środa, 22 lipca 2015

Od Yennefer CD DiCiN

Spojrzałam w oczy pegaza. Już za chwilę chciał ją zrzucić.
- Trzy. Dwa. Jeden...
Pegaz zrobił gwałtowny zwrot w bok. DiCiN spadała. Ja od niechcenia machnęłam ręką i spowodowałam zmniejszenie prędkości DiCiN. Dayton zdążył ją złapać.
- Jednak nie pobiłaś Koral - uśmiechnęłam się złośliwie. - Jej rekord to równe dziesięć minut.
- Tak - pokiwał głową Aldor.
- A co z tą... Koral?
- Został z niej kadłub bez nóg i rąk. Zginęła w męczarniach.
- Aha - mruknęła.
A mi stanęła Koral. Wysoka, szczupła, z długimi, kręconymi brązowymi włosami i zielonymi oczami. W jej oczach tkwiły wesołe ogniki, na ustach był łobuzierski uśmiech. Tyle kawałów razem zrobiłyśmy... A ona musiała odejść.
- Tiss przeżyła? - spytał Aldor
- Tak, już jest w mieście. - Odparłam
Nagle do głowy przyszedł mi pewien pomysł...
Stanęłam na gryfie, a ten ryknął uradowany.
Po chwili zaczęłam spadać.
To było cudowne uczucie. Od dawna tego nie robiłam. Tak kiedyś się odprężałam.
Kiedyś byłam blisko ziemi, spowolniłam upadek. Delikatnie wylądowałam. A Itachi obok mnie.
I nie chciało mi się wstawać.

DiCiN? Aldor?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz