- Thiren chciał ci coś pokazać... No, dawaj mały - zwróciłem się do brata, który się za mną krył.
Ten niechętnie się ujawnił i podszedł do rudowłosej.
- Co chciałeś, mały? - spytała miło.
- Żebyś zobaczyła Migara - szepnął nieśmiało.
- Tą chimerę.
- Nie. Cieniostwora.
Zza młodego wychylił się włochaty, szary łebek. Bo Thiren nie był czarodziejem. To syn znajomych rodziców, którzy zginęli. Thiren był zmiennokształtnym, ale o tym nie wiedział. Nie wiedział również, że jest adoptowany. I niech tak pozostanie.
- Ale... Te zwierzęta są niebezpiecznie - odezwała się DiCiN.
- Cieniostwory? Nie. Atakują ludzi. Bo się boją. Prawie wyginęły. Cieniostwory to są takie kotki. Takie ładne. Puszyste.
Parsknąłem śmiechem na widok miny DiCiN. Tak. Ten malec potrafi zaskoczyć. Już w domu mamy chimerę, cieniostwora... Jak będzie tam mantikora, to się wcale nie zdziwię.
- Dieguś? - zwrócił się do mnie.
- Tak?
- Chcę zobaczyć mantikorę!
- Aż tak śpieszno ci na tamten świat?
- No weź!
- Jak osiągniesz 18 lat, dam ci wolną rękę.
- Hmm... A mogę zobaczyć hydrę?
- Zapytaj się DiCiN, gdzie są. Jak odpowie, to się przejdziemy. Ale z daleka będziesz ją obserwował.
- Proszę pani... Gdzie są hydry? - spytał młody z nadzieją w oczach.
DiCiN?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz