wtorek, 21 lipca 2015

Od DiCiN CD Diego

Gdy byłam dość daleko zrozumiałam, że nie podałam mu adresu. Wróciłam się, gdy jednak zapukałam nikt mi nie otworzył, zajrzałam przez okna pusto. Użyłam zaklęcia i weszłam do środka...ja mądra nałożyłam zaklęcia ochronne. Gdy znalazłam się w środku, nikogo oprócz mnie nie było. Szybko wyszłam i gwizdnęłam. Dayton zaraz przyleciał. Wsiadłam na niego i wzbiłam się w powietrze.
-No mały szukaj Ice-powiedziałam i pogłaskałam smoka.
Czasem dziwiło mnie, że różne magiczne stworzenia umieją wyczuć z dużej odległości drugiego takiej rasy, jeśli kiedyś się spotkali. Dayton nie owijał w bawełnę tylko leciał jak z procy. W końcu zwolnił, niedługo po tym ujrzałam Ice, Diego, dziecko, jakąś dziewczyne i faceta. Dziecko płakało wtulone w dziewczynę, smok i Diego nie ruszali się, a mężczyzna mówił coś mając w ręce różdżkę. Zawróciłam i wylądowałam niedaleko. Potem używając zaklęcia szłam bezszelestnie. Gdy byłam za facetem, cofnęłam zaklęcie.
-Cześć-przywitałam się.
-DiCiN uciekaj-krzyknął Diego.
Mężczyzna się obrócił, ja (używając swojej mocy) wytrąciłam mu różdżkę z ręki, że aż się połamała po uderzeniu w drzewo. Po czym go unieruchomiłam używając zaklęcia pnączy. Niestety jeszcze nie opanowałam unieruchomienia.
Spojrzałam na Diego.
-Mogłabyś coś zrobić?-zapytał.
-Niestety nie opanowałam tego zaklęcia, więc i cofnąć go nie mogę, ale mam inny pomysł-powiedziałam i poszłam w stronę wejścia do domu, było po drugiej stronie. Weszłam do środka, znalazłam jakiś kocioł i potrzebne rzeczy. Ich ojciec nie używał tego i..może nawet nie wiedział o tym. Ukryte to było w jedynym pustym pokoju. Gdyby nie zaklęcie nie znalazłabym tego. Szybko wyszłam z tym na dwór i rozłożyłam.
-To moje-powiedział Diego.
Spojrzałam na niego trochę zaskoczona.
-Sprytnie schowałeś-odparłam.
Zaczęłam przyrządzać eliksir. Na moje szczęście znałam jego przepis, zaklęcia nie umiem ale jest chociaż to. Chłopak co jakiś czas mnie pospieszał. Po ok. 30 minutach wlałam Ice eliksir do pyska, potem Diego do buzi. Po paru sekundach już normalnie się ruszali. Dopiero teraz ujrzałam Daytona, który wyszedł z lasu.

Diego? Masz co czytać i uratowałam cię :3 Chce wyjaśnień ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz