środa, 22 lipca 2015

Od Yennefer CD Belli

- Nie musisz się bać. To tylko Itachi.
Zmrużyła oczy.
- Itachi? - powtórzyła.
- Tak, przyjaciel.
Spojrzałam w niebo. Z ogromną prędkością coś leciało w moją stronę. Prawie doszłoby do zderzenia, jednak gryf wyhamował w ostatniej chwili i z gracją wylądował.
Skrzydło-wilk zaczął ujadać. Itachi spojrzał na niego, prawdopodobnie coś powiedział, bo parsknął.Wilk wyglądał na zdziwionego. Po chwili jednak razem z Itachi'm wzbili się w powietrze.
- Ile chcesz? - spytała mnie dziewczyna. Spojrzałam na nią zdziwiona.
- Nic.
- Ale... Jak to "nic"?
- Są w życiu rzeczy, których nawet pieniądze nie dadzą.
Spojrzałam na lipę, to na zwierzaki, które ganiały się w chmurach. Cieszyłam się, że widzę. Te kilka dni bez wzroku... To był koszmar. W każdej chwili ktoś mógł mnie... wykorzystać. A Itachi zjeść. Bo on sam przez te dni nie jadł. Czuwał przy mnie. Dopiero wtedy moje zaufanie do niego pogłębiło się.
- Co tak patrzysz na tą lipę? Jest w niej coś magicznego? - dopytywała się dziewczyna.
- Cieszę się jedynie, że ją widzę.
- A ty... brałaś udział w jakieś wojnie?
Spochmurniałam. Aldor? Nie, Aldor nie mógł jej tego powiedzieć.  Sam przechodził przez podobne piekło. Niemalże stracił życie i ojca.
- Nie powinno cię to interesować - odparłam zimno.

Bella?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz