Facet wyjrzał przez okno i otworzył drzwi.
-Co się drzesz! Czego chcesz?-zaczął krzyczeć.
-Mój smok-mówiłam spanikowana i pokazałam Ice-coś się jej stało, zasnęła!
Widać było, że mężczyzna był zadowolony.
-O boże! Zajmę się nim, niech pani pójdzie może po jakieś jedzenie, bo mam mało, a ja się nim zajmę-mówił słodko.
-Dobrze, zaraz wracam-odparłam szybko i pobiegłam do krzaków w których się schowałam.
-Nie śpiesz się!-usłyszałam na pożegnanie.
Facet wszedł do domu i po chwili wyszedł z nożem.
-Dayton my odwrócimy jego uwagę a ty zaatakujesz od tyłu, śpieszmy się-powiedziałam. Ominęliśmy łukiem domek i podeszliśmy z drugiej strony.
-Od czego by tu zacząć-mówił facet z uśmiechem.
-Od niczego-powiedziałam wychodząc.
-Jednak wróciłaś i kogoś przyprowadziłaś-uśmiechnął się i nagle zaczął zamieniać w wilkołaka.
Wtedy wkroczył mój smok. Przygniótł do ziemi i unieruchomił. Ice wstała.
-A teraz nam powiesz po co chciałeś je uspać-powiedziałam.
-Wiesz skóra z nich ładna i...-mówił, dałam mu z liścia.
Dayton zabierz go do miasta ale żeby ci nie uciekł. Smok zaryczał i odleciał. My wsiedliśmy na Ice i polecieliśmy za nim. Siedziałam przed Diego, jednak on prowadził. Lubiłam go...bardzo. Miałam też do niego pewne zaufanie. Odwróciłam głowę i się uśmiechnęłam, chłopak odwzajemnił uśmiech. Nagle jego towarzyszka zmieniła kierunek, a Diego nie mógł nic z tym zrobić. Ice wylądowała na plaży, zeszliśmy z niej, a ona nagle odleciała.
-Ice!-wołaliśmy jednak nie zawróciła.
Spojrzałam na morze, dopiero teraz zauważyłam, że zachodzi słońce. Usiadłam na piachu i obserwowałam to zjawisko.
-Wiesz co-zwróciłam się do chłopaka który usiadł obok.
-Co?-zapytał.
-Lubię cię, bardzo cię lubię-powiedziałam i spojrzałam na niego.
-Wiesz muszę ci coś powiedzieć-zwrócił twarz w moją stronę, teraz nasze oczy patrzyły w te drugie jakby chciały odczyta co kryje się za nimi.
Diego? Romantycznie :3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz