- A księżniczka gdzie?
- Nie nazywaj mnie księżniczką - warknęła.
- Ej, no! - wzniosłem ręce w geście obronnym. - Ja tu ci sprawiłem komplement, a ty do mnie warczysz...
- A wcześniej powiedziałeś, że jestem wredna i chamska!
- Czasami...
Wyrwała mi się z uścisku i pobiegła przed siebie. W nieoczekiwanym momencie Kieł wzniósł się w powietrze i złapał Belle.
- Ej! Puść mnie! - krzyczała, ale wywerna nic sobie z tego nie robiła.
- Kieł... - zacząłem, ale wtedy Lost złapał mój kołnierz i poleciał za wywerną.
- To jest atak z premedytacją - mruknąłem, a Bella parsknęła śmiechem. - Oni to zaplanowali, kiedy się poznali.
Zwierzaki puściły nas dopiero na łące. W promieniu kilku kilometrów nie było nikogo ani niczego.
- Co robimy?
Usiadłem na trawie wpatrywałem się w fruwającego nad nami Kła. Lost gdzieś zniknął.
- Radzę poczekać, znudzi im się to.
Bella?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz