliwa mój plan się powiódł. Podszedłem do stada basiorów. Bardzo ostrożnie. Nagle zauważyłam czyjeś łapy. Były czarne. Popatrzyłam się w górę. A tam pysk Sam'a.
- Sam?
- Bella?
- Co ty tu robisz Bella?
- Odpowiem ci tym samym, co wy tu robicie?!
- Szukaliśmy ciebie i Seth'a! Wyjaśnił.
-  Co mu się stało?
- Uciekł w nocy, i teraz go szukamy.
Wszyscy się przemieniliśmy w ludzi, dawniej stado wilkołaków teraz grupa. Byłam szczęśliwa bo moi "najbliżsi" byli ze mną. Popatrzyłam się na dookoła szukałam Jacoba aż nagle ktoś na mnie wskoczył. Upadłam na ziemię. Popatrzyłam kto to. To był Jacob. Byłam szczęśliwa.
Przemieniliśmy się w wilki i pobiegliśmy. Lost powiedział że wyląduję. Chłopaki go nie znali. Lost leciał w kierunku Sam'a. Chwilę potem Sam i Lost zderzyli się.
Wszyscy popatrzyli się na Lost' a. Pobiegł do mnie. Sam był trochę zły. Nie dziwiłam mu się.
- Przepraszam was za Lost' a. - Po czym skuliłam głowę w geście przegranej.
Jacob podszedł do mnie i zapytał.
- To on?
- Tak.
O tuż wyjaśniam Lost' a dostałam od Jacoba na 6 urodzinach. Nie wierzyłam że to pamięta.
Lost pobiegł do Jacoba i polizał. Sam też podszedł do Lost' a i spojrzał na niego. Kiwną głową, to ulga- Pomyślałam.
* Był już wieczór.
Wraz z chłopakami. Biegaliśmy rozmawialiśmy śmialiśmy się. Było genialnie. Podeszłam do chłopaków. I zapytałam.
- To gdzie będziecie spać?
Sam odpowiedział:
- Tutaj!
Byłam zaskoczona. Wymyśliłam plan.
- Hm naprawdę, a ja mieszkam w mieszkaniu w mieście. Wszystko tam mam.
Chłopaki popatrzyli się na mnie Sam chyba był zadowolony.
- Bella co ty znów kombinujesz? Zapytał Sam.
- Ja pff... Ja nic nie kombinuje.
- Skoro nie chcecie to nie. Odpowidziałam wścipsko.
- Dobra!
Uśmiechnęłam się i pobiegliśmy do miasta. To trochę daleko ale spawdze czy nadają się.
Byliśmy na ulicy w której mieszkam. Kazałam im zamknąć oczy. Otworzyłam drzwi, zaprowadziłam ich do sypialni rozłożyłam jeszcze im kanapę żeby dobrze im się spało.
Następnego dnia...