- Ktoś, kto przypadkowo natknął się na głodnego smoka i zapewne przypadkiem wylał mu się silny eliksir nasenny, który może unieruchomić głodną bestię. Ice, jakieś szczegóły?
- No... Wysoki, opalony... Z mieczem na plecach... Czarne włosy... Niebieskie oczy... Podarte ubranie.
- A mówił coś? Jaki miał wyraz twarzy.
- "Dobre Smoczki. Grzeczne bestię. Macie jelenia. Słodkich snów". I miał złośliwy wyraz.
Powtórzyłem słowa Ice DiCiN. Rudowłosa zamyśliła się.
- Znasz takiego?
- Kojarzę. Chodźcie za mną.
Smoki i ja ruszyliśmy za dziewczyną w głąb lasu. Musieliśmy przedzierać się przez chaszcze i ciernie. I to wszystko po to, by dotrzeć do drewnianego domku. W oknie siedział ten facet, którego opisywała Ice.
- Co robimy? - spytałem.
- Ty i Dayton się ukryjcie. Ice niech położy się tak, jakby spała. Tylko się nie wychylajcie.
Gdy zrobiliśmy to, co kazała, DiCiN Podeszła do domku i zapukała.
- Mój smok... Nie wiem, co mu.jest! Niech mi pan pomoże!
DiCiN?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz