- Bella! złapał moją ręki trzymał.
- Czego?
- Chcesz być wampirem czy wilkołakiem?- Patrzył na mnie złym wzrokiem.
- Wilkołakiem, dobrze nie będę się drapać. Powiedziałam cicho.
- To dobrze. Uśmiechną się lekko.
Dotknęłam moją ręką brzucha, ten tonik był nie dobry. Smakował jakby maliny i wymioty nasrały mi na język. To było obrzydliwe.
- Aldor co ten tonik miał w składzie?- Zapytałam trzymając się brzucha.
- Zioła, i dalej to tajemnica!
Tajemnica? Byłam zaskoczona tymi wydarzeniami. Chciałam zobaczyć ranę ale jej nie widziałam. Więc dotknęłam jej czułam coś twardego, chyba się goi. Pomyślałam.
Przemieniłam się w wilka i pobiegłam Aldor wydawał mi się bardzo miłym. W końcu pokazał mi sztuczki i uleczył mnie. Chociaż było to nie przyjemne, ale najbardziej ten tonik. Byłam zaskoczona że ktoś o takim dobrym sercu istnieje. Ale biegłam dalej. I tak bym go nie zdradziła Jacoba. Wspaniałe dzieciństwo miałam. Tylko rodzice eh. Popatrzyłam w górę Lost nad mną czuwał. Nagle poczułam ten sam zapach. Tego szukałam trop innych wilkołaków. Pobiegłam szukając dalszego tropu. Byłam na dziwnym obcym mi terenie. Poczułam się obco. Ale usłyszałam wycie 6 basiorów. Pobiegłam tam gdzie słuch mi kazał. Nagle zobaczyłam Jacoba, Sam'a, Paul'a i Embry'ego. Byłam szczęśliwa mój plan się powiódł. Podszedłem do stada basiorów. Bardzo ostrożnie. Nagle zauważyłam czyjeś łapy. Były czarne. Popatrzyłam się w górę. A tam pysk Sam'a.
- Sam?
- Bella?
- Co ty tu robisz Bella?
- Odpowiem ci tym samym, co wy tu robicie?!
- Szukaliśmy ciebie i Seth'a! Wyjaśnił.
- Co mu się stało?
- Uciekł w nocy, i teraz go szukamy.
Wszyscy się przemieniliśmy w ludzi, dawniej stado wilkołaków teraz grupa. Byłam szczęśliwa bo moi "najbliżsi" byli ze mną. Popatrzyłam się na dookoła szukałam Jacoba aż nagle ktoś na mnie wskoczył. Upadłam na ziemię. Popatrzyłam kto to. To był Jacob. Byłam szczęśliwa.
Przemieniliśmy się w wilki i pobiegliśmy. Lost powiedział że wyląduję. Chłopaki go nie znali. Lost leciał w kierunku Sam'a. Chwilę potem Sam i Lost zderzyli się.
Wszyscy popatrzyli się na Lost' a. Pobiegł do mnie. Sam był trochę zły. Nie dziwiłam mu się.
- Przepraszam was za Lost' a. - Po czym skuliłam głowę w geście przegranej.
Jacob podszedł do mnie i zapytał.
- To on?
- Tak.
O tuż wyjaśniam Lost' a dostałam od Jacoba na 6 urodzinach. Nie wierzyłam że to pamięta.
Lost pobiegł do Jacoba i polizał. Sam też podszedł do Lost' a i spojrzał na niego. Kiwną głową, to ulga- Pomyślałam.
* Był już wieczór.
Wraz z chłopakami. Biegaliśmy rozmawialiśmy śmialiśmy się. Było genialnie. Podeszłam do chłopaków. I zapytałam.
- To gdzie będziecie spać?
Sam odpowiedział:
- Tutaj!
Byłam zaskoczona. Wymyśliłam plan.
- Hm naprawdę, a ja mieszkam w mieszkaniu w mieście. Wszystko tam mam.
Chłopaki popatrzyli się na mnie Sam chyba był zadowolony.
- Bella co ty znów kombinujesz? Zapytał Sam.
- Ja pff... Ja nic nie kombinuje.
- Skoro nie chcecie to nie. Odpowidziałam wścipsko.
- Dobra!
Uśmiechnęłam się i pobiegliśmy do miasta. To trochę daleko ale spawdze czy nadają się.
Byliśmy na ulicy w której mieszkam. Kazałam im zamknąć oczy. Otworzyłam drzwi, zaprowadziłam ich do sypialni rozłożyłam jeszcze im kanapę żeby dobrze im się spało.
Następnego dnia...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz