Nagle przyleciała Ice. Spojrzałam na Diego, wydawał się zmartwiony i zagubiony.
-Coś się stało?-zapytałam.
-Eee...chodź ze mną-odparł zmieszany Diego siadając na smoka.
-Ale co się stało?-dopytywałam się.
-Zobaczysz.
Wsiadłam na Ice i wzbiliśmy się w powietrze. Niedługo po tym wylądowaliśmy w lesie, a towarzyszka Diego zaczęła nas prowadzić. Po chwili ujrzałam...Daytona, leżał i...i się nie ruszał. Szybko podbiegłam do niego.
-Dayton, Dayton-zaczęłam go szturchać.
Nie mogłam w to uwierzyć, łzy same leciały mi z oczu. Wstałam, a do mnie podszedł Diego.
-DiCiN-szepnął.
Obróciłam się i wtuliłam w niego ciągle płacząc.
Diego?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz