Spojrzałam na niego. Nie wiedziałam czy mu wierzyć ale jak wyciągnąć informacje też nie.
-Możemy iść do miasta do baru, bo szczerze to chodzę głodna od rana-powiedziałam.
-Ok-odparł.
**w mieście**
Podczas podróży za bardzo się nie odzywaliśmy, a gdy doszliśmy chłopak zaczął wypytywać o różne rzeczy.
-Smoczyca może zostać z Daytonem-powiedziałam-jak w ogóle ma na imię.
-Ice-odpowiedział krótko.
Pogłaskałam oba smoki. i zwróciłam się do Day'a.
-A ty masz pilnować aby nic wam się nie stało.
-Spokojnie, Ice też sobie potrafi poradzić, a są tych samych rozmiarów więc...
Chłopak nie dokończył bo mój towarzysz powiększył się o parę metrów i zmniejszył z dumnym wyrazem twarzy.
-Przepraszam za niego, lubi się popisywać-na moje słowa smok ryknął-może w końcu pójdziemy zjeść?
-Słuszna decyzja-odparł Diego.
Weszliśmy do zatłoczonej knajpki i usiedliśmy przy stoliku w kącie. Zamówiliśmy coś do jedzenia i czekaliśmy. Gdy nam je przyniesiono zjedliśmy i wyszliśmy na dwór. Przez cały pobyt w knajpie trochę pogadaliśmy i pośmialiśmy się. Jednak dało się zauważyć, że chłopak stara się dużo o sobie nie mówić.
Szłam za nim i nagle ujrzałam kawałek wystającej różdżki. Zaśmiałam się cicho i ją wyciągnęłam. Gdy Diego się obrócił udałam kompletnego palanta. Wycelowałam w niego jego różdżką i krzyknęłam:
-Stój bo strzelam!
Po chwili chłopak nie mógł wytrzymać i wybuchnął śmiechem, a ja z nim. Gdy się uspokoiliśmy oddałam mu różdżkę.
-Gdy ty już wiesz jaką mam rasę, może i ty mi zdradzisz swoją?-zaproponował.
Uśmiechnęłam się i wyciągając różdżkę oraz chowając za siebie zaczęłam teleportować się w około niego, aż w końcu wylądowałam krok przed nim. Nachyliłam się do przodu tak, że nasze twarze dzielił centymetr i powiedziałam pół szeptem.
-Czarodziejka.
Diego? Rozpisałam się!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz