- Dobrze pójdę, ale jeden warunek.
- Jaki?
- Nikt nie będzie mnie śledzić!
- Czemu?
- Moja sprawa!
- Lost był nadal nie przytomny.
Bardzo się o niego bałam. Więc poszłam nie chciałam żeby wiedzieli o moim planie. Poszliśmy do miasta, kupiłam dom bardzo mały, nie chciałam wydawać pieniędzy aby ładnie mieszkać. Wtedy dziewczyna podeszła do mnie i zapytała
- Wiesz jeśli chcesz możesz iść do Yennifer?
- Jakiem Yennifer?
- Jest ona uzdrowicielką. Uśmiechnęła się do mnie, ale bez nieodwzajemnienie.
- Uleczy Lost' a?
- Na pewno!
Wyszliśmy z mojego domu i weszliśmy na jej smoka Daytona. Nie wydawał mi się przyjazny, więc trzymałam się liny. Kiedy byliśmy już u Yennifer szybko wzięłam Lost' a i pobiegłam do Yenifer popatrzyłam się czarne włosy, wysoka, fioletowe oczy.
- Witaj pomożesz mi? Zapytałam biorąc oddech.
- Co się stało, i kim jesteś?!
- Nie mów tylko lecz! Powiedziałam trochę nie cierpliwa.
- Dobrze to co się stało?
- Ulecz go to zapłacę ile tylko zechcesz! mówiłam bardzo poważnie.
Yennifer zabrała Lost'a cudem go oddałam go w inne ręce, szczególnie że wydawała mi się że była w jakieś wojnie, ale nie kojarzyłam jakiej.
** 2 h później
Kobieta trzymała go na smyczy byłam bardzo zła na nią. Lost szybko pobiegł w moją stronę i w końcu na mnie wskoczył.
- Bella co się stało?
- Tęskniłam.'
Przytuliłam go i pocałowałam w czoło. Kobieta podeszła do mnie a Lost zaczął szczekać wystawił pozycję do ataku. Nie wiedziałam dla czego. Kazałam dla niego polecieć nad górę i poleciał jak strzała. Kobieta podeszła do mnie i powiedziała.
< Yennifer?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz