środa, 22 lipca 2015

Od DiCiN CD Diego

-Chodź no tu-powiedziałam do malca, który podszedł nie bojąc się Daytona-po pierwsze jestem DiCiN, nie żadna tam pani, a po drugie-to już mówiłam szeptem-to tajemnica i nie mogę powiedzieć twojemu bratu.
Chłopiec spojrzał na Diego, potem na mnie.
-Ale ja chce aby brat szedł z nami-powiedział cicho.
-Ale nikomu nie może powiedzieć-odparłam.
Chłopiec pobiegł na chwilę i gadał z Diego, który się ciągle patrzył na mnie. Po chwili pokazał palcem na ustach, że nic nie powie i się uśmiechnął. Szliśmy gadając, mały przed nami. Po chwili zawołałam go i poszłam po cichu przodem. Mieliśmy szczęście, hydra. Obserwowaliśmy ją uważnie. Ja i Diego odeszliśmy dość spory kawałek, ale widzieliśmy chłopczyka. Pośmialiśmy się trochę i pogadaliśmy.
-Ej gdzieś poszła!-krzyknął chłopczyk.
Szybko ja i Diego zaczęliśmy się cofać rozglądając dookoła.
-DiCiN!-krzyknął mój kolega.
Usłyszałam syczenie za sobą. Obróciłam się i w tej samej chwili hydra uderzyła mnie tak mocno ogonem w brzuch, że aż odleciałam do tyłu. Prosto na Diego, tak że leżałam na nim. Czułam jakby świat chwiał się w różne strony. Nagle usłyszałam ryk. Po chwili ujrzałam Daytona lądującego przed nami nie daleko i odpędzającego hydrę. W końcu poczułam się lepiej. Spojrzałam na chłopaka i się zarumieniłam.

Diego?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz