- Uspokój się i spróbuj skontaktować się z Daytonem. - powiedziałem spokojnie.
Dziewczyna wzięła parę głębszych wdechów. Po chwili przestała się trząść. Zamknęła oczy. Po krótkim czasie na jej twarzy ukazał się piękny uśmiech.
- Mówiłem, spokojnie. Zmęczyli się i poszli spać. A teraz chodźmy do domu.
DiCiN podniosła się, ale zaraz upadła. Westchnąłem po kryjomu i wziąłem ją na ręce.
- Puść mnie! - krzyknęła.
- Kiedyś puszczę.
- Puść!
Nie zwracałem uwagi na krzyki. Doszliśmy w końcu do mojego domu, był bliżej.
Otworzyłem drzwi. Jasmine już miała coś powiedzieć, ale posłałem jej mordercze spojrzenie. Zamilkła.
- Dieguś? - rozległ się głos małego. - Czy to będzie moja nowa ciocia?
Nie wytrzymałem i wybuchnąłem śmiechem. Ten mały czasami tak rozbraja.
- No co? - udał obrażonego.
- Nie, nie będzie. A czemu tak pomyślałeś?
- Bo wyglądacie, jak mama i tata ze zdjęcia.
Uśmiechnąłem się szeroko.Już wiem, po kim ten mały ma charakter.
DiCiN? ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz